„Nowotwór pozbawił ją włosów, zębów, wzroku w jednym oku i beztroski”. 5-latka walczy o życie

„Mamo, włos­ki mi odros­ną, ja tylko muszę wyzdrowieć” – Oli­wka przy­tu­la się do zapłakanej mamy. Nie wie, że cena za jej życie i zdrowie jest kos­micz­na, a jej spełnie­nie zależy od tego, czy tysiące osób poruszy los jej, małej dziew­czyn­ki, wal­czącej z rakiem. Link do zbiór­ki: https://www.siepomaga.pl/oliwiawieczorek





Fot. siepomaga.pl

Fot. siepomaga.pl

Oli­wka nie odstępu­je mamy na krok – pani Kasia samot­nie wychowu­je ją i dwójkę starszych dzieci. Tata Oli­w­ki nie intere­su­je się jej losem, więc dziew­czyn­ka i dwój­ka jej starszego rodzeńst­wa są dla ich mamy całym światem. Nikt nie przy­puszczał, że to kruche szczęś­cie wkrótce roztrza­s­ka nowotwór, wkrada­jąc się w życie rodziny jak cień, chwyta­jąc w swój śmiertel­ny uścisk najmłod­sze dziecko. Siatków­czak, nowotwór złośli­wy oczu, ataku­je tylko dzieci poniżej piątego roku życia, jak­by spec­jal­nie wybier­a­jąc najbardziej bezbron­nych, których iskrę życia moż­na zgasić tak łat­wo jak płomyk świecy.

Dra­mat zaczy­na się niewin­nie – w lutym lewe oczko Oli­w­ki zaczy­na uciekać w jed­ną stronę. Roz­bieżny zez – martwi się mama i zabiera Oli­wkę do okulisty. Ten każe im naty­ch­mi­ast jechać do szpi­ta­la. Zez jed­nego oka okazu­je się nowot­worem złośli­wym, który zdążył zająć już 13 lewego oka Oli­w­ki, a drugie obsy­pać guza­mi. W lewym oku zajął ciało szk­liste, pozbaw­ia­jąc Oli­wkę wzroku. Infor­ma­c­ja o śmiertel­nej choro­bie dziec­ka jest jak cios, który spa­da na mamę nagle, pozbaw­ia tchu, rzu­ca na samo dno, gdzie jest tylko roz­pacz i ciem­ność. Kiedy lekarz powiedzi­ał mi, jaka jest diag­noza i czy mam jakieś pyta­nia, nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa – opowia­da mama dziew­czyn­ki. Nic nie pamię­tam, byłam jak w tran­sie, z oczu płynęły mi łzy.




Fot. siepomaga.pl

Fot. siepomaga.pl

Z okulisty­ki Oli­wka trafia na onkologię, pod kro­plówką z niezwyk­le sil­ną chemią – nowotwór jest agresy­wny, wyma­ga wytoczenia ciężkiego arse­nału broni. Oli­wka źle znosi lecze­nie. Po pier­wszym cyk­lu chemii wypada­ją jej wszys­tkie włos­ki. Po drugim przes­ta­je jeść, widać jej wszys­tkie żebra, skóra przy­biera kolor papieru. Chemia jest za sil­na dla orga­niz­mu takiej małej dziew­czyn­ki – lekarze zmniejsza­ją dawkę, mimo to po trzec­im cyk­lu stan zdrowia Oli­w­ki znacznie się pog­a­rsza. Zaczy­na cier­pieć na małopłytkowość, pojaw­ia­ją się sini­a­ki, krwoto­ki z nosa, wypada­ją zęby. Po czwartym cyk­lu jest już tak źle, że Oli­w­ce trze­ba prze­taczać krew.

Lekarze pode­j­mu­ją decyzję o zas­tosowa­niu melfalanu – chemii podawanej dotęt­nic­zo. Ryzyko zgonu, udaru, białacz­ki – czarne litery listy możli­wych skutków ubocznych wiru­ją mamie przed ocza­mi. Zwykła chemia jed­nak nie dzi­ała, a nowotwór nieprz­er­wanie ataku­je ocz­ka Oli­w­ki, rzu­ca­jąc dziew­czynkę w świat mroku i stra­chu. Guzy w prawym oku uda­je się wyciszyć, w lewym nowotwór nieustan­nie postępu­je. Pier­wsze podanie melfalanu wraz z iniekcją do ciała szk­lis­tego nie przynosi oczeki­wanych rezul­tatów. Przy drugim, z kar­mo­platyną, lekarze zaczy­na­ją sug­erować usunię­cie oka. Jest kole­j­na wznowa, wraca­ją do punk­tu wyjś­cia. Przy trzec­im poda­niu wys­tępu­ją kom­p­likac­je, Oli­wka nie może wybudz­ić się z narkozy. Czwarte następu­je pod koniec wrześ­nia.

