Tragiczna sytuacja w Polsce. Tak źle nie było od 20 lat

Wojewódzkie Urzędy Pracy w całym kraju alarmują o drastycznym wzroście liczby oficjalnych zgłoszeń dotyczących planowanych, gigantycznych zwolnień grupowych. Chociaż ogólne wskaźniki makroekonomiczne mogą wydawać się stabilne, to na poziomie lokalnym i w wielu kluczowych sektorach gospodarki rozgrywa się prawdziwy dramat tysięcy polskich rodzin. Wielkie korporacje, zakłady produkcyjne oraz firmy usługowe masowo tną koszty, redukując zatrudnienie na niespotykaną od lat skalę. Kto dokładnie znajduje się na szczycie list do zwolnienia, jak pracodawcy omijają przepisy i w jaki sposób przygotować się na najgorsze, zanim wypowiedzenie niespodziewanie trafi na Twoje biurko?

Fot. Warszawa w Pigułce

Fala zwolnień grupowych zalewa Polskę. Firmy drastycznie tną koszty

Zjawisko, z którym mamy obecnie do czynienia na krajowym rynku pracy, nie przypomina tradycyjnych, powolnych spowolnień gospodarczych. Obserwujemy błyskawiczne i bezwzględne cięcia całych działów, a nierzadko decyzje o całkowitej likwidacji oddziałów lub przeniesieniu całych linii produkcyjnych do innych krajów, gdzie koszty pracy i energii są znacznie niższe. Zgodnie z przepisami prawa pracy, o zwolnieniu grupowym mówimy w sytuacji, gdy firma zatrudniająca minimum 20 pracowników decyduje się na rozwiązanie umów z określoną częścią załogi w czasie nieprzekraczającym 30 dni. Niestety, statystyki pokazują, że pracodawcy coraz częściej sięgają po ten drastyczny krok.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Po 1, gigantyczne koszty prowadzenia działalności, w tym rosnące ceny prądu, gazu oraz lawinowo rosnąca płaca minimalna, która dusi mniejsze i średnie przedsiębiorstwa. Po 2, automatyzacja i wdrażanie zaawansowanych systemów informatycznych sprawiają, że praca, którą do tej pory wykonywało 10 osób, jest obecnie realizowana przez 1 specjalistę wspieranego przez algorytmy. Pracownicy biurowi, księgowi, specjaliści do spraw obsługi klienta czy analitycy niższego szczebla z dnia na dzień dowiadują się, że ich stanowiska zostały trwale zlikwidowane, a oni sami muszą szukać nowego pomysłu na życie w niezwykle trudnych realiach rynkowych.

Ukryte bezrobocie i pułapki umów B2B. Kto traci pracę najszybciej?

Oficjalne rejestry urzędów pracy nie oddają w pełni skali tragedii, ponieważ nie obejmują one ogromnej rzeszy osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych oraz niezwykle popularnych kontraktów B2B (Business to Business). Dla wielu pracowników przejście na samozatrudnienie było wymogiem narzuconym przez pracodawcę w celu optymalizacji podatkowej. Dziś te osoby płacą za to najwyższą możliwą cenę. W przypadku konieczności redukcji kosztów, to właśnie „kontraktorzy” na jednoosobowych działalnościach gospodarczych żegnają się z firmą w 1 kolejności.

Współpraca na zasadach B2B nie podlega pod ochronę kodeksu pracy. Nie ma tutaj mowy o ustawowych okresach wypowiedzenia wynoszących 3 miesiące, nie ma ochrony przed zwolnieniem w wieku przedemerytalnym ani ochrony dla kobiet w ciąży. Zerwanie takiego kontraktu często następuje z dnia na dzień lub z zachowaniem zaledwie 1 tygodniowego lub 2 tygodniowego okresu wypowiedzenia zapisanego w dokumencie. Tysiące informatyków, grafików, kurierów i doradców zostaje bez środków do życia z dnia na dzień, nie mając prawa do zasiłku dla bezrobotnych w takiej samej formie, w jakiej przysługuje on osobom zwalnianym ze standardowych etatów, co drastycznie pogłębia zjawisko tak zwanego ukrytego bezrobocia.

Prawo do odprawy finansowej. Jakie kwoty gwarantuje ustawa?

