Jesz lody, żeby schłodzić organizm w upał? Przynoszą dokładnie odwrotny skutek
W upalne popołudnia mrożone desery wydają się najlepszym i najszybszym sposobem na natychmiastowe orzeźwienie. Czy wiesz, że zjedzenie lodów w trakcie fali gorąca może realnie utrudnić Twojemu ciału naturalne mechanizmy chłodzenia, zamiast w tym pomóc?

To nie jest kwestia trawienia – to oszukane receptory w gardle
Krąży popularne przekonanie, że organizm, trawiąc lody, musi zużyć tyle energii na „podgrzanie” zimnego deseru do temperatury ciała, że w efekcie samemu się rozgrzewa. To uproszczenie, którego dietetycy nie potwierdzają – energia potrzebna do ogrzania porcji lodów jest w rzeczywistości dużo mniejsza niż kalorie, które ten deser dostarcza, więc bilans netto i tak wychodzi na „plus” energetyczny, nie chłodzący.
Prawdziwy mechanizm jest inny i dotyczy nie żołądka, a gardła. Bardzo niska temperatura – czy to lodów, czy lodowatego napoju – pobudza w jamie ustnej i gardle receptory termiczne, które wysyłają do mózgu sygnał o rzekomym schłodzeniu całego ciała. W odpowiedzi centralny układ nerwowy częściowo ogranicza intensywność pocenia się – a to właśnie pocenie jest głównym, naturalnym mechanizmem chłodzenia organizmu w upale. Innymi słowy: zimno w ustach oszukuje system termoregulacji, przez co ciało faktycznie wolniej pozbywa się nadmiaru ciepła, niz gdyby tego zimnego bodźca nie było.
Dodatkowy problem – skład, nie tylko temperatura
Klasyczne lody mleczne to produkt bogaty w cukier i tłuszcz, częściowo nasycony – z technologicznego punktu widzenia to typowy skład: około 30 proc. lodu, 50 proc. powietrza, 5 proc. tłuszczu i 15 proc. cukru. Tak skomponowany deser trawi się wolniej i obciąża układ pokarmowy bardziej niż lekki, wodnisty posiłek – a w upale, gdy organizm i tak jest obciążony regulacją temperatury, dodatkowa praca trawienna nie jest tym, czego potrzebuje. Do tego lody dostarczają niewiele wody w porównaniu z owocami, więc nawadniają organizm dużo słabiej, niż mogłoby się wydawać po ich „mokrym” wrażeniu w ustach.
Co realnie chłodzi – i dlaczego
Dietetycy wskazują, że najlepszym wyborem w upały są produkty lekkostrawne, o wysokiej zawartości wody – przede wszystkim arbuz i melon, które w ponad 90 proc. składają się z wody, a do tego dostarczają elektrolitów traconych z potem. Dobrze sprawdzają się też chłodniki na bazie jogurtu naturalnego lub kefiru – jednocześnie odświeżają i uzupełniają płyny, bez obciążania organizmu nadmiarem cukru i tłuszczu.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak naprawdę się ochłodzić latem
- Zamiast lodów mlecznych sięgaj po arbuza, melona lub inne owoce o wysokiej zawartości wody – realnie nawadniają i dostarczają mniej obciążających kalorii.
- Pij wodę o temperaturze pokojowej lub lekko schłodzonej, zamiast bardzo zimnych napojów z dużą ilością lodu – to łagodniejsze dla mechanizmu pocenia, który naprawdę chłodzi ciało.
- Wypróbuj letnią wodę z dodatkiem mięty, cytryny lub ogórka – orzeźwia smakowo, bez efektu „oszukanych” receptorów w gardle.
- Jeśli koniecznie masz ochotę na coś mrożonego, wybierz sorbet owocowy zamiast lodów mlecznych – zawiera więcej wody, mniej tłuszczu, choć często sporo cukru, więc też nie jedz go w nieograniczonych ilościach.
- Postaw na chłodniki na bazie jogurtu lub kefiru oraz lekkie, niskotłuszczowe posiłki – to one realnie wspierają organizm w walce z upałem, nie obciążając dodatkowo trawienia.
- Nie traktuj lodów jako sposobu na nawodnienie – to deser, nie substytut wody, niezależnie od tego, jak orzeźwiająco smakuje w upalny dzień.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.