Alarmujące dane GUS. Deweloperzy wstrzymują budowy, a mieszkania stają się towarem luksusowym.

Fot. Warszawa w Pigułce
Mieszkaniowy hamulec ręczny. Co wynika z raportu GUS?
Najnowszy odczyt GUS dotyczący budownictwa mieszkaniowego za luty 2026 roku jest jednoznaczny: entuzjazm inwestycyjny wygasł. Deweloperzy, po rekordowych latach, teraz mierzą się z rzeczywistością wysokich kosztów wykonawstwa i niepewności co do rządowych programów wsparcia kredytobiorców. Spadek liczby wydanych pozwoleń na budowę oraz mieszkań, których budowę rozpoczęto, jest widoczny w niemal każdym województwie.
Eksperci podkreślają, że obecny zastój nie jest chwilową korektą. To efekt systemowy – braku gruntów, skomplikowanych procedur administracyjnych oraz faktu, że koszty budowy 1 metra kwadratowego wciąż rosną, mimo stabilizacji cen niektórych surowców. Inwestorzy wolą czekać na lepsze czasy, co dla kupujących oznacza jedno: wybór na rynku wtórnym i pierwotnym będzie drastycznie malał.
Budownictwo mieszkaniowe w liczbach (Luty 2026 vs Luty 2025)
Poniższe zestawienie pokazuje skalę spowolnienia w kluczowych obszarach monitorowanych przez GUS:
| Kategoria inwestycji | Dynamika r/r (%) | Sytuacja rynkowa |
|---|---|---|
| Mieszkania, których budowę rozpoczęto | -12,5% | Silny regres |
| Wydane pozwolenia na budowę | -8,2% | Brak optymizmu na przyszłość |
| Mieszkania oddane do użytkowania | -1,5% | Kończenie starych projektów |
| Inwestycje deweloperskie (nowe) | -15,1% | Głębokie zamrożenie ofert |
Dlaczego deweloperzy nie budują?
Analizując dane GUS, można wyróżnić trzy główne powody obecnego paraliżu na budowach:
- Koszty finansowania: Wysokie stopy procentowe uderzają nie tylko w kredytobiorców, ale i w deweloperów, dla których kredyt inwestycyjny stał się bardzo drogi.
- Oczekiwanie na dopłaty: Branża czeka na jasne deklaracje rządu w sprawie nowych programów dopłat do kredytów. Brak stabilności legislacyjnej sprawia, że nikt nie chce ryzykować startu z dużym osiedlem.
- Bariery gruntowe: Ceny ziemi pod zabudowę wielorodzinną w miastach takich jak Warszawa, Wrocław czy Gdańsk osiągnęły poziomy, przy których budowa tanich mieszkań jest po prostu niemożliwa.
Co to oznacza dla Twojego portfela?
Zapaść w nowych budowach to sygnał, którego nie wolno ignorować przy planowaniu finansów domowych:
- Ceny mieszkań nie spadną: Prosta zasada popytu i podaży jeśli mieszkań buduje się mniej, a chętnych przybywa, ceny będą rosły. Jeśli liczysz na krach i przeceny o 20-30%, dane GUS sugerują, że możesz się srodze zawieść.
- Rynek najmu pod presją: Mniej osób stać na zakup własnego M, co wypycha ich na rynek najmu. Mniejsza podaż nowych mieszkań to w dłuższej perspektywie brak nowych lokali na wynajem, co utrzyma czynsze na wysokim poziomie.
- Wartość Twojej nieruchomości: Jeśli już posiadasz mieszkanie, te dane są dla Ciebie korzystne, Twoja nieruchomość zyskuje na rzadkości. „Dziura w ziemi” staje się towarem deficytowym.
- Ostatni moment na wybór: Jeśli masz zdolność kredytową i znalazłeś interesujące mieszkanie gotowe do odbioru, czekanie na „lepsze czasy” może oznaczać, że za rok wybór będzie znacznie uboższy, a standard wykończenia niższy przy tej samej cenie.
Źródło: Opracowanie na podstawie najnowszego komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) oraz analizy rynku nieruchomości serwisu Business Insider Polska (luty 2026).

Prawnik, menedżer i ekspert ds. prawa nowych technologii. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz prestiżowych studiów menedżerskich Executive MBA. Posiada unikalne kompetencje cyfrowe potwierdzone dyplomem SGH i Google w programie „Umiejętności Jutra AI”. Wieloletni praktyk samorządowy, który doskonale zna mechanizmy legislacyjne. W redakcji zajmuje się najtrudniejszymi tematami na styku regulacji prawnych, strategii biznesowych i sztucznej inteligencji, wyjaśniając, jak nowoczesne przepisy wpływają na przedsiębiorców i obywateli.