Polacy masowo ruszyli po kredyty. Takiego otwarcia roku nie było od lat. Eksperci: „To dopiero początek”
Miał być spokojny, zimowy sen na rynku nieruchomości, a mamy przebudzenie mocy. Styczeń 2026 roku zapisał się w historii polskiej bankowości jako miesiąc rekordów. Do oddziałów banków i pośredników finansowych trafiła lawina wniosków o kredyty hipoteczne. Polacy, zachęceni spadającymi stopami procentowymi i rosnącymi pensjami, przestali czekać na „lepsze czasy” i ruszyli na zakupy. Analitycy przecierają oczy ze zdumienia: średnia kwota, o jaką wnioskujemy, zbliża się do pół miliona złotych, a kolejek chętnych nie widziano od czasów boomu z 2021 roku.

Fot. Warszawa w Pigułce
Pół miliona na start. Nowa rzeczywistość cenowa
Najnowsze dane Biura Informacji Kredytowej (BIK) nie pozostawiają złudzeń. Popyt na kredyty mieszkaniowe wystrzelił w górę. W styczniu 2026 roku wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła o ponad 50 procent w porównaniu do roku ubiegłego. To jednak nie wszystko. Rekordowa jest nie tylko liczba chętnych, ale przede wszystkim kwoty, jakie chcemy pożyczać.
Bartosz Turek, główny analityk HREIT, zwraca uwagę na psychologiczną barierę, która właśnie pękła. Przeciętny Polak wnioskujący o hipotekę wpisuje we wniosku kwotę 492 tysięcy złotych. To historyczny szczyt. Dla porównania, jeszcze pięć lat temu, w dobie niemal zerowych stóp procentowych, kwota ta była niższa o blisko 200 tysięcy złotych. Skąd ten skok? To prosta pochodna cen nieruchomości, które w ostatnich latach nieustannie pięły się w górę, wymuszając na kupujących coraz większe zadłużenie.
36 tysięcy chętnych w jeden miesiąc. Powrót optymizmu
Liczby są imponujące. Tylko w ciągu jednego miesiąca po kredyt na własne „M” ustawiło się w kolejce ponad 36,3 tysiąca osób. To wzrost o ponad 25 proc. rok do roku. Takiego tłumu w bankach nie widziano od pięciu lat, czyli od momentu, gdy rynek odbijał po pandemicznym zamrożeniu.
Eksperci wskazują, że mamy do czynienia z efektem odłożonego popytu. Wiele osób wstrzymywało się z decyzją o zakupie w latach 2023-2024, gdy kredyty były drogie, a zdolność kredytowa Polaków szorowała po dnie. Teraz, gdy sytuacja makroekonomiczna się ustabilizowała, ci ludzie wrócili na rynek, tworząc potężną falę popytową.
Dlaczego teraz? „Niewidzialna ręka” obniżek stóp
Co sprawiło, że Polacy nagle odzyskali odwagę do zadłużania się na dekady? Kluczem jest polityka pieniężna. Seria obniżek stóp procentowych sprawiła, że kredyty przestały być towarem luksusowym, dostępnym tylko dla najbogatszych.
Jeszcze niedawno oprocentowanie hipotek oscylowało wokół 8-9 proc., co skutecznie mroziło rynek. Dziś banki oferują finansowanie na poziomie 5,5–6 proc., a rynek wycenia kolejne obniżki w marcu 2026 roku. Każdy spadek oprocentowania to niższa rata i – co ważniejsze – wyższa zdolność kredytowa. Kowalski, który rok temu mógł pożyczyć 300 tysięcy, dziś bez problemu dostanie 400 tysięcy, nie zarabiając ani grosza więcej.
Rosnące pensje napędzają zdolność
Drugim silnikiem napędzającym ten wehikuł są wynagrodzenia. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku płace w sektorze przedsiębiorstw wzrosły średnio o ponad 8 proc. Wyższe zarobki w połączeniu z tańszym kredytem tworzą mieszankę wybuchową, która otwiera drzwi do własnego mieszkania tysiącom rodzin, które wcześniej były odsyłane z kwitkiem.
Pułapka refinansowania? Nie tym razem
Sceptycy mogliby zauważyć, że część tego „boomu” to po prostu refinansowanie starych, drogich kredytów na nowe, tańsze warunki. Owszem, zjawisko to występuje – według szacunków BIK dotyczy ono około 18 proc. wniosków. Jednak nawet po odjęciu tej grupy, na rynku pozostaje blisko 30 tysięcy osób, które chcą kupić nową nieruchomość.
To jasny sygnał dla deweloperów i sprzedających na rynku wtórnym: kupujący wrócili. Niestety, dla samych klientów może to oznaczać powrót presji cenowej. Więcej chętnych przy ograniczonej podaży mieszkań zazwyczaj kończy się jednym – wzrostem cen metra kwadratowego.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli planujesz zakup mieszkania w 2026 roku, czas gra na Twoją niekorzyść.
1. Sprawdź zdolność kredytową: Dzięki spadkowi stóp procentowych i wzrostowi wynagrodzeń, możesz pożyczyć znacznie więcej niż pół roku temu. Udaj się do doradcy, by wyliczył Twój obecny limit.
2. Nie zwlekaj z decyzją: Lawina wniosków kredytowych oznacza, że za chwilę te pieniądze trafią na rynek nieruchomości. Wzmożony popyt prawdopodobnie wypchnie ceny mieszkań w górę. To, co dziś jest okazją, za kwartał może być standardem cenowym.
3. Negocjuj z bankiem: Przy tak dużym zainteresowaniu banki walczą o klienta. Porównuj oferty, bo różnice w marżach mogą dać oszczędności rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych w skali całego kredytu.
Podstawa prawna
1. Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2488):

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.