Robisz taki przelew? Skarbówka mówi: sprawdzam. Jeden błąd w tytule i zapłacisz 75 proc. podatku kary
Wydaje Ci się, że drobne rozliczenia ze znajomymi, sprzedaż używanych ubrań czy napiwki przesyłane „na telefon” są niewidoczne dla systemu? To mit, który w 2026 roku może Cię słono kosztować. Fiskus, uzbrojony w nowe narzędzia analityczne i raporty z banków, bierze pod lupę transakcje mobilne. BLIK, choć wygodny, zostawia trwały cyfrowy ślad, a urzędnicy coraz chętniej z niego korzystają, szukając ukrytych dochodów i nieopodatkowanych darowizn. Sprawdź, kiedy zwykły przelew staje się dowodem w sprawie.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Koniec ery „niewidzialnych” pieniędzy. Wielki Brat patrzy w Twój smartfon
Popularność BLIK-a w Polsce bije rekordy. Płacimy nim w sklepach, wypłacamy gotówkę, ale przede wszystkim – przesyłamy pieniądze między sobą. Wygoda i szybkość uśpiły jednak naszą czujność. Wielu podatników żyje w błędnym przekonaniu, że transakcje „P2P” (osoba do osoby) to strefa wolna od podatków i kontroli. Nic bardziej mylnego.
Dla Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) przelew na telefon niczym nie różni się od tradycyjnego przelewu bankowego. To operacja finansowa, która jest rejestrowana, archiwizowana i – w określonych przypadkach – raportowana. Banki mają ustawowy obowiązek (wynikający m.in. z przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy) informowania Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF) o podejrzanych przepływach lub transakcjach przekraczających określone limity. Jeśli algorytm bankowy zauważy, że na Twoje konto prywatne regularnie wpływają dziwne kwoty z różnych numerów telefonów, „czerwona lampka” zapala się automatycznie.
Pułapka nr 1: „Zrzutka na prezent” a limit darowizn
Najczęstszym błędem, popełnianym nieświadomie przez tysiące Polaków, jest ignorowanie limitów dla darowizn. Przelew od znajomego (osoby niespokrewnionej, czyli tzw. III grupa podatkowa) jest traktowany przez prawo właśnie jako darowizna. O ile zwrot za wspólny obiad jest neutralny podatkowo, o tyle regularne otrzymywanie wsparcia finansowego może być problemem.
W 2026 roku limit kwoty wolnej od podatku dla darowizn od osób obcych wynosi 5 733 zł. Haczyk tkwi w tym, że limit ten sumuje się w okresie 5 lat. Jeśli więc organizujesz zbiórki, pożyczasz pieniądze od przyjaciół lub otrzymujesz od nich regularne wpłaty, i w ciągu pięciu lat przekroczysz tę kwotę od jednej osoby, masz obowiązek zgłosić to do Urzędu Skarbowego i zapłacić podatek. Brak zgłoszenia w przypadku kontroli oznacza konieczność zapłaty daniny karnej w wysokości 20 proc.
Pułapka nr 2: „Za narkotyki i dobrą zabawę”. Żarty, które nie śmieszą urzędnika
Wysyłając 20 złotych znajomemu, często wpisujemy w tytule przelewu absurdalne hasła: „haracz”, „za nielegalne substancje”, „łapówka” czy „usługi intymne”. Traktujemy to jako żart, ale system bankowy i skarbowy nie ma poczucia humoru.
W przypadku weryfikacji Twojego konta (np. przy staraniu się o kredyt lub podczas kontroli podatkowej), inspektor analizuje historię operacji. Tytuł przelewu jest dokumentem. Jeśli urzędnik uzna, że wpis „za usługę” sugeruje prowadzenie niezarejestrowanej działalności lub ukrywanie dochodów, ciężar udowodnienia, że był to tylko głupi żart, spoczywa na Tobie. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do wszczęcia postępowania wyjaśniającego.
Pułapka nr 3: Vinted, OLX i „dorabianie” na boku
Największe ryzyko dotyczy osób, które traktują BLIK jako narzędzie do prowadzenia „szarej strefy”. Korepetycje, robienie paznokci w domu, naprawa komputerów czy masowa sprzedaż ubrań na platformach aukcyjnych – jeśli przyjmujesz zapłatę „na telefon”, zostawiasz dowody przeciwko sobie.
Fiskus coraz częściej korzysta z tzw. analizy behawioralnej. Jeśli nie masz zarejestrowanej firmy, a na Twoje konto wpływa kilkadziesiąt przelewów BLIK miesięcznie od różnych osób fizycznych, jest to jasny sygnał, że prowadzisz działalność gospodarczą w sposób niezorganizowany.
Konsekwencje są druzgocące:
- Konieczność zapłaty zaległego podatku dochodowego (PIT) wraz z odsetkami.
- Możliwy obowiązek zapłaty zaległego podatku VAT.
- Powiadomienie ZUS i nakaz zapłaty zaległych składek (często za kilka lat wstecz).
- Mandat karny skarbowy.
75 proc. karnego podatku. Atomowe uderzenie fiskusa
Najczarniejszy scenariusz dotyczy sytuacji, w której podczas kontroli nie potrafisz wytłumaczyć pochodzenia środków na koncie. Jeśli urzędnik zapyta: „Skąd ma Pan te 10 tysięcy złotych z przelewów BLIK?”, a Ty nie będziesz miał dowodów na to, że są to opodatkowane zarobki, zwrócone pożyczki lub legalne darowizny, urząd może zakwalifikować to jako przychody z nieujawnionych źródeł.
Sankcja za takie działanie jest drakońska – podatek wynosi wówczas 75 proc. kwoty przychodu. Oznacza to, że z każdych „ukrytych” 100 złotych, państwo zabierze Ci 75 złotych.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.