Polacy nie wiedzą o tym zakazie! Leśny spacer może skończyć się drakońskim mandatem
Niepozorna szyszka, kępka mchu czy gałązka z lasu mogą kosztować więcej, niż się spodziewasz. Polskie prawo jasno określa, czego nie wolno wynosić z natury, a złamanie tych zasad może skończyć się mandatem, a nawet więzieniem.

Fot. Warszawa w Pigułce / Shutterstock
Wyniesiesz tę roślinę z lasu i możesz słono zapłacić. Surowe kary czekają na tych, którzy złamią przepisy
Polskie lasy kuszą zapachem, ciszą i bogactwem przyrody. Wielu spacerowiczów nie zdaje sobie jednak sprawy, że wyniesienie z nich nawet niepozornej gałązki, kępki mchu czy szyszki może skończyć się wysokim mandatem, a w skrajnych przypadkach – nawet więzieniem. Prawo jest w tej kwestii bezwzględne i nie zawsze wybacza niewiedzę.
Zabranie „pamiątki z lasu” wydaje się niewinnym gestem – liść, szyszka czy gałązka to przecież drobiazg. Jednak Kodeks wykroczeń jasno określa granice. Chodzi o ochronę ekosystemu, który łatwo zakłócić, a ustawa nie rozróżnia, czy działanie było celowe, czy wynikało z braku wiedzy. W efekcie nawet drobne naruszenie może skończyć się grzywną lub naganą. Warto pamiętać, że około 18 proc. polskich lasów to tereny prywatne. W takim przypadku wyniesienie czegokolwiek bez zgody właściciela może być potraktowane jak kradzież. Co więcej, nawet przypadkowe zdeptanie chronionej rośliny może mieć konsekwencje prawne.
Co można zbierać, a gdzie obowiązuje zakaz
W lasach publicznych, zarządzanych przez Lasy Państwowe, wolno zbierać grzyby i owoce leśne, ale pod warunkiem, że nie niszczymy runa ani nie wyrywamy roślin z korzeniami. Nie wolno też zostawiać po sobie śmieci.
Istnieją jednak miejsca, gdzie zbieractwo jest całkowicie zabronione. To m.in.:
- parki narodowe i rezerwaty przyrody,
- młodniki i uprawy leśne,
- okolice źródlisk i ostoje zwierząt.
W takich miejscach każda roślina jest częścią chronionego ekosystemu, a złamanie zakazu może oznaczać wysoką grzywnę, a nawet postępowanie karne. Niektóre nadleśnictwa wymagają dodatkowych zezwoleń na zbiór ziół lub większej ilości runa – zwłaszcza jeśli ma ono trafić do sprzedaży.
Lista gatunków, których wynoszenie grozi więzieniem
Polskie prawo szczególnie chroni gatunki zagrożone. Do roślin objętych ochroną należą m.in.:
storczyki, goryczki, widłaki, rosiczki, paprotniki, sasanki zwyczajne, grążele żółte, śnieżyczki przebiśniegi, obuwiki pospolite czy cyklameny purpurowe.
Ustawa o ochronie przyrody przewiduje, że umyślne niszczenie tych roślin może skutkować karą od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia. Nawet nieumyślne uszkodzenie – np. zdeptanie – może oznaczać mandat.
Szyszki też są pod ochroną
Choć wielu uważa je za nieszkodliwą pamiątkę z lasu, szyszki pełnią ważną rolę w ekosystemie – rozsiewają nasiona i stanowią pożywienie dla zwierząt. Zbieranie ich w sposób mechaniczny jest uznawane za uszkadzanie roślinności i może skończyć się mandatem do 1000 zł. W parkach narodowych i rezerwatach ich zabieranie jest całkowicie zabronione.
Na zbiór większej ilości szyszek na cele komercyjne potrzebne jest zezwolenie nadleśnictwa. Brak takiego dokumentu może oznaczać konfiskatę oraz dodatkowe konsekwencje prawne.
Spacer w lesie to przyjemność, ale i odpowiedzialność. Warto znać przepisy, aby uniknąć kosztownych pomyłek. Świadomość prawna to nie tylko ochrona przed mandatem – to także dbałość o przyrodę, która jest dobrem wspólnym. Las wymaga szacunku i rozwagi, a jego skarby powinny pozostać tam, gdzie ich miejsce – w naturze.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.