Koniec z anonimowością BLIKA. Nowe przepisy uderzą w osoby, które w ten sposób rozliczają się za usługi

Jeszcze kilka lat temu hasło „płatność tylko gotówką” było domeną szarej strefy. Dziś zastąpiło je znacznie wygodniejsze: „może być BLIK na telefon”. Fryzjerzy, mechanicy, korepetytorzy i „złote rączki” masowo przyjmują zapłatę w ten sposób, omijając kasy fiskalne. Wydaje się to bezpieczne, szybkie i dyskretne. To jednak złudzenie. Skarbówka dysponuje już narzędziami, które pozwalają prześwietlać „przelewy na telefon” z taką samą łatwością, jak tradycyjne transfery bankowe. Dla tysięcy Polaków, którzy traktują BLIK jako „cyfrową gotówkę”, nadchodzą trudne czasy.

Fot. Shutterstock

BLIK to nie gotówka. Cyfrowy ślad zostaje na zawsze

Popularność BLIKA w Polsce bije rekordy – to nasz narodowy fenomen płatniczy. Jego największą zaletą jest szybkość: pieniądze trafiają do odbiorcy w kilka sekund, bez wpisywania długiego numeru konta. Ta wygoda uśpiła jednak czujność użytkowników. Wielu przedsiębiorców (i osób dorabiających „na czarno”) uznało, że przelew na telefon jest niewidoczny dla systemu, bo nie wymaga podawania danych osobowych przy samej transakcji w sklepie czy między znajomymi.

Prawda jest brutalna: BLIK to z punktu widzenia prawa bankowego zwykły przelew elektroniczny. Każda transakcja przechodzi przez system Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR). Każda zostawia trwały ślad w historii rachunku bankowego – zarówno nadawcy, jak i odbiorcy. W przeciwieństwie do banknotu wręczonego „do ręki”, BLIK tworzy cyfrowy dowód wykonania usługi, który fiskus może wykorzystać nawet po 5 latach.

Algorytmy KAS szukają „cykliczności”

Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) nie musi ręcznie przeglądać milionów transakcji. Urzędnicy korzystają z zaawansowanych systemów analitycznych, takich jak STIR (System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej). Jego zadaniem jest wyłapywanie anomalii finansowych.

Co jest taką anomalią w przypadku BLIKA? Przede wszystkim powtarzalność i wolumen wpłat na prywatne konto. Jeśli na Twój prywatny rachunek (nie firmowy!) wpływa miesięcznie 50 przelewów na telefon o wartościach 100, 150 czy 200 złotych, a Ty nie zgłaszasz działalności gospodarczej, dla algorytmu świecisz się na czerwono.

Dla systemu nie ma znaczenia, że odbiorcami są „Rasia”, „Kasia” czy „Marek”. Liczy się schemat: regularne wpływy od wielu różnych nadawców. To klasyczna definicja działalności zarobkowej. Jeśli fryzjerka przyjmuje 10 klientek dziennie i każda płaci BLIKIEM „na numer prywatny”, to w skali miesiąca tworzy historię, która jest gotowym materiałem dowodowym w sprawie o ukrywanie dochodów.

Tytuł przelewu to gwóźdź do trumny

Kolejnym elementem, który pogrąża użytkowników BLIKA, są tytuły przelewów. Klienci, chcąc być uczciwi lub po prostu porządni, często wpisują w tytule przelewu na telefon dokładnie to, za co płacą. „Za paznokcie”, „hydraulik”, „korepetycje matematyka”, „za naprawę auta”.

W przypadku kontroli skarbowej (np. wszczętej na podstawie donosu „życzliwego” sąsiada lub analizy STIR), urzędnik drukuje historię rachunku i widzi czarno na białym: to nie są zwroty za pizzę od znajomych, to jest regularny, nieopodatkowany biznes. Tłumaczenie się „pożyczkami” czy „zrzutkami” staje się w tym momencie niemożliwe, bo tytuły przelewów przeczą tym wyjaśnieniom.

Klient też może mieć kłopoty? Wezwanie na świadka

Czy osoba, która płaci BLIKIEM za usługę „bez paragonu”, też łamie prawo? Teoretycznie odpowiedzialność za niewydanie paragonu i nieodprowadzenie podatku spoczywa na sprzedawcy. Jednak kupujący też może zostać wciągnięty w machinę biurokratyczną.

Gdy Skarbówka namierzy nieuczciwego przedsiębiorcę (np. mechanika przyjmującego tylko przelewy na telefon), zaczyna zbierać dowody. Najprostszym sposobem jest wezwanie osób, które dokonywały wpłat, w charakterze świadków. Urząd zapyta wprost: „Z jakiego tytułu przelał Pan 500 zł na ten numer w dniu X?”. Kłamanie przed urzędnikiem (zeznawanie nieprawdy) grozi odpowiedzialnością karną. W efekcie, chcąc zaoszczędzić 50 zł na usłudze, narażamy się na stres, wizyty w urzędzie i konieczność składania wyjaśnień.

Unijne dyrektywy zaciskają pętlę

Sytuację pogarszają (lub uzdrawiają, zależy od perspektywy) nowe regulacje unijne. Dyrektywa DAC7 (dotycząca platform), przepisy o AML (przeciwdziałanie praniu pieniędzy) oraz wchodzące w życie regulacje dotyczące płatności natychmiastowych, wymuszają na bankach jeszcze ściślejsze raportowanie. Banki mają obowiązek monitorować transakcje, które mogą wskazywać na prowadzenie niezarejestrowanej działalności gospodarczej. Jeśli bank zauważy, że używasz konta osobistego (ROR) wyłącznie do celów biznesowych (setki wpływów BLIK), może nie tylko zaraportować to do GIIF, ale także wypowiedzieć umowę prowadzenia rachunku za niezgodność z regulaminem.

Co to oznacza dla Ciebie?

Płatności BLIK są genialnym wynalazkiem, ale trzeba z nich korzystać świadomie. Oto zasady, które uchronią Cię przed problemami:

Po pierwsze, oddziel życie prywatne od biznesu. Jeśli dorabiasz po godzinach (np. pieczesz torty, udzielasz korepetycji), skorzystaj z ulgi na „działalność nierejestrowaną” (do 75% minimalnego wynagrodzenia przychodu miesięcznie nie musisz rejestrować firmy). Jest to w pełni legalne. Przyjmowanie zapłaty „na lewo” na konto prywatne przy dzisiejszych możliwościach analitycznych KAS to stąpanie po cienkim lodzie.

Po drugie, jako klient, wymagaj jasności. Płacąc BLIKIEM w sklepie czy punkcie usługowym, upewnij się, że transakcja jest nabijana na kasę fiskalną. Przelew na telefon powinien być tylko formą płatności, a nie sposobem na uniknięcie podatku. Jeśli usługodawca mówi „tylko BLIK na numer prywatny, kasy nie mam”, miej świadomość, że uczestniczysz w szarej strefie, co wiąże się z brakiem prawa do reklamacji (brak paragonu) i ryzykiem wezwania na świadka.

Po trzecie, uważaj na tytuły. W rozliczeniach prywatnych ze znajomymi (np. zwrot za obiad) dbaj o to, by tytuły były jasne, ale neutralne („zwrot”, „obiad”). Unikaj żartów, które mogą uruchomić procedury AML, ale też bądź precyzyjny, by w razie kontroli (np. sprawdzenia, czy nie była to pożyczka) móc łatwo wykazać, że było to zwykłe rozliczenie kosztów, a nie przychód.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl