Odeszła Sabina. Miała ponad 40 lat i przez 18 lat była jedną z twarzy Warszawskiego ZOO
Warszawskie ZOO poinformowało w środę, 17 czerwca 2026 roku, o śmierci Sabiny – niedźwiedzicy brunatnej, która trafiła do stołecznego ogrodu w 2007 roku i przez blisko dwie dekady była jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych mieszkanek. Sabina miała ukończone co najmniej 40 lat, co czyni ją prawdziwą rekordzistką długowieczności w swoim gatunku. Odeszła spokojnie we śnie. Czy na Szmulkach pojawi się kiedyś kolejny niedźwiedź?

Historia, która zaczęła się w cyrkowej szkole pod Warszawą
Sabina nie trafiła do ZOO przy ulicy Ratuszowej ze środowiska naturalnego. Była jedną z trzech niedźwiedzi, które przybyły do Warszawy ze szkoły cyrkowej w Julinku – miejscowości leżącej kilkanaście kilometrów od stolicy. Razem z nią do ogrodu trafiły niedźwiedzie Mała i Grześ. Oboje odeszli już kilka lat temu. Sabina była ostatnią z tej cyrkowej trójki.
Przez 18 lat stała się jedną z najbardziej lubianych postaci całego ogrodu. W marcu 2026 roku, gdy odbyło się plebiscytowe głosowanie mieszkańców Warszawy, to właśnie Sabina została okrzyknięta miss Warszawskiego ZOO. Wzięło w nim udział 25 tysięcy głosujących.
40 lat to wiek wyjątkowy nawet dla niedźwiedzia w zoo
Dokładna data urodzenia Sabiny nigdy nie była znana – gdy trafiła do ogrodu, była już dorosłą samicą. Opiekunowie szacowali jej wiek na co najmniej 40 lat. To wiek wyjątkowy: dzikie niedźwiedzie brunatne żyją przeciętnie od 20 do 30 lat, a te przebywające w ogrodach zoologicznych rzadko przekraczają czterdziestkę. Sabina była pod tym względem rekordzistką.
W ostatnich miesiącach zmagała się z chorobami typowymi dla podeszłego wieku: zmianami zwyrodnieniowymi stawów, zaćmą i problemami z uzębieniem. Opiekunowie obejmowali ją stałą opieką weterynaryjną. „W ostatnich tygodniach zauważalnie przycichła. Zmniejszył się jej apetyt, więcej spała i odpoczywała” – przekazali pracownicy Warszawskiego ZOO. Niedźwiedzica odeszła spokojnie we śnie.
Nieobliczalna w młodości, dystyngowana na starość
Opiekunowie Sabiny wspominają ją jako zwierzę o wyjątkowo wyrazistym charakterze, który ewoluował przez lata. „Saba była niedźwiedziem niezwykłym. Za młodu bywała nieobliczalna i szalona, z czasem stała się bardziej stateczna i dystyngowana, choć nigdy nie straciła swojego temperamentu” – napisali pracownicy ZOO w oficjalnym komunikacie pożegnalnym. Sabina uwielbiała owoce, tarzanie się w pomarańczach, spanie w słomie i – jak przyznają opiekunowie ze śmiechem – niszczenie wszystkiego, co znalazło się na jej drodze.
Więź, którą przez 18 lat zbudowała z personelem ogrodu, była rzadka nawet jak na warunki ZOO. „Była z nami od 2007 roku, przeżyliśmy razem wiele zabawnych i ciekawych chwil, bywały też cięższe momenty. Udało nam się zbudować z nią silną więź, ufała nam i lubiliśmy się nawzajem” – podkreślili opiekunowie w komunikacie opublikowanym na kanałach oficjalnych Warszawskiego ZOO.
Koniec pewnej ery – niedźwiedzi wybieg bez niedźwiedzia
Śmierć Sabiny zamyka pewien rozdział w historii Warszawskiego ZOO. Przez ponad 30 lat – licząc od pojawienia się pierwszych niedźwiedzi z Julinka – charakterystyczny wybieg był stałym punktem wizyt dziesiątek tysięcy rodzin. Hasło „spotkajmy się pod misiami” przez lata służyło jako punkt orientacyjny dla odwiedzających ogród przy ul. Ratuszowej na Pradze Północ.
Na razie ZOO nie planuje sprowadzenia nowego niedźwiedzia. Jak wyjaśnił ogród, napływ nowych zwierząt zależy przede wszystkim od sytuacji zagrożenia ich życia w naturze lub od możliwości przejęcia osobnika z innych placówek. Niedźwiedź brunatny nie jest zwierzęciem zagrożonym wyginięciem – nie ma więc automatycznego mechanizmu, który skierowałby kolejnego osobnika do stołecznego ogrodu.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.