Sąsiad dostał odszkodowanie, a Ty wezwanie do zapłaty. Niewinny „podpis” ubezpieczyciela uruchamia lawinę długów
Myślisz, że polisa sąsiada zamyka temat zalania? To najdroższy błąd, jaki możesz popełnić. Wystarczy pęknięty wężyk w pralce lub nieszczelna uszczelka, by uruchomić machinę, która kończy się zajęciem Twojego konta bankowego. W momencie, gdy poszkodowany otrzymuje przelew od ubezpieczyciela, Ty nieświadomie wpadasz w pułapkę prawną zwaną regresem. Dowiadujesz się o niej zazwyczaj po kilku miesiącach, gdy w skrzynce znajdujesz pismo z żądaniem zwrotu kilkunastu tysięcy złotych. Sprawdź, dlaczego „ubezpieczony sąsiad” to dla sprawcy zalania żaden ratunek, a wręcz początek finansowego koszmaru.

Fot. Shutterstock
Scenariusz jest zawsze ten sam: pukanie do drzwi, zdenerwowany sąsiad z dołu, mokra plama na suficie. Szybka lokalizacja awarii, przeprosiny, ścieranie podłogi. Na koniec pada zdanie, które usypia Twoją czujność: „Spokojnie, jestem ubezpieczony, zgłoszę szkodę i mi wypłacą”. Oddychasz z ulgą. Uważasz sprawę za zamkniętą. Nie wiesz jeszcze, że właśnie w tym momencie nad Twoją głową zbierają się czarne chmury, a licznik Twojego długu zaczyna bić.
Artykuł 828 KC – cichy zabójca domowego budżetu
Wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy z istnienia artykułu 828 Kodeksu cywilnego. To przepis, który dla firm ubezpieczeniowych jest maszynką do odzyskiwania pieniędzy. Mechanizm jest bezlitosny: z chwilą wypłaty odszkodowania poszkodowanemu (sąsiadowi), roszczenie przeciwko sprawcy szkody (czyli Tobie) przechodzi na ubezpieczyciela.
W praktyce oznacza to, że towarzystwo ubezpieczeniowe „wchodzi w buty” sąsiada. Jeśli wypłaciło mu 15 000 zł na remont łazienki i malowanie, ma pełne prawo zażądać od Ciebie zwrotu tej kwoty co do grosza. Dla korporacji jesteś dłużnikiem, a dział windykacji nie kieruje się sentymentami. Jeśli nie posiadasz własnego ubezpieczenia OC w życiu prywatnym, ten dług spłacisz z własnych oszczędności, pensji lub emerytury.
Wezwanie do zapłaty – szok po miesiącach ciszy
Regres ubezpieczeniowy uderza z opóźnieniem. Pismo polecone przychodzi zazwyczaj po kilku miesiącach, gdy o zalaniu już dawno zapomniałeś. Treść jest krótka i konkretna: wezwanie do zapłaty kwoty regresowej w terminie 14 lub 30 dni.
Reakcja większości ludzi to niedowierzanie („Przecież sąsiad dostał kasę!”) lub strach. Najgorsze, co można zrobić, to schować list do szuflady. Ignorowanie wezwania nie sprawia, że problem znika. Przeciwnie – ubezpieczyciel kieruje sprawę do sądu, a potem do komornika. Wtedy do kwoty głównej dochodzą odsetki ustawowe, koszty procesowe, zastępstwa prawnego i egzekucji. Dług potrafi wzrosnąć dwukrotnie, a komornik zajmuje konto bez pytania.
Nie płać w ciemno! Ubezpieczyciele też się mylą
Otrzymanie wezwania (regresu) nie oznacza, że musisz natychmiast robić przelew. Firmy ubezpieczeniowe często działają „z automatu”, wysyłając żądania nawet wtedy, gdy wina nie jest oczywista. Masz prawo się bronić.
1. Czy to na pewno Twoja wina? Zgodnie z prawem, odpowiadasz za szkody wynikające z Twojej winy lub zaniedbania. Ale co, jeśli pękła rura w pionie kanalizacyjnym, który jest częścią wspólną nieruchomości? Wtedy odpowiada spółdzielnia lub wspólnota! Ubezpieczyciele często idą na skróty i ścigają właściciela lokalu, z którego wyciekła woda, nie badając technicznych przyczyn awarii. Jeśli udowodnisz, że to awaria pionu, nie zapłacisz ani grosza.
2. Czy kwota nie jest z kosmosu? Masz prawo wglądu w kosztorys naprawy u sąsiada. Często zdarza się, że ubezpieczyciel wypłacił pieniądze „lekką ręką”, zawyżając koszty materiałów lub robocizny. Pamiętaj o zasadzie amortyzacji – nie masz obowiązku fundować sąsiadowi generalnego remontu i wymiany starego parkietu na nowy dębowy, jeśli zniszczeniu uległ tylko fragment.
3. „Rażące niedbalstwo” – haczyk w Twojej polisie Nawet jeśli masz własne ubezpieczenie OC, nie czuj się bezkarny. Jeśli do zalania doszło przez Twoje „rażące niedbalstwo” (np. zostawiłeś włączoną pralkę i wyjechałeś na tydzień, wiedząc, że cieknie, albo samodzielnie przerabiałeś hydraulikę bez uprawnień), Twój ubezpieczyciel może odmówić pokrycia szkody. Wtedy regres wraca do Ciebie jak bumerang.
Wynajem mieszkania to pole minowe
Sytuacja komplikuje się, gdy jesteś najemcą lub wynajmujesz komuś mieszkanie. Kto płaci za zalanie sąsiada? Wszystko zależy od przyczyny.
-
Jeśli pękł wężyk pod zlewem, za którego stan odpowiada najemca (drobne naprawy bieżące) – płaci lokator.
-
Jeśli pękła rura w ścianie ze starości – płaci właściciel mieszkania. Warto mieć to precyzyjnie opisane w umowie najmu i protokole zdawczo-odbiorczym, by uniknąć przerzucania się odpowiedzialnością, gdy przyjdzie wezwanie do zapłaty.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.