Nie wiado­mo, dlaczego chemia nie dzi­ała, dlaczego nowotwór cią­gle powraca. Ile jeszcze może znieść taka malut­ka dziew­czy­na? Oli­wka widzi na oko, które ma być usunięte – „mamo, ja ciebie widzę, ale taką zachryp­niętą!” – woła, zakry­wa­jąc prawe oczko. Decyz­ja o amputacji jed­nak zapa­da. Ale nowotwór zaatakował nie jed­no oczko, ale dwa. Jeśli guzy uak­ty­wnią się też w drugim oczku, co jest bard­zo możli­we, Oli­wka już na zawsze pogrąży się w ciem­noś­ci. Rak odbierze jej dziecińst­wo, a potem wzrok – nie zobaczy już twarzy mamy ani kolorowych bajek. Chemia nie dzi­ała, więc jeśli nowotwór będzie postępował, mogą pojaw­ić się prz­erzu­ty – do mózgu, do koś­ci, wszędzie. A jeśli siatków­czak jest spowodowany uszkodze­niem genu, oznacza to, że ist­nieje ogromne ryzyko, że życie Oli­w­ki spróbu­ją też zabrać inne nowot­wory. Ta mała dziew­czyn­ka wal­czy nie tylko o wzrok, ale o życie.

Fot. siepomaga.pl

Fot. siepomaga.pl

Czy jest jakikol­wiek sposób na to, żeby rak w końcu zniknął, żeby Oli­wka miała takie życie jak nor­malne, zdrowe dziecko? Mama patrzy na swo­ją córeczkę, która jest wspom­nie­niem siebie przed choro­by, która po półrocznym lecze­niu jest tak chu­da i bla­da, jak­by miała za chwilę zniknąć. Postanaw­ia szukać pomo­cy. Rodz­ice innych dzieci z siatków­cza­kiem kieru­ją ją do nowo­jorskiej klini­ki, gdzie dzieci z całego świa­ta leczy dr Abram­son, lekarz spec­jal­izu­ją­cy się w lecze­niu nowot­worów oczu. Oli­wka dosta­je kwal­i­fikację do leczenia, czeka na nią klini­ka w Stanach. Mama wie, że tam leczy się poważne przy­pad­ki takie jak Oli­w­ki, że dzieciom, skazanym w innych państ­wach na amputację oka i śle­potę, ratu­je się ocz­ka i wzrok. Że chemia tam stosowana to nie sam melfalan, ale mieszan­ka skład­ników i że jest 98% szan­sy, żeby ura­tować oczko i wzrok Oli­w­ki i pokon­ać raka. Kwo­ta za lecze­nie jest jed­nak astro­nom­icz­na dla samot­nej mat­ki, wychowu­jącej trójkę dzieci.

Wierzymy jed­nak, że życie Oli­w­ki jest bez­cenne, bo życie każdego dziec­ka jest wartoś­cią, której nie powin­no się określać w złotówkach, ale w mag­icznych chwilach i uśmiechach. Oli­wka lep­iej zna onkologię niż przed­szkole, zami­ast wesołych zabaw zna łzy, które płynęły, gdy dzieci śmi­ały się z jej łysej głów­ki, zami­ast radoś­ci zna ból i krzyk, odbi­ja­ją­cy się echem wśród szpi­tal­nych ścian. Każ­da złotówka, która dla niek­tórych znaczy tak niewiele, dla Oli­w­ki jest wszys­tkim, kole­jną cegiełką, która pozwala zbu­dować mur, chronią­cy ją przed kosz­marem ciem­noś­ci. Po raz kole­jny stańmy razem i uratu­jmy życie tej dziew­czyn­ki, dając jej świat, który nie pach­nie chemią i śmier­cią, ale nadzieją – bo ta nadzie­ja to my.

komentarz(y)

Copyright © 2016 warszawawpigulce.pl Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.