Chińska rakieta przeleciała nad Polską. Ważyła 5 ton. POLSA wydała komunikat
Polska Agencja Kosmiczna potwierdziła przelot nad naszym krajem członu chińskiej rakiety ZQ-2E o masie około 5000 kg. Obiekt został zarejestrowany w niedzielę, 18 października, około godziny 6:13. Kamery obserwowały go od okolic Bielska-Białej aż po wybrzeże Szwecji. Eksperci sieci Skytinel przekazali, że podczas tego przelotu nie było zagrożenia wejściem obiektu w atmosferę nad Polską. POLSA zapowiedziała publikację końcowego komunikatu po zweryfikowaniu danych.

W niedzielny poranek nad Polską przeleciał fragment chińskiej rakiety kosmicznej. Jego obecność została wcześniej przewidziana przez ekspertów monitorujących obiekty znajdujące się na orbicie okołoziemskiej.
Informację o rzeczywistym przelocie potwierdziła Polska Agencja Kosmiczna (POLSA). Obiekt zarejestrowała sieć kamer bolidowych Skytinel.
Chodzi o człon rakiety ważący około 5 ton, którego ponowne wejście w atmosferę było monitorowane już od soboty.
Chiński obiekt nad Polską. Kamery zarejestrowały go o 6:13
Z oficjalnego komunikatu POLSA wynika, że człon rakiety ZQ-2E przeleciał nad Polską w niedzielę, 18 października 2026 roku. Obiekt został zarejestrowany około godziny 6:13 czasu polskiego.
Rakieta, której częścią był obserwowany element, została wystrzelona 14 października z kosmodromu Jiuquan SLC w Chinach, na obszarze Mongolii Wewnętrznej. Obserwowany człon posiada oznaczenia katalogowe NORAD 101070 oraz COSPAR 2026-234L. Według POLSA jego szacowana masa wynosiła około 5000 kg.
Dzień wcześniej agencja przewidywała, że obiekt może przelecieć nad Polską między godziną 6:14 a 6:16.
Rzeczywista obserwacja nastąpiła około godziny 6:13, czyli bardzo blisko wcześniejszych prognoz. Potwierdza to, że specjaliści prawidłowo przewidzieli przybliżony moment przelotu obiektu nad terytorium naszego kraju.
Od Bielska-Białej aż po Szwecję. Skytinel pokazał trasę przelotu
Szczegółowe informacje o zdarzeniu przekazała sieć bolidowa Skytinel.
To system kamer wykorzystywanych do obserwacji zjawisk pojawiających się na niebie, w tym meteorów oraz innych obiektów. Tym razem urządzenia zarejestrowały przelot dużego elementu rakiety kosmicznej.
Według relacji Skytinel kamery śledziły obiekt od momentu, gdy przemieszczał się nad okolicami Bielska-Białej, aż do jego przelotu nad wybrzeżem Szwecji.
Oznacza to, że człon rakiety poruszał się nad Polską w kierunku północnym. Eksperci określili obserwowany fragment trajektorii jako wznoszący odcinek orbity. Co najważniejsze, podczas tego przelotu nie występowało zagrożenie deorbitacją nad Polską.
Nie należy więc mylić zarejestrowanego przelotu z wejściem rakiety w gęste warstwy atmosfery lub jej upadkiem na powierzchnię Ziemi.
Czy chińska rakieta mogła spaść na Polskę? Eksperci wyjaśniają
Jeszcze w sobotę Polska Agencja Kosmiczna informowała o monitorowaniu ponownego wejścia członu rakiety ZQ-2E w atmosferę.
Według aktualizacji z 17 października przewidywane okno deorbitacji obejmowało okres od godziny 5:55 do 16:03 w niedzielę, 18 października.
Był to przedział niepewności, w którym obiekt mógł zakończyć lot orbitalny. Nominalny moment wejścia w atmosferę wyznaczono wówczas na godzinę 10:59 czasu polskiego, a przewidywany punkt znajdował się nad Japonią.
POLSA zaznaczała jednak, że prognoza może ulec zmianie wraz z napływem nowych danych. Powodem ostrożności była przede wszystkim masa obiektu oraz brak pełnych informacji o jego konstrukcji.
Agencja nie wykluczała, że część elementów rakiety może przetrwać wejście w atmosferę.
Nie oznaczało to jednak, że szczątki miały spaść na Polskę.
Niedzielna obserwacja Skytinel potwierdziła, że podczas zarejestrowanego przelotu obiekt pozostawał na orbicie i nie zagrażał terytorium naszego kraju deorbitacją w tym momencie.
Czym jest deorbitacja i dlaczego może być niebezpieczna?
Deorbitacja to proces, w którym obiekt znajdujący się na orbicie okołoziemskiej opuszcza ją i ponownie wchodzi w atmosferę.
W przypadku satelitów i członów rakiet może następować wskutek stopniowego obniżania orbity, między innymi pod wpływem oporu rozrzedzonej atmosfery.
Podczas ponownego wejścia w gęstsze warstwy atmosfery obiekt porusza się z ogromną prędkością i ulega silnemu nagrzewaniu.
Większość mniejszych elementów zwykle spala się w atmosferze. W przypadku dużych konstrukcji istnieje jednak możliwość, że niektóre fragmenty przetrwają ten proces i dotrą do powierzchni Ziemi.
Dotyczy to zwłaszcza elementów wykonanych z materiałów odpornych na wysokie temperatury. Dlatego obiekty ważące kilka ton są monitorowane przez wyspecjalizowane instytucje.
Sam przelot członu rakiety nad określonym krajem nie oznacza jednak, że właśnie tam dojdzie do jego upadku.
Do wskazania miejsca wejścia w atmosferę konieczne są dokładne dane dotyczące orbity i jej zmian.
POLSA monitorowała sytuację. Co dalej z chińską rakietą?
Polska Agencja Kosmiczna przekazała, że sytuacja związana z członem rakiety ZQ-2E była na bieżąco monitorowana przez Centrum Operacyjne SSA.
Zadaniem tej jednostki jest między innymi obserwacja obiektów znajdujących się na orbicie oraz analiza potencjalnych zagrożeń związanych z ich ruchem.
POLSA informowała również, że odpowiednie służby i instytucje otrzymują informacje zgodnie z obowiązującymi procedurami.
W komunikacie opublikowanym 18 października agencja zapowiedziała, że końcowe podsumowanie zdarzenia zostanie przekazane w poniedziałek, 19 października, po weryfikacji danych.
Na podstawie niedzielnego komunikatu nie można jeszcze jednoznacznie wskazać potwierdzonego miejsca ostatecznego wejścia obiektu w atmosferę.
Agencja zaapelowała jednocześnie o korzystanie z oficjalnych informacji, szczególnie w przypadku doniesień dotyczących możliwego upadku szczątków rakiety.

Magister inżynier Technologii Żywienia i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.