Nie wytrzymała smrodu w autobusie i sama wyrzuciła mężczyznę z pojazdu. Pasażerowie nie reagowali [LIST DO REDAKCJI]
Napisała do nas czytelniczka z prośbą o nagłośnienie sytuacji w autobusie komunikacji miejskiej.
„Wsiadasz z dzieckiem do autobusu na tył, A tu nagle coś wali. Patrzysz rozgladasz się i widzisz faceta brudnego i chlejącego wino. Ludzie wszyscy kiszą się z przodu jak sardynki puszce, A tył cały pusty wiadomo bo facet wali okropnie. Ja nie wiele myśląc idę do kierowcy i zgłaszam sytuację ten mi odpowiada że nie może nikogo wyrzucić z autobusu ( nie może wywalić jak jest minusowa temperatura) i że jak dojedzie do pętli to zgłosi na dyżurce o zaistniałej sytuacji. Ja mu odpowiadam że do tego czasu ktoś się zrzyga mu w autobusie i będzie miał większy problem. Kierowca oczywiście nie zareagował
Ja się tak wściekłam że wzięłam sprawę w swoje ręce pootwieralam wszystkie okna jakie tylko mogłam i kazalam kierowcy otworzyć szyberdachy ( miło że posłuchał i otworzyl) wkurzylam się już tym smrodem juz nie moglam nie wytrzymalam i dzieki Bogu dojechaliśmy do przystanku Nowoursynowska. Założyłam rękawiczki i najpierw grzecznie do Pana żeby opuścił autobus…. A on nic…. mówię do niego drugi raz i trzeci i zero reakcji. W końcu załapałam go za fraki i wyrzuciłam z autobusu. Usiadłam koło syna zero reakcji od pasażerów i powiedziałam na cały autobus ” Nie ma za co” ktoś odpowiedział ” Dziękuję „.. chociaż jedna osoba… nie chciałam czuć się bohaterką tylko właśnie chociaż dziękuję by się przydało A gdyby nie moje słowa na nie ma za co to by nikt nie podziękował jakie to nasze społeczeństwo jest okropne… Ludzie zamiast przechodzić obojętnie to zacznijcie działać!!!!!!” – Pisze zdenerwowana czytelniczka.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
