Nowe przepisy o dowodach osobistych. Samorządy ostrzegają przed wieloma problemami
Rząd planuje zmiany w dowodach osobistych, które mają uprościć procedury i ułatwić życie obywatelom. Jednak już na etapie opiniowania pojawiają się poważne zastrzeżenia ze strony samorządów i wojewodów. Wskazują oni, że część proponowanych rozwiązań może w praktyce wywołać nowe problemy zamiast je rozwiązać.

Zmiany w dowodach osobistych. Rząd zapowiada uproszczenia, ale samorządy widzą nowe ryzyka
Rząd pracuje nad dużą nowelizacją przepisów dotyczących spraw obywatelskich. Jedną z najważniejszych części projektu są zmiany w ustawie o dowodach osobistych. Na papierze mają uprościć procedury, ułatwić życie mieszkańcom i odciążyć urzędy. W praktyce część samorządów i wojewodów ostrzega jednak, że niektóre rozwiązania mogą przynieść odwrotny skutek. Wśród zgłaszanych zastrzeżeń pojawiają się problemy z odbiorem dokumentu w innej gminie, ryzyko sporów wokół dowodów dzieci, wątpliwości dotyczące unieważniania dokumentów i pytania o realne przygotowanie urzędów do nowych obowiązków. Projekt ma status otwarty i nadal jest na etapie opiniowania.
Co obejmuje projekt
Nowelizacja jest częścią szerszej reformy przygotowanej przez MSWiA. Obejmuje nie tylko ustawę o dowodach osobistych, ale też przepisy o obywatelstwie polskim, aktach stanu cywilnego i dokumentach paszportowych. W części dotyczącej dowodów osobistych rząd zapowiada przede wszystkim usprawnienie wydawania, unieważniania i zarządzania dokumentami oraz dostosowanie procedur do aktualnych potrzeb społecznych i technologicznych.
Wśród proponowanych zmian są m.in. możliwość odbioru dowodu w innej gminie niż ta, w której złożono wniosek, wydłużenie okresu ważności dokumentu dla osób po 70. roku życia, nowe rozwiązania dotyczące zgłaszania utraty lub uszkodzenia dowodu, a także rozwój usług transakcyjnych dotyczących dokumentów dzieci. Projekt przewiduje również szersze możliwości działania w sytuacjach wyjątkowych oraz dodatkowe rozwiązania związane z bezpieczeństwem dokumentów.
Odbiór dowodu w innej gminie budzi największe pytania
Jedną z najbardziej nagłośnionych propozycji jest możliwość odbioru dowodu osobistego w dowolnej gminie. Z perspektywy mieszkańca to brzmi jak ułatwienie. Problem polega na tym, że sam projekt nie rozstrzyga w prosty sposób, co ma się stać, gdy przy odbiorze pojawią się wątpliwości dotyczące danych, poprawności wydania dokumentu albo legalności całej procedury. Zwracają na to uwagę samorządowcy, którzy ostrzegają, że odbiór dowodu nie jest wyłącznie technicznym wydaniem gotowego dokumentu.
W praktyce może powstać spór o to, który urząd ma podejmować decyzje w razie nieprawidłowości. Jeśli odpowiedzialność pozostanie po stronie gminy, która przyjęła wniosek, procedura może się wydłużyć przez konieczność przekazywania dokumentów i wyjaśnień. Jeśli z kolei większe kompetencje otrzyma urząd wydający dokument przy odbiorze, może to prowadzić do konfliktów kompetencyjnych między gminami. Samorządy zwracają też uwagę na problem organizacyjny: większe miasta mogą zostać jeszcze mocniej obciążone obsługą mieszkańców z okolicznych gmin, bez odpowiedniego zwiększenia finansowania.
Ułatwienia dla rodziców mogą oznaczać nowe spory
Duże kontrowersje budzą też rozwiązania dotyczące dowodów osobistych dzieci. Projekt zakłada rozwój usług transakcyjnych, czyli takich, które mają działać bez udziału urzędnika. W teorii ma to przyspieszyć procedury. W praktyce wojewodowie wskazują, że w sprawach dotyczących dzieci system automatyczny nie zawsze uwzględni skomplikowaną sytuację rodzinną. Chodzi zwłaszcza o przypadki konfliktu między rodzicami.
Zastrzeżenia dotyczą m.in. ryzyka seryjnego unieważniania dowodu dziecka przez skonfliktowanych rodziców. Urzędnik, który zna wcześniejszą korespondencję, oświadczenia i historię sprawy, może wychwycić próbę nadużycia. System transakcyjny takiej wiedzy może po prostu nie mieć. Pojawiają się też pytania o sposób weryfikacji, czy rodzic rzeczywiście dysponuje pełnią władzy rodzicielskiej i czy zakres jej ograniczenia nie wyklucza złożenia określonego wniosku. To może prowadzić do rozbieżnych interpretacji w różnych urzędach.
