Dramat nad jeziorem Moczydło. 7-letnia dziewczynka wciąż walczy o życie w warszawskim szpitalu
Stan 7-letniej dziewczynki, która w piątek po południu zniknęła pod wodą w jeziorze Moczydło w Karczewie, wciąż jest bardzo ciężki. Dziecko żyje i jest leczone w jednym z warszawskich szpitali – to najnowsze informacje, jakie przekazała Komenda Stołeczna Policji, w której strukturach leży teren powiatu otwockiego.

Co wiadomo o zdarzeniu
Do wypadku doszło w piątek po południu na jeziorze Moczydło – akwenie, który nie jest strzeżonym kąpieliskiem i na którym obowiązuje formalny zakaz kąpieli. Dziewczynka, która znajdowała się nad wodą pod opieką rodziców, w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach znalazła się pod powierzchnią jeziora. Niektóre relacje świadków mówiły o około pięciu minutach pod wodą, ale policja nie potwierdza tej informacji – dokładny czas wciąż jest przedmiotem ustaleń. „Na szczęście żyje, ale stan jeszcze jest ciężki” – przekazał mediom mł. asp. Jakub Filipiak z Komendy Stołecznej Policji.
Świadkowie zadziałali, zanim przyjechały służby
To właśnie osoby przebywające nad jeziorem zauważyły dziecko pod wodą, wyciągnęły je na brzeg i bez wahania rozpoczęły reanimację, jeszcze przed przyjazdem ratowników. Gdy na miejsce dotarły zastępy straży pożarnej i zespoły ratownictwa medycznego, akcja była już w toku – służby przejęły dalszą reanimację. Po przywróceniu funkcji życiowych dziewczynkę przetransportowano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Warszawie, gdzie wciąż trwa walka o jej życie. Tak szybka reakcja świadków, zanim jeszcze pojawiły się służby, według ratowników medycznych realnie zwiększa szanse na przeżycie i ograniczenie skutków niedotlenienia mózgu.
Rodzice byli trzeźwi, śledztwo trwa
Policja potwierdziła, że oboje rodzice, pod opieką których dziewczynka znajdowała się nad wodą, byli trzeźwi. Funkcjonariusze prowadzą obecnie czynności mające wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia.
Dlaczego to ostrzeżenie dotyczy też mieszkańców Warszawy
Karczew leży w powiecie otwockim, około 30 km od centrum Warszawy, a teren ten podlega pod Komendę Stołeczną Policji – to jeden z wielu popularnych „dzikich kąpielisk” w bliskiej odległości od stolicy, do których w upalne dni jeżdżą również warszawiacy szukający ochłody nad wodą, mimo braku ratowników i formalnego zakazu kąpieli. Brak nadzoru ratownika, nieznane dno, nagłe uskoki głębokości i ograniczona widoczność pod wodą sprawiają, że nawet doświadczeni opiekunowie mogą stracić dziecko z oczu na sekundy, które decydują o tragedii. Od początku kwietnia w Polsce utonęło już 72 osoby – to przypomnienie, że niestrzeżone zbiorniki wodne wokół Warszawy, choć wizualnie zachęcające w czasie upałów, niosą realne, udokumentowane ryzyko.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.