Zakazany krzew w Polsce. Za posadzenie grozi nawet milion złotych kary

Złociste kwiaty, gęste, kolczaste pędy i wygląd, który z daleka łatwo pomylić z forsycją lub janowcem – kolcolist zachodni potrafi zachwycić każdego, kto zobaczy go w pełnym rozkwicie. Tyle że ten krzew od 2022 roku figuruje na polskiej liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie, a jego sadzenie, rozmnażanie i wprowadzanie do środowiska jest prawnie zakazane. W Polsce zdziczałe populacje rosną już na Pomorzu Zachodnim – na Uznamiu, Wolinie i w okolicach Szczecina.

Kolcolist zachodni Fot. Pixabay / elainechissick
Kolcolist zachodni Fot. Pixabay / elainechissick

Krzew, który podbił świat – i zamienił się w problem

Kolcolist zachodni (Ulex europaeus) pochodzi z południowo-zachodniej Europy i północnej Afryki. Do Polski trafił już w 1806 roku jako gatunek introdukowany – sadzono go w lasach jako roślinę ozdobną, żywopłotową i przeciwerozyjną, doceniano za odporność i efektowne kwiaty. Może osiągać do 3 metrów wysokości, a w sprzyjających warunkach nawet 7 metrów.

Problem polega na tym, że poza naturalnym zasięgiem kolcolist nie ma naturalnych wrogów ani konkurencji, która ograniczałaby jego rozprzestrzenianie. Dziś gatunek figuruje na liście 100 najbardziej inwazyjnych roślin świata i stanowi poważny problem ekologiczny w Nowej Zelandii, Chile, Australii i Stanach Zjednoczonych. W Polsce zdziczałe populacje odnotowano na wrzosowiskach Pomorza Zachodniego – na Uznamiu, Wolinie, w Puszczy Goleniowskiej i w okolicach Szczecina, a pojedyncze stanowiska również w innych regionach kraju, w tym na Górnym Śląsku i Wyżynie Małopolskiej.

Tysiące nasion z jednego krzewu – i ryzyko pożarów w komplecie

Skala ekspansji kolcolistu wynika z jego biologii. Pojedynczy krzew może wyprodukować tysiące nasion rocznie, a część z nich zachowuje zdolność kiełkowania przez kilkadziesiąt lat – to oznacza, że nawet po usunięciu rośliny z danego miejsca, nowe siewki mogą pojawiać się dekadę później. W połączeniu z gęstym, silnie rozgałęzionym pokrojem i zimozielonymi pędami kolcolist tworzy zwarte, praktycznie nieprzebyte zarośla, które wypierają rodzime gatunki konkurujące o światło i przestrzeń.

Drugi, mniej znany problem to łatwopalność. Pędy i liście kolcolistu zawierają olejki eteryczne, a obumarłe części długo pozostają w zwartych zaroślach, tworząc duży zapas materiału palnego. W krajach o masowym występowaniu tego gatunku uznaje się go za czynnik zwiększający ryzyko i intensywność pożarów. Co więcej, wysoka temperatura pożaru może dodatkowo pobudzać nasiona do kiełkowania – co prowadzi do mechanizmu samopodtrzymującego się: pożar sprzyja odnowieniu populacji kolcolistu, a ta z kolei zwiększa ryzyko kolejnego pożaru.

Co mówi polskie prawo – i ile faktycznie kosztuje pomyłka?

Status prawny kolcolistu w Polsce wynika z 2 powiązanych aktów prawnych. Na poziomie unijnym podstawą jest Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1143/2014 z 22 października 2014 roku w sprawie zapobiegania wprowadzaniu i rozprzestrzenianiu inwazyjnych gatunków obcych. Na poziomie krajowym kolcolist zachodni znajduje się na liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Polski, rozprzestrzenionych na szeroką skalę – określonej w rozporządzeniu Rady Ministrów (Dz.U. z 2022 r. poz. 2649).

Wpis na tę listę oznacza zakaz uprawy, rozmnażania, przetrzymywania, transportu, sprzedaży, a także wprowadzania do środowiska gatunku. Kara administracyjna za naruszenie przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych może w polskim systemie prawnym sięgać miliona złotych – jednak jej faktyczna wysokość zależy od charakteru naruszenia, skali szkody środowiskowej oraz oceny właściwego organu, którym jest Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska lub regionalne dyrekcje ochrony środowiska. Nie oznacza to, że każdy właściciel ogrodu, w którym przypadkowo wyrośnie kolcolist, automatycznie otrzyma maksymalną sankcję – ale oznacza, że celowe sadzenie lub sprzedaż tego gatunku jest naruszeniem prawa z realnymi konsekwencjami finansowymi.

Jak rozpoznać kolcolist – i czym różni się od forsycji

Najbardziej charakterystyczne cechy kolcolistu to intensywnie żółte kwiaty przypominające kwiaty janowca, liczne i bardzo ostre ciernie zastępujące liście, gęsty i silnie rozgałęziony pokrój oraz zimozielone pędy zachowujące kolor przez cały rok. Kluczowa różnica względem forsycji – z którą bywa mylony w okresie kwitnienia – to właśnie ciernie. Forsycja ma gładkie pędy i liście, kolcolist jest pokryty ostrymi kolcami na całej powierzchni krzewu, co czyni go trudnym do dotknięcia, a tym bardziej do przycinania bez odpowiednich rękawic.

Co to oznacza dla