ABW zatrzymała ich w Warszawie. Mieli działać za pieniądze dla obcego wywiadu
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała w Warszawie Polaka i obywatela Białorusi podejrzewanych o realizowanie zadań na rzecz obcego wywiadu. Według służb mężczyźni mieli za pieniądze przekazywać zdjęcia i nagrania z wydarzeń organizowanych przez białoruską mniejszość w stolicy. Sprawa jest rozwojowa, a ABW nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

Warszawa w centrum sprawy. ABW zatrzymała 2 mężczyzn
Do zatrzymań doszło 25 czerwca 2026 r. w Warszawie. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali obywatela Republiki Białorusi oraz obywatela Polski. Według komunikatu służb obaj mieli realizować odpłatne zadania zlecane przez obcy wywiad.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał, że zatrzymany obywatel Białorusi ma 19 lat, a zatrzymany Polak 44 lata. Sprawa dotyczy działań prowadzonych w Warszawie, ale jej znaczenie wykracza poza jedno miasto. Chodzi o aktywność wymierzoną w środowiska białoruskie w Polsce i wykorzystywaną później propagandowo przez reżim w Mińsku.
Zdjęcia, filmy i wydarzenia mniejszości białoruskiej
Według ABW aktywność zatrzymanych polegała między innymi na przekazywaniu dokumentacji fotograficznej oraz nagrań wideo z wydarzeń organizowanych przez mniejszość białoruską w Warszawie. Służby wskazują, że materiały miały być następnie używane w działaniach propagandowych reżimu białoruskiego.
Ten wątek jest kluczowy. Z pozoru może chodzić o zwykłe nagrania z publicznych spotkań, demonstracji albo wydarzeń społecznych. W praktyce dla obcych służb takie materiały mogą służyć do identyfikowania uczestników, budowania presji, zastraszania środowisk emigracyjnych i tworzenia przekazu propagandowego.
Warszawa od lat jest jednym z najważniejszych miejsc aktywności białoruskiej opozycji i diaspory. To tutaj odbywają się manifestacje, spotkania, wydarzenia solidarnościowe i działania organizacji wspierających osoby represjonowane przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Dlatego stolica jest naturalnym celem zainteresowania białoruskich i rosyjskich struktur wpływu.
Białorusin trafił do aresztu, Polak ma dozór
Wobec obywatela Białorusi Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie, po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zgromadzonym przez Delegaturę ABW w Rzeszowie, zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.
Wobec obywatela Polski prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze. Mężczyzna ma zakaz opuszczania kraju, połączony z zatrzymaniem paszportu, oraz dozór Policji. To oznacza, że śledczy uznali konieczność zabezpieczenia dalszego postępowania, ale w jego przypadku nie zastosowano izolacyjnego środka zapobiegawczego.
Śledztwo nadzoruje Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. ABW podkreśla, że sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
To kolejna odsłona większego śledztwa
Zatrzymania Polaka i Białorusina nie są pierwszymi w tej sprawie. Jacek Dobrzyński przypomniał, że w listopadzie ubiegłego roku funkcjonariusze ABW zatrzymali już 3 obywateli Białorusi i 2 obywateli Ukrainy. Osobom tym ogłoszono zarzuty udziału w działalności obcego wywiadu.
To pokazuje, że śledztwo nie dotyczy jednego incydentu, lecz szerszego mechanizmu. Według służb obce wywiady próbują wykorzystywać osoby przebywające w Polsce do wykonywania zadań, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać mało spektakularnie. Nagranie wydarzenia, zrobienie zdjęcia, obserwacja uczestników albo przekazanie informacji może jednak stać się elementem operacji informacyjnej.
Rządowe materiały dotyczące zagrożeń wywiadowczych wskazują, że działania wywiadowcze przeciwko Polsce pozostają jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla państwa, a ich zwalczanie jest jednym z priorytetów służb specjalnych. W ostatnich latach polski kontrwywiad opisywał też mechanizmy działania służb Rosji i Białorusi wobec Polski.
Nie tylko szpiegostwo klasyczne. Tak wygląda współczesna presja
W potocznym rozumieniu szpieg to ktoś, kto wykrada tajne dokumenty albo fotografuje obiekty wojskowe. Współczesne działania obcych służb są jednak szersze. Obejmują rozpoznanie środowisk społecznych, dezinformację, wpływanie na nastroje, zastraszanie emigrantów, testowanie reakcji państwa i wykorzystywanie mediów społecznościowych.
