Szokujący zwrot po tragedii na Grochowie. Prokurator nie miał litości. Oboje kierowcy spędzą noc za kratami
Warszawska policja ujawniła kulisy dramatu, który wstrząsnął stolicą w poniedziałkowy wieczór 19 stycznia. Wstępne ustalenia śledczych wskazują na fatalny błąd 28-latki, który uruchomił lawinę tragicznych zdarzeń. Wymiar sprawiedliwości zareagował błyskawicznie i zdecydowanie – mimo trzeźwości uczestników kolizji, wolność stracili natychmiastowo kierujący obu rozbitych pojazdów.

Fot. Czytelniczka Marta
Funkcjonariusze pracujący na miejscu zdarzenia odtworzyli przebieg wypadku, który zamienił ulicę Grochowską w pobojowisko. Według oficjalnego komunikatu opublikowanego w mediach społecznościowych, wszystko zaczęło się od manewru wykonanego przez 28-letnią kobietę siedzącą za kierownicą forda. Kierująca, próbując skręcić w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu nadjeżdżającej z naprzeciwka toyocie.
Zabójcza siła odrzutu. Auto wpadło w tłum
Skutki tego wymuszenia okazały się katastrofalne. Siła zderzenia dwóch maszyn była tak duża, że toyota została gwałtownie wytrącona ze swojego pasa ruchu. Samochód stał się niekontrolowanym pociskiem, który z impetem wbił się w grupę niczego nieświadomych osób, oczekujących na możliwość wejścia na pasy. Bilans tego zdarzenia jest wstrząsający – poszkodowane zostały 4 osoby, a wśród rannych znalazło się zaledwie 6-letnie dziecko.
Trzeźwi, ale zatrzymani. Prokurator wkracza do akcji
Sytuacja prawna kierowców skomplikowała się błyskawicznie, mimo że wstępne badania nie wykazały obecności używek. Zarówno kobieta prowadząca forda, jak i mężczyzna kierujący toyotą zostali przebadani na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu i byli trzeźwi. To jednak nie uchroniło ich przed surowymi konsekwencjami.
Na miejscu tragedii czynności prowadzone były pod ścisłym nadzorem prokuratora oraz z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego. Decyzją śledczych oboje kierujących zostało zatrzymanych do dyspozycji prokuratury, co sugeruje, że sprawa będzie wyjaśniana niezwykle drobiazgowo pod kątem odpowiedzialności karnej każdego z uczestników tego dramatu.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.