Seniorzy dostaną dłużej ważny dowód, ale samorządy chcą więcej
Pozytywniej oceniana jest propozycja wydłużenia ważności dowodów osobistych dla osób, które ukończyły 70 lat. Rząd proponuje okres 15 lat. To ma ograniczyć częstotliwość wymiany dokumentów, a tym samym liczbę wizyt w urzędach i potrzebę organizowania mobilnej obsługi osób, które z powodu stanu zdrowia nie mogą się stawić osobiście.
Część samorządów uważa jednak, że to połowiczne rozwiązanie. Pojawiają się postulaty, aby ważność takiego dokumentu wydłużyć jeszcze bardziej, nawet do 20 lat, albo wrócić do modelu bezterminowego dla tej grupy. Argument jest prosty: w starszym wieku zmiany wizerunku są zwykle niewielkie, a regularna wymiana dokumentu bywa dla seniorów dużym obciążeniem. Według urzędów bardziej odważne uproszczenie mogłoby realnie zmniejszyć liczbę spraw i kosztów po stronie administracji.
Problem z informowaniem o unieważnieniu dokumentu
Projekt przewiduje także obowiązek poinformowania obywatela o unieważnieniu dowodu osobistego, gdy następuje ono z powodu zmiany danych zawartych w dokumencie. Sam kierunek tej zmiany jest oceniany jako potrzebny, bo w praktyce wiele osób nie ma pełnej świadomości, kiedy ich dokument traci ważność, na przykład po zmianie nazwiska. Wojewodowie zwracają jednak uwagę, że przepisy wymagają doprecyzowania. Chodzi zarówno o katalog przypadków, jak i formę zawiadamiania oraz sytuacje, w których urząd nie będzie w stanie skutecznie doręczyć informacji.
To ważne z punktu widzenia obywatela, bo brak jasnych zasad może oznaczać chaos informacyjny. Dla urzędów oznacza natomiast dodatkowe obowiązki formalne, które bez precyzyjnych reguł mogą różnie wyglądać w zależności od miejsca. Samorządy podkreślają, że bez jasnego wzoru i procedury nowy obowiązek może być kolejnym źródłem sporów i skarg.
Wciąż są luki w sprawach osób ubezwłasnowolnionych i mobilnej obsługi
W toku opiniowania zwrócono też uwagę na problemy, których projekt nie rozwiązuje w pełni. Chodzi m.in. o odbiór dowodu przez opiekuna lub kuratora bez obecności osoby ubezwłasnowolnionej, jeśli wniosek był składany mobilnie. Samorządy wskazują, że obecne i projektowane rozwiązania nie zawsze odpowiadają realnym sytuacjom, gdy obywatel nie jest w stanie osobiście stawić się w urzędzie. Pojawiają się też postulaty stworzenia skutecznych mechanizmów pozwalających gminom zweryfikować, czy osoba ubiegająca się o dowód nie jest ubezwłasnowolniona całkowicie lub częściowo.
To nie jest wyłącznie detal proceduralny. Taka weryfikacja ma znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego, zwłaszcza gdy dokument zawiera aktywne funkcje elektroniczne związane z identyfikacją, uwierzytelnieniem czy podpisem osobistym. W ocenie części administracji terenowej brak narzędzi w tym zakresie może prowadzić do poważnych błędów po stronie organów.
Co to oznacza dla mieszkańców
Na tym etapie nie są to jeszcze obowiązujące przepisy. Projekt pozostaje otwarty i nadal przechodzi etap opiniowania w ramach procesu legislacyjnego. To oznacza, że ostateczny kształt nowych zasad może się jeszcze zmienić. Już dziś widać jednak, że część zapowiadanych uproszczeń nie będzie działała automatycznie tylko dlatego, że brzmi nowocześnie lub wygodnie. Bez doprecyzowania kompetencji, odpowiedzialności i finansowania urzędów nawet dobre intencje mogą przełożyć się na większy chaos w praktyce.
Dla obywateli najważniejsze jest to, że państwo przygotowuje zmianę zasad dotyczących jednego z podstawowych dokumentów. Jeśli projekt zostanie przyjęty, może przynieść realne korzyści, takie jak rzadsza wymiana dowodu przez seniorów czy większa elastyczność przy załatwianiu formalności. Jednocześnie właśnie teraz ważą się szczegóły, które zdecydują, czy nowe przepisy uproszczą życie, czy tylko przeniosą problemy z jednego okienka do drugiego.

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.