ABW i służby specjalne w ostatnich latach wielokrotnie informowały o działaniach inspirowanych przez Rosję i Białoruś. W jednym z komunikatów dotyczących działalności dywersyjnej wskazywano, że do realizacji zadań rekrutowani są często młodzi ludzie z państw byłego ZSRR, a motywacją bywa czynnik finansowy.
W innej sprawie ABW informowała o zatrzymaniach obywateli Ukrainy i Białorusi w związku z działaniami inspirowanymi i finansowanymi przez Rosję. Służby wskazywały wtedy, że zatrzymane osoby miały powiązania w Rosji i Białorusi oraz rekrutowały i opłacały uczestników demonstracji.
Prawo jest surowe. Za działalność obcego wywiadu grozi wieloletnie więzienie
Sprawy dotyczące działania na rzecz obcego wywiadu są oceniane przez pryzmat art. 130 Kodeksu karnego. Przepis ten obejmuje między innymi udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej oraz przekazywanie informacji, których udzielenie może wyrządzić szkodę państwu.
W zależności od kwalifikacji prawnej i okoliczności sprawy kary mogą być bardzo surowe. Po zmianach w przepisach za szpiegostwo i działania na rzecz obcych służb grożą wieloletnie kary pozbawienia wolności, a w najpoważniejszych przypadkach także kara dożywotniego więzienia. W praktyce ostateczna kwalifikacja zależy od prokuratury, materiału dowodowego i decyzji sądu.
W przypadku zatrzymanych w Warszawie najważniejsze jest teraz to, jakie dokładnie zarzuty zostaną im przypisane i jak śledczy udokumentują związek ich działań ze zleceniami obcego wywiadu. Samo nagrywanie publicznego wydarzenia nie jest przestępstwem. Problem zaczyna się wtedy, gdy materiały są zbierane i przekazywane w ramach odpłatnej współpracy z obcymi służbami.
Warszawa musi uważać na miękkie cele
Najbardziej oczywiste cele działań wywiadowczych to wojsko, infrastruktura krytyczna, administracja i przemysł obronny. Warszawska sprawa pokazuje jednak, że równie ważne mogą być tzw. miękkie cele: środowiska emigracyjne, wydarzenia społeczne, spotkania obywatelskie, protesty i organizacje pozarządowe.
Dla miasta oznacza to konieczność większej świadomości bezpieczeństwa. Organizatorzy wydarzeń powinni wiedzieć, kto dokumentuje spotkanie, w jakim celu i gdzie później trafią materiały. Uczestnicy wydarzeń politycznych lub solidarnościowych powinni liczyć się z tym, że ich wizerunek może zostać wykorzystany poza kontekstem.
Nie chodzi o panikę ani zamykanie legalnych wydarzeń. Chodzi o prostą zasadę: w warunkach wojny informacyjnej zdjęcie z demonstracji może być dla obcych służb materiałem operacyjnym, a nie tylko pamiątką z wydarzenia.
Dlaczego śledztwo prowadzi lubelska prokuratura?
W komunikacie wskazano, że śledztwo nadzoruje Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. To nie jest przypadek. W sprawach dotyczących działalności obcego wywiadu, zorganizowanych siatek i zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa postępowania często prowadzą wyspecjalizowane jednostki prokuratury oraz delegatury ABW.
W tej sprawie materiał dowodowy gromadziła Delegatura ABW w Rzeszowie, a zatrzymania wykonano w Warszawie. Taki układ pokazuje, że działania służb nie są ograniczone do jednego miasta. Operacje wywiadowcze i kontrwywiadowcze mogą obejmować kilka regionów, różne środowiska i wiele osób wykonujących pozornie drobne zadania.
Kolejne zatrzymania są możliwe. Co to mówi o skali zagrożenia?
ABW podkreśla, że śledztwo ma charakter rozwojowy. To oznacza, że służby analizują kolejne kontakty, zlecenia, przepływy pieniędzy, urządzenia elektroniczne i materiały przekazywane poza Polskę. W takich sprawach zatrzymanie 2 osób często nie kończy postępowania, lecz otwiera następny etap.
Jeżeli śledczy potwierdzą istnienie szerszej siatki, mogą pojawić się kolejne zatrzymania. Dotyczy to zarówno osób wykonujących zadania, jak i tych, które mogły pośredniczyć w kontaktach, przekazywać pieniądze albo pomagać w organizacji działań.
Dla opinii publicznej to kolejny sygnał, że wojna informacyjna i działania wywiadowcze nie toczą się wyłącznie na granicy, w internecie albo wokół obiektów wojskowych. Toczą się również w stolicy, na ulicach, podczas wydarzeń społecznych i w środowiskach, które mogą być podatne na presję obcych państw.

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.