Dla osób zatrudnionych na podstawie tradycyjnej umowy o pracę, które padają ofiarą zwolnień grupowych lub są zwalniane z przyczyn niedotyczących pracownika (na przykład likwidacja stanowiska), ustawodawca przewidział finansową poduszkę ratunkową w postaci obowiązkowej odprawy. Jej wysokość jest ściśle uzależniona od stażu pracy u danego, konkretnego pracodawcy. Niestety, wielu obywateli nie zna swoich praw, a firmy często celowo zatajają te informacje, próbując zaoszczędzić potężne kwoty na odchodzącej załodze.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli pracowałeś w danej firmie krócej niż 2 lata, przysługuje Ci odprawa w wysokości 1 miesięcznego wynagrodzenia. Jeżeli Twój staż u tego pracodawcy wynosi od 2 do 8 lat, firma ma bezwzględny obowiązek wypłacić Ci równowartość 2 miesięcznych pensji. Najwyższa stawka, czyli odprawa w wysokości 3 miesięcznego wynagrodzenia, przysługuje osobom, które przepracowały w 1 zakładzie pracy ponad 8 lat. Należy pamiętać, że kwota ta jest obliczana według zasad obowiązujących przy ustalaniu ekwiwalentu pieniężnego za urlop wypoczynkowy, a jej maksymalna wysokość nie może przekroczyć 15 krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w dniu rozwiązania stosunku pracy.

Brutalne sztuczki pracodawców. Nigdy nie podpisuj tego 1 dokumentu

Zmuszone do wypłaty setek tysięcy złotych w postaci odpraw, działy kadr (HR) uciekają się do niezwykle brutalnych sztuczek psychologicznych, by nakłonić zwalnianych pracowników do rezygnacji z należnych im pieniędzy. Klasycznym i najczęściej stosowanym manewrem jest wzywanie pracownika na nagłe spotkanie pod koniec dnia pracy i kładzenie przed nim na stole dokumentu zatytułowanego „Rozwiązanie umowy za porozumieniem stron”. Pracodawca często stosuje presję czasu, sugerując, że podpisanie tego papieru to najlepsze wyjście, obiecując w zamian pozytywne referencje lub strasząc zwolnieniem dyscyplinarnym w przypadku odmowy.

To gigantyczna pułapka finansowa. Jeśli złożysz swój podpis na dokumencie rozwiązującym umowę za porozumieniem stron, z własnej woli zrzekasz się prawa do ustawowej odprawy pieniężnej, a ponadto tracisz możliwość natychmiastowego pobierania zasiłku dla bezrobotnych z urzędu pracy (okres wyczekiwania wynosi w takiej sytuacji aż 90 dni). Pracodawca nie ma prawa zwolnić Cię dyscyplinarnie, jeśli nie popełniłeś rażącego naruszenia obowiązków pracowniczych (na przykład kradzieży czy stawienia się w pracy w stanie nietrzeźwości). Decyzja o likwidacji stanowiska leży wyłącznie po stronie firmy, dlatego to pracodawca musi wręczyć Ci oficjalne wypowiedzenie umowy z podaniem jasnej przyczyny, co gwarantuje Ci wypłatę wszystkich należnych świadczeń osłonowych.

Co to oznacza dla Ciebie? Skuteczne zabezpieczenie domowego budżetu przed kryzysem

Widmo utraty stałego źródła dochodu to sytuacja, która paraliżuje, ale mądre przygotowanie pozwala przetrwać najgorsze miesiące bez zaciągania drogich kredytów. Co to oznacza dla Ciebie w kontekście niepewnej sytuacji na rynku pracy? Twoim absolutnym priorytetem, począwszy od najbliższej wypłaty, powinno być agresywne budowanie żelaznej poduszki finansowej. Eksperci ekonomiczni są zgodni – w dobie rosnącego bezrobocia musisz posiadać na osobnym, nieoprocentowanym koncie oszczędnościowym kwotę pozwalającą na przeżycie od 3 do 6 miesięcy bez żadnych wpływów. Zrezygnuj z niepotrzebnych subskrypcji, ogranicz wyjścia do restauracji i odkładaj każdą wolną złotówkę.

Po 2, nie czekaj biernie na rozwój wydarzeń. Nawet jeśli czujesz się pewnie na swoim stanowisku, zaktualizuj swoje CV jeszcze dzisiaj. Przejrzyj portale z ogłoszeniami, sprawdź, jakie kompetencje są obecnie poszukiwane w Twojej branży i zapisz się na darmowe kursy online, by podnieść swoje kwalifikacje. Jeśli zostaniesz wezwany na rozmowę z działem kadr i otrzymasz do ręki dokumenty zwalniające, pod żadnym pozorem nie podpisuj ich natychmiast. Masz pełne prawo zabrać papiery do domu, skonsultować je z prawnikiem lub ekspertem z Państwowej Inspekcji Pracy. Chłodna głowa i znajomość kodeksu to Twoja jedyna tarcza, która obroni Cię przed nieuczciwymi zagrywkami i zagwarantuje Ci wypłatę każdego grosza z należnej odprawy.

 

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl