Nadchodzi finansowy dramat milionów Polaków. Wkrótce nowa fala drożyzny
Po krótkim oddechu i serii obniżek, rynek paliw w Polsce znów zmienia kierunek. Ceny oleju napędowego zaczęły gwałtownie odbijać, a analitycy nie mają złudzeń: to nie jest tylko problem właścicieli samochodów osobowych. Diesel to krew polskiej gospodarki, a jego drożenie tuż przed startem wiosennych prac polowych oznacza jedno – potężną presję na koszty produkcji żywności. Jeśli trend się utrzyma, „paliwowy rachunek” wystawiony rolnikom i przewoźnikom ostatecznie trafi do rąk konsumentów, uderzając w ceny produktów, które kupujemy codziennie.

Fot. Warszawa w Pigułce
Sygnały płynące z rynku są jasne: era „tłumionych” cen dobiegła końca. W połowie lutego 2026 roku ropa Brent oscyluje wokół 69 dolarów za baryłkę, a kurs dolara utrzymujący się w okolicach 3,57–3,58 zł sprawia, że surowiec dla naszych rafinerii staje się coraz droższy. Do tego dochodzi polityka marżowa największego gracza na rynku, firmy Orlen, która jako dominujący operator ma kluczowy wpływ na to, co widzimy na pylonach stacji benzynowych. Efekt? W wielu miejscach w Polsce cena diesla niebezpiecznie zbliża się do poziomu 6 zł za litr, co wstrząsa budżetami firm transportowych i gospodarstw rolnych.
Co to oznacza dla Ciebie? Efekt domina w Twoim koszyku
Wzrost cen diesla to początek łańcucha zdarzeń, który zawsze kończy się na półce sklepowej. Olej napędowy napędza maszyny rolnicze, chłodnie i ciężarówki dostawcze, co czyni go kluczowym składnikiem ceny każdego bochenka chleba czy kilograma jabłek.
- Droższa logistyka: Każde 10–20 groszy więcej na litrze to dla firm transportowych koszty idące w tysiące złotych, które muszą zostać przerzucone na zleceniodawców.
- Presja na żywność: Podwyżki uderzają w najgorszym momencie – przed wiosennym nawożeniem i opryskami. Wyższy koszt uprawy roli bezpośrednio wpłynie na ceny nowalijek oraz owoców i warzyw z przechowalni.
- Znikająca amortyzacja: Sklepy i pośrednicy mają coraz mniejszą przestrzeń do „chowania” podwyżek w swoich marżach, co oznacza, że detaliczne ceny jedzenia mogą wzrosnąć szybciej, niż zakładano.
Dlaczego paliwo drożeje właśnie teraz? Trzy główne silniki wzrostu
Za obecną sytuacją stoją czynniki, na które polski konsument nie ma wpływu, ale które bezlitośnie drenują jego portfel. Rynek reaguje na globalne napięcia oraz lokalną politykę cenową.
- Geopolityka i ropa: Napięcia na Bliskim Wschodzie i dane o rosnącym popycie sprawiają, że cena baryłki ropy nie chce spadać, co automatycznie podbija ceny w hurcie.
- Słabość waluty: Dolar rozliczany w okolicach 3,58 zł to wyższy koszt zakupu komponentów do produkcji paliw, co rafinerie natychmiast przekładają na ceny dla stacji.
- Strategia Orlenu: Jako „cenotwórca” rynku, dominujący koncern decyduje o poziomie marż detalicznych. Obecnie wahania cen między poszczególnymi regionami Polski są ogromne, co pokazuje, jak elastycznie detal reaguje na zmiany kosztów.
Rolnicy w pułapce sezonu – wiosna będzie rekordowo droga
Dla polskiego rolnictwa nadchodzące tygodnie będą testem wytrzymałości. Wiosenne prace polowe to czas najwyższego zużycia paliwa w całym roku. Traktory wyjeżdżające na pola w celu nawożenia i uprawy gleby spalają setki litrów diesla dziennie. Gdy cena za litr przekracza psychologiczną barierę 6 zł, koszty produkcji rolnej stają się nieprzewidywalne. Każda podwyżka na stacji to mniejsza opłacalność produkcji, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do ograniczenia podaży niektórych produktów i dalszego wzrostu ich cen.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.