„Myślisz o zabiciu psa? Zadzwoń”. Telefon się urywa, post udostępniono 27 tys. razy

„Jeśli myślisz o zabi­ciu psa. Jeśli przy­chodzi Ci do głowy, by przy­wiązać psa w lesie/powiesić go/utopić/otruć lub pozbyć się w jakikol­wiek in śmiertel­ny sposób – zadz­woń. Przy­jadę i go zabiorę” – napisał Pan Krzysztof z Warsza­wy. Post został udostęp­niony 27 tys. razy, a tele­fon nie przes­ta­je dzwonić.





Fot. Pixabay

Fot. Pix­abay

Pan Krzysztof nie mógł się spodziewać, że po tym poś­cie dostanie aż tyle tele­fonów. Niek­tóre to grat­u­lac­je za pomysł i ofer­ta wspar­cia. W więk­szoś­ci jed­nak proś­by o zabranie psa. Odzew jest tak duży, że pomysło­daw­ca prosi o SMS-y, bo nie jest w stanie pomóc wszys­tkim zwierzę­tom.




Ludzie grat­u­lu­ją i udostęp­ni­a­ją, zdarza­ją się jed­nak scep­ty­cy i to nawet w środowisku osób ratu­ją­cych zwierzę­ta:

„Gdy wczo­raj zobaczyłam Pana post który błyskaw­icznie obiegł inter­net to szcz­erze się prz­er­az­iłam. Dlaczego ? Bo zamieszcze­nie takiej infor­ma­cji to hm, w pewnym sen­sie samobójst­wo. Po edy­cji pana pos­ta to gwóźdź do trum­ny każdej orga­ni­za­cji do której będzie Pan kierował dziesiąt­ki ludzi, którzy wciąż będą do Pana dzwonić.

Prowadzę Fun­dację od wielu lat. Bez ozna­jmi­a­nia światu swoich dobrych chę­ci mam codzi­enne zgłoszenia psów w potrze­bie. I muszę odmaw­iać.
Co zatem zro­bił Pan? Nie zna­jąc real­iów (już chy­ba Pan poz­nał) kieru­jąc się dobry­mi chę­ci­a­mi i sercem , chci­ał Pan napraw­ić świat. Wel­come in real Pol­ish world – czyli świat nieod­powiedzial­nych ludzi, którzy biorą psa a później chcą się go czym prędzej pozbyć. byle komu byle gdzie byle szy­b­ciej.

Wyedy­tował Pan post . 
Po pier­wsze – nad­mienił, iż Fun­dacją nie jest. A co stoi na przeszkodzie, żeby Pan był ? Z przy­jem­noś­cią pomogę w początkowej papierologii i będzie Pan taką samą Fun­dacją z taki­mi samy­mi a może i więk­szy­mi możli­woś­ci­a­mi niż ja i wiele innych osób które je prowadzi i wciąż na tym świecie nie jest lep­iej.

Po drugie – będzie Pan odsyłał do orga­ni­za­cji. A Pan myśli, że my mamy miejs­ca na ratowanie każdego zwierzę­cia ? Że mamy przy­tuliska, schro­niska i domy tym­cza­sowe na pęcz­ki. Że w każdej orga­ni­za­cji jest tona wolon­tar­iuszy, którzy doskonale sobie radzą ze znacznie przekracza­jącą iloś­cią miejsc w domu tymczasowym/przepełnionym już przy­tulisku w sto­sunku do iloś­ci zwierząt w potrze­bie ?

Otrzy­mał Pan wczo­raj mnóst­wo tele­fonów. Zapewne i wiado­moś­ci. Jak Pan zamierza pomóc tym zwierza­kom? Pisząc, że nie jest Fun­dacją i sto­su­jąc spy­cholo­gie – zadz­woń­cie do orga­ni­za­cji, którą Wam wskaże bo jest ich dużo (tak, wydawać by się mogło, że jest ich dużo ale wciąż za mało w sto­sunku do zapotrze­bowa­nia) i oni pomogą bo ja nie mogę bo nie jestem orga­ni­za­cją?

Wbi­ja Pan gwóźdź do trum­ny każdego wolon­tar­iusza, który real­nie poma­ga­jąc poświę­ca wszys­tko co ma. Dokła­da Pan pra­cy (w więk­szoś­ci przy­pad­ków nieod­płat­nej) każde­mu kto zna tem­at od pod­szew­ki. Nie z kolorowego face­booka. Wyręcza się nami pisząc że sam nie może pomóc bo orga­ni­za­cją nie jest. Uwal­nia tym samym od pre­ten­sji ludzi, którzy nie rozu­mieją podob­nie jak Pan, że orga­ni­za­c­je to tylko ludzie, tacy jak Pan i wiele tu osób staw­ia­ją­cych ser­dusz­ka i laj­ki. Że my ludzie – wszyscy – z gumy nie jesteśmy. I każdy z nas ma takie same możli­woś­ci i chę­ci – ogranic­zone! Pre­ten­sje nie bedą skierowane do Pana, Pan prze­cież pomógł i podał nr tele­fonu. Pan jest dobry a orga­ni­za­c­ja, która odmaw­ia zła.

Dlat­ego pon­aw­iam propozy­cję pomo­cy założe­nia orga­ni­za­cji dla Pana. Może wtedy zobaczy Pan, że przed zamieszcze­niem takiego pos­ta i takiej edy­cji kieru­jącej do spy­chologii trze­ba zas­tanow­ić się co zro­biłem.

Ps. jeżeli są jakiekol­wiek orga­ni­za­c­je które sto­ją otworem i czeka­ją na tłumy psów, ktore z wielu nieste­ty den­nych powodów muszą zostać odd­ane proszę podać ich nazwy. Z chę­cią przekieru­ję do nich wszys­tkie zgłoszenia, których mam bez liku codzi­en­nie od lat wielu. 

Dzięku­ję i proszę aby jed­nak usunął Pan pos­ta i poz­nał tem­at od pod­szew­ki a nie pisał co serce pod­powia­da. Serce, które ma każdy kto real­nie poma­ga zwierzę­tom. Piszę w imie­niu wielu takich jak ja. Real­nie poma­ga­ją­cych zwierzę­tom. Bez pen­sji za to co robię. Za to z ogrom­ny­mi pre­ten­s­ja­mi i szan­tażem emocjon­al­nym, że jak to nie pomogę? Prze­cież jestem orga­ni­za­cją!
Nie ! Jestem człowiekiem takim samym jak Pan i wielu innych Człowiekiem z ogranic­zony­mi możli­woś­ci­a­mi.”

Pan Krzysztof nie skła­da jed­nak broni i zapowia­da, że poma­gać będzie, musi jed­nak wszys­tko prze­myśleć.

komentarz(y)

Copyright © 2016 warszawawpigulce.pl Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.