Lecieli do Egiptu, wrócili do Warszawy. Samolot zawrócił zaraz po starcie
Poranny lot z Warszawy do Egiptu zakończył się niespodziewanym zwrotem akcji. Samolot lecący do Hurghady zawrócił po kilkudziesięciu minutach od startu i bezpiecznie wylądował z powrotem na lotnisku Chopina. Przewoźnik wyjaśnia, że decyzja zapadła z powodów technicznych i była zgodna z procedurami bezpieczeństwa.

Fot. Pixabay
Pasażerowie lecący w niedzielę rano z Warszawy do Hurghady musieli niespodziewanie wrócić na lotnisko Chopina. Samolot linii Enter Air zawrócił po kilkudziesięciu minutach od startu. Maszyna bezpiecznie wylądowała w stolicy, a przewoźnik szybko podstawił nowy samolot.
Samolot zawrócił po starcie
Lot do Egiptu wystartował zgodnie z planem z Lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Jednak już po około pół godzinie od wzniesienia się w powietrze pilot podjął decyzję o powrocie do portu wylotu.
Jak przekazał rzecznik lotniska, około godziny 8 rano służby otrzymały informację o zawróceniu maszyny. Ze względu na daleki rejs do Hurghady samolot był zatankowany pod korek. W modelu Boeing 737 nie ma możliwości zrzutu paliwa, dlatego przed lądowaniem pilot musiał je wypalić w powietrzu.
Lądowanie przebiegło bezpiecznie i nie miało charakteru awaryjnego. Służby lotniskowe nie musiały podejmować dodatkowych działań. Maszyna przyziemiła przed godziną 9.
Powodem była sygnalizacja usterki
Przewoźnik poinformował, że w trakcie lotu pojawiła się sygnalizacja dotycząca niegroźnej usterki technicznej. Zgodnie z obowiązującymi procedurami pilot zdecydował o powrocie do Warszawy.
Enter Air podkreślił, że decyzja była podyktowana względami bezpieczeństwa. Po zawróceniu samolotu przygotowano inną maszynę do obsługi tego samego rejsu. Bagaże pasażerów zostały przepakowane, a podróżni mieli kontynuować podróż do Egiptu nowym samolotem.
Standardowa procedura przy długich lotach
Eksperci lotniczy przypominają, że wypalanie paliwa przed lądowaniem w takich sytuacjach jest standardową praktyką. Zbyt duża masa samolotu mogłaby obciążyć podwozie i zwiększyć ryzyko uszkodzeń podczas przyziemienia.
Choć dla pasażerów powrót na lotnisko mógł być stresującym doświadczeniem, linia zapewnia, że sytuacja była pod kontrolą, a wszystkie działania przeprowadzono zgodnie z procedurami bezpieczeństwa.
Artykuł został przygotowany na podstawie obowiązujących przepisów prawa oraz rzetelnych źródeł branżowych
Inne źródła: tvn24.pl

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.