Coś takiego na twojej posesji? Ostrzegamy, możesz zapłacić karę do 5 000 zł! [04.10.2023]
W czasach kampanii wyborczych ulice naszych miast i wsie często przyozdabiają kolorowe plakaty kandydatów do różnych organów władzy. Niekiedy zdarza się, że materiały wyborcze pojawiają się na prywatnych nieruchomościach, a właściciele, nieświadomi konsekwencji, próbują je samodzielnie usunąć. Jednakże zanim sięgniesz po nóż czy inną metodę usunięcia, zastanów się dwa razy.
Według obowiązujących przepisów, materiały wyborcze, w tym plakaty wyborcze, podlegają specjalnej ochronie prawnej. W praktyce oznacza to zakaz niszczenia, zamalowywania czy samodzielnego usuwania takich materiałów.
Właściciele nieruchomości, którzy podejmą się takich działań, narażają się na poważne konsekwencje. Artykuł 67 kodeksu wykroczeń przewiduje bowiem karę aresztu albo grzywnę do 5000 zł za naruszenie tej ochrony.
Jeśli więc zauważysz na swojej posesji plakat wyborczy, na umieszczenie którego nie wyraziłeś zgody, nie działaj na własną rękę. Właściwym krokiem w takiej sytuacji jest kontakt z odpowiednim komitetem wyborczym, który jest odpowiedzialny za dany materiał. To oni powinni zająć się jego usunięciem. Jeśli taka interwencja nie przyniesie skutku, warto zgłosić sprawę policji. Funkcjonariusze mają odpowiednie uprawnienia i narzędzia, by prawidłowo i zgodnie z przepisami postąpić w tej kwestii.
Pamiętaj, że szanowanie prawa to podstawa funkcjonowania demokratycznego państwa. Nawet jeśli działanie komitetu wyborczego wydaje się nam nie fair lub uciążliwe, warto postąpić zgodnie z obowiązującymi przepisami. W ten sposób unikniemy niepotrzebnych kłopotów i zachowamy pełną legalność swoich działań.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
