Masz balkon? Uważaj, co na nim trzymasz. Spółdzielnie i straż miejska wlepiają mandaty do 500 zł

Dla wielu mieszkańców bloków balkon to dodatkowe kilka metrów kwadratowych „magazynu”. Lądują tam rowery, stare opony, szafki, których żal wyrzucić, a czasem nawet kanistry z paliwem czy resztki farb po remoncie. Traktujemy tę przestrzeń jak swoją prywatną twierdzę, gdzie wolnoć Tomku w swoim domku. To błąd, który może kosztować nie tylko mandat od straży miejskiej, ale w skrajnych przypadkach – utratę mieszkania. Przepisy są jasne, choć mało kto je zna: balkon nie jest śmietniskiem ani składem materiałów łatwopalnych.

Fot. Warszawa w Pigułce

Balkon to nie piwnica. Przepisy przeciwpożarowe są bezlitosne

Największym grzechem polskich balkonów jest zagracenie. W małych mieszkaniach brakuje miejsca, a piwnice często są wilgotne lub okradane, więc dobytku pilnujemy „pod oknem”. Problem w tym, że w świetle prawa balkon jest drogą ewakuacyjną (lub miejscem, z którego ewakuacja może nastąpić). Składowanie na nim przedmiotów gabarytowych, które utrudniają przejście, jest naruszeniem przepisów przeciwpożarowych.

Jeszcze groźniejsze jest przechowywanie materiałów łatwopalnych. Jeśli trzymasz na balkonie stare opony zimowe, kanister z benzyną do kosiarki (bo masz działkę), rozpuszczalniki czy sterty makulatury, prosisz się o kłopoty. Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, przechowywanie materiałów niebezpiecznych pożarowo w strefach zamieszkania zbiorowego jest zabronione. Wystarczy jeden niedopałek rzucony przez sąsiada z góry, by doszło do tragedii. Za stworzenie zagrożenia pożarowego grozi mandat do 500 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu – grzywna może wynieść nawet 5000 zł.

Doniczka spadająca na głowę, czyli art. 75 Kodeksu wykroczeń

Wiosna i lato to czas, gdy balkony toną w kwiatach. Skrzynki wieszane są po zewnętrznej stronie balustrady, by nie zabierać miejsca w środku. Wygląda to pięknie, ale jest prawną miną.

Kodeks wykroczeń (art. 75) mówi jasno: „Kto bez zachowania należytej ostrożności wystawia lub wywiesza ciężkie przedmioty albo nimi rzuca, wylewa płyny, wyrzuca nieczystości albo doprowadza do wypadania takich przedmiotów, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”.

Nie musisz nikogo zabić doniczką, by dostać mandat. Wystarczy, że policjant lub strażnik miejski oceni, że Twoje doniczki są przymocowane niestabilnie i przy silniejszym wietrze mogą spaść na chodnik. Jeśli faktycznie spadną i uszkodzą czyjeś auto lub – co gorsza – zrobią komuś krzywdę, odpowiedzialność cywilna i karna idzie w dziesiątki tysięcy złotych.

Trzepanie dywanów i „kapanie” praniem

Kolejnym punktem zapalnym są regulaminy porządku domowego. Choć nie jest to prawo rangi ustawowej, łamanie regulaminu spółdzielni może mieć opłakane skutki. Większość spółdzielni surowo zabrania:

  • Trzepania dywanów na balkonie: Kurz i roztocza lecą prosto do okien i na pranie sąsiadów z dołu. Jest to traktowane jako zaśmiecanie lub uciążliwość.
  • Wieszania prania poza balustradą: Jeśli woda z Twoich mokrych dżinsów kapie na świeżo umyte okna sąsiada poniżej, ma on pełne prawo wezwać straż miejską (zakłócanie porządku/zanieczyszczanie) lub zgłosić sprawę do administracji.
  • Palenia papierosów i rzucania petów: Choć samo palenie na własnym balkonie nie jest w Polsce ustawowo zakazane (mimo wielu prób legislacyjnych), to wyrzucanie niedopałków za barierkę jest już wykroczeniem (zaśmiecanie), za które grozi mandat 500 zł.

Grillowanie – wieczna wojna sąsiedzka

Sezon grillowy to czas, gdy telefony dyżurne straży miejskiej urywają się od zgłoszeń. Czy na balkonie można grillować? Prawo budowlane ani przeciwpożarowe nie zakazuje wprost „używania grilla”. Jednak używanie grilla węglowego (z otwartym ogniem) jest interpretowane przez strażaków jako stwarzanie zagrożenia pożarowego, co jest karalne.

Zostają grille elektryczne. Te są bezpieczniejsze, ale tu wkracza Kodeks cywilny i pojęcie „immisji”. Jeśli dym i zapach pieczonej karkówki wlatuje sąsiadowi do sypialni, uniemożliwiając mu normalne korzystanie z mieszkania, może on wezwać policję (zakłócanie miru domowego) lub wytoczyć sprawę cywilną. Większość nowoczesnych osiedli ma w regulaminach całkowity zakaz grillowania na balkonach, a za jego łamanie grożą kary administracyjne nakładane przez wspólnotę.

Co to oznacza dla Ciebie?

Balkon to przywilej, ale i odpowiedzialność. Aby uniknąć wizyty mundurowych i konfliktu z sąsiadami, warto zrobić szybki „audyt” swojej przestrzeni zewnętrznej.

Po pierwsze, posprzątaj „składzik”. Usuń z balkonu wszystko, co łatwopalne: resztki farb, rozpuszczalniki, stare papiery, a przede wszystkim opony. Jeśli trzymasz tam stary regał, upewnij się, że nie blokuje on dostępu do barierki czy okna.

Po drugie, zabezpiecz doniczki. Jeśli musisz wieszać kwiaty, rób to po wewnętrznej stronie balustrady. Jeśli wieszasz je na zewnątrz, używaj profesjonalnych uchwytów z blokadami i upewnij się, że wytrzymają wichurę. Pamiętaj, że za każdą szkodę wyrządzoną przez spadający przedmiot odpowiadasz Ty.

Po trzecie, szanuj granice sąsiadów. Zanim odpalisz grilla elektrycznego, zapytaj sąsiada, czy mu to nie przeszkadza. A jeśli palisz papierosy – zainwestuj w popielniczkę zamykaną, by popiół nie leciał na dół. Rzucanie petów z balkonu to nie tylko prostactwo, ale też realne zagrożenie pożarem (niedopałek może wpaść na balkon niżej i zapalić suszące się pranie).

Pamiętaj też, że uporczywe łamanie regulaminu spółdzielni (np. składowanie śmieci na balkonie, które śmierdzą) może skończyć się uruchomieniem procedury licytacji mieszkania za „rażące wykraczanie przeciwko porządkowi domowemu”. To skrajność, ale prawo na to pozwala.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl