Masz ubezpieczenie domu? Możesz nie dostać ani grosza. Nowe przepisy 2026 bezlitosne
Wydawało Ci się, że wizyta kominiarza to tylko przykry obowiązek, który kończy się przybiciem pieczątki na kawałku papieru? W 2026 roku te zasady odeszły do lamusa. Weszliśmy w erę cyfrowego nadzoru, w której brak wpisu w systemie informatycznym jest równoznaczny z brakiem przeglądu. Konsekwencje są drastyczne: od mandatu w wysokości 5000 złotych, przez odcięcie dopływu gazu, aż po najgorszy scenariusz – całkowitą odmowę wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela w razie pożaru. Sprawdź, dlaczego Twój tradycyjny protokół stał się właśnie bezwartościową makulaturą.

Fot. Warszawa w Pigułce
Cyfrowy Wielki Brat w Twoim kominie. Koniec ery papieru
Najważniejsza zmiana, która wstrząsnęła rynkiem nieruchomości w bieżącym roku, to pełna cyfryzacja usług kominiarskich. Tradycyjne pokwitowania, które przez lata upychaliśmy w szufladach, straciły swoją moc prawną jako wyłączny dowód przeprowadzenia kontroli. Obecnie jedynym dokumentem, który ma znaczenie dla urzędów, nadzoru budowlanego oraz firm ubezpieczeniowych, jest e-protokół wprowadzony bezpośrednio do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB).
Dla właścicieli domów oznacza to nową rzeczywistość. Urzędnik nie musi już pukać do Twoich drzwi, aby sprawdzić, czy dopełniłeś obowiązku. Wystarczy, że zaloguje się do systemu. Jeśli przy Twoim adresie widnieje puste pole w rubryce „przegląd kominiarski”, automatycznie trafiasz na listę potencjalnych celów kontroli. System jest bezlitosny i zero-jedynkowy: albo wpis jest w bazie, albo go nie ma.
Mam pompę ciepła, więc mnie to nie dotyczy? Błąd!
Wielu Polaków, którzy zmodernizowali swoje domy instalując pompy ciepła lub ogrzewanie elektryczne, żyje w błędnym przekonaniu, że pożegnali się z kominiarzem na zawsze. Przepisy roku 2026 brutalnie weryfikują to podejście. Ustawodawca jasno określa: obowiązek kontroli dotyczy nie tylko przewodów spalinowych i dymowych, ale także przewodów wentylacyjnych.
Jeśli w Twoim domu funkcjonuje wentylacja grawitacyjna (tradycyjne kratki w kuchni czy łazience), masz ustawowy obowiązek przeprowadzenia jej przeglądu raz w roku. Zwolnieni z tego wymogu są jedynie posiadacze budynków wyposażonych w wentylację mechaniczną (rekuperację), którzy jednocześnie nie posiadają żadnych źródeł spalania. Warto pamiętać, że nawet rekreacyjny kominek w salonie, używany tylko w Wigilię, nakłada na Ciebie obowiązek pełnej procedury przeglądowej.
Polisa, która nie zadziała. Ubezpieczyciele zacierają ręce
Najbardziej bolesną konsekwencją zaniedbań nie są wcale mandaty, lecz kwestie ubezpieczeniowe. Firmy asekuracyjne w 2026 roku zaostrzyły swoje procedury weryfikacyjne. W przypadku pożaru domu (np. od zapalenia się sadzy) lub zatrucia tlenkiem węgla, pierwszą czynnością likwidatora szkody jest sprawdzenie bazy CEEB.
Brak aktualnego e-protokołu jest interpretowany prawnie jako rażące niedbalstwo właściciela nieruchomości. To „furtka”, która pozwala ubezpieczycielowi legalnie odmówić wypłaty odszkodowania. Oszczędność kilkuset złotych na wizycie fachowca może więc skutkować stratą dorobku całego życia, idącą w setki tysięcy złotych. W sądzie papierowy świstek nie będzie miał znaczenia, jeśli wpisu nie ma w systemie centralnym.
Cennik 2026: Ile zapłacisz za bezpieczeństwo?
Usługi kominiarskie, podobnie jak inne usługi fachowe, podrożały. Wpływ na to ma inflacja oraz dodatkowy czas, jaki mistrzowie kominiarscy muszą poświęcać na biurokrację cyfrową. Obecnie za standardowy przegląd przewodów wentylacyjnych i dymowych w domu jednorodzinnym trzeba zapłacić średnio od 300 do 450 złotych. Jeśli konieczne jest mechaniczne czyszczenie komina, rachunek wzrośnie o kolejne 100-200 złotych.
Warto szukać oszczędności w mądry sposób. Popularność zyskują „zamówienia grupowe”, gdzie sąsiedzi z jednej ulicy umawiają się na wizytę w tym samym terminie, co pozwala wynegocjować rabat nawet do 20 proc. Należy jednak wystrzegać się „tanich fachowców” bez uprawnień – osoba, która nie posiada konta w systemie CEEB, nie wystawi ważnego e-protokołu, a Ty wydasz pieniądze na marne.
Drastyczne kary. 500 złotych to dopiero początek
System sankcji za brak przeglądu jest wielostopniowy. Podstawowy mandat, jaki może nałożyć Straż Miejska lub nadzór budowlany, wynosi 500 złotych. Jednak jeśli sprawa trafi do sądu, a biegły oceni, że stan komina zagrażał bezpieczeństwu mieszkańców lub sąsiadów, grzywna może poszybować aż do 5000 złotych.
Istnieje też sankcja natychmiastowa i bardzo uciążliwa – odcięcie mediów. Jeśli nie przedstawisz dowodu na szczelność instalacji i sprawność wentylacji, dostawca gazu ma prawo zamknąć dopływ paliwa do Twojego domu w trybie natychmiastowym. Ponowne podłączenie wiąże się z kosztowną procedurą i koniecznością wykonania wszystkich zaległych napraw.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.