Surowa kara dla „żartownisia”. wysoki wyrok i ogromne koszty. Wywołał alarm bombowy na lotnisku w Modlinie

Spowodował straty, opóźnienia i wywołał ewakuację. Mowa o żar­town­i­siu, który w stanie upo­je­nia alko­holowego zadz­wonił na lot­nisko w Mod­lin­ie infor­mu­jąc o podłożonym ładunku wybu­chowym.





Fot. Krzysztof Woj­ciews­ki / nawokandzie.ms.gov.pl

Zez­na­ją­ca przed sądem strażnicz­ka granicz­na przyz­nała, że po tej infor­ma­cji odd­z­woniła do mężczyzny. Spy­tała, czy to on dzwonił. Potwierdz­ił. Następ­nie spy­tała czy infor­ma­c­je o podłoże­niu ładunku są prawdzi­we. Potwierdz­ił dru­gi raz.




Prze­ci­wko mężczyźnie wys­tępowało nie tylko lot­nisko, ale także Ryanair, który chci­ał zadośćuczynienia za spowodowane opóźnienia i zwrot ponie­sionych kosztów. Cztery samolo­ty prze­woźni­ka musi­ały bowiem zostać przekierowane w tym cza­sie na lot­nisko Okę­cie.

Oskarżony, który początkowo nie przyz­nawał się do winy w końcu zez­nał, że to on dzwonił. Przeprosił służ­by za wywołany alarm i poprosił o łagod­ny wymi­ar kary. Sąd skazał go ostate­cznie na 1,5 roku bezwzględ­nego pozbaw­ienia wol­noś­ci. Musi też zapłacić fir­mie Ryanair 70 tys. zł i 40 tys. zł lot­nisku w Mod­lin­ie tytułem naw­iąz­ki. Do tego będzie musi­ał jeszcze pokryć 6 tys. zł kosztów pro­ce­sowych. To tylko niewiele mniejszy wyrok od tego, jakiego doma­gała się proku­ratu­ra, która wnioskowała o rok i osiem miesię­cy więzienia, 80 tys. zł dla Ryanaira i 40 tys. zł dla lot­niska. Proku­ratu­ra nie będzie więc wnosiła o apelację.

komentarz(y)

Copyright © 2016 warszawawpigulce.pl Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.