Skandal na Placu Zbawiciela. Graficiarz dewastował zabytek w biały dzień, chwaląc się „drogimi zleceniami”
Na Placu Zbawiciela doszło do bulwersującego incydentu, podczas którego mężczyzna malujący graffiti na zabytkowej elewacji kompletnie zignorował upomnienia przechodniów. Mimo że autor nagrania wyraźnie zwracał mu uwagę, iż niszczy Plac Zbawiciela (chroniony prawem zabytek-przyp. autor), graficiarz kontynuował niszczenie mienia, drwiąc z interweniującego i chwaląc się, że za podobne „dzieła” bierze zazwyczaj wysokie wynagrodzenia.

Fot. X.com
Liczę, że do programu przyszłego rządu będzie wpisana bezwględna walka z dewastacją przestrzeni publicznej. Sankcje karne, olbrzymie finansowe. To jest nowotwór, który toczy całą Europę. Wszystko musi być zabazgrane, usyfione. pic.twitter.com/y0Wa3GQJtP
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) February 21, 2026
Nagranie, które dokumentuje całe zajście, w tym wizerunek sprawcy oraz jego szokujące tłumaczenia, zostało już przekazane do Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. W obliczu tak rażącego lekceważenia prawa i dobra wspólnego, sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w prokuraturze, a „artystyczna pewność siebie” wandalizmu może kosztować go wieloletnie więzienie oraz gigantyczne odsetki za renowację historycznej tkanki miasta.
„To jest moja praca” – szokujące tłumaczenia sprawcy
Z relacji świadka oraz zabezpieczonego materiału wideo wynika, że sprawca nie czuł najmniejszego zażenowania swoim zachowaniem. Reakcja na zwrócenie uwagi była wręcz pogardliwa.
Brak skruchy: Mężczyzna nie przerwał malowania nawet wtedy, gdy zwrócono mu uwagę.
Komercyjna arogancja: Sprawca wdał się w dyskusję, twierdząc, że jego graffiti to wartościowa sztuka, za którą inni płacą mu „duże pieniądze”, co w jego mniemaniu dawało mu prawo do niszczenia architektury Placu Zbawiciela.
Dowód w rękach urzędników: Film przekazany Konserwatorowi stanowi kluczowy materiał dowodowy, który uniemożliwi sprawcy wyparcie się winy lub tłumaczenie się nieświadomością czynu.
Przekazanie materiału bezpośrednio do Stołecznego Konserwatora Zabytków zmienia kwalifikację tego czynu. Tutaj nie ma mowy o mandacie za zaśmiecanie – wchodzimy w obszar Kodeksu Karnego.
- Działanie celowe: Fakt, że sprawca został poinformowany o zabytkowym charakterze miejsca i kontynuował dewastację, działa na jego niekorzyść. Sąd może uznać to za działanie z premedytacją.
- Drastyczne koszty renowacji: Konserwatorzy podkreślają, że usuwanie farby z zabytkowego piaskowca to nie jest zwykłe mycie. To proces wymagający nakładów finansowych, których zwrotu miasto będzie dochodzić bezpośrednio od sprawcy.
- Sankcje karne: Za niszczenie zabytku (art. 108 Ustawy o ochronie zabytków) grozi kara do 8 lat więzienia oraz obowiązkowa nawiązka, która przy obecnych cenach prac konserwatorskich może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.
W 2026 roku arogancja wandali na oczach mieszkańców Warszawy spotyka się z natychmiastową reakcją służb i społeczeństwa. Plac Zbawiciela to przestrzeń wspólna, a nie prywatny brudnopis, dlatego każde takie zgłoszenie jest traktowane priorytetowo.
Jeśli jesteś świadkiem podobnej sytuacji, rób dokładnie to samo – nagrywaj i zgłaszaj. Dzięki nowoczesnym systemom analitycznym Stołecznego Konserwatora Zabytków, identyfikacja osób chwalących się w internecie (lub na ulicy) swoimi „dziełami” jest kwestią czasu, a konsekwencje finansowe skutecznie studzą zapał kolejnych naśladowców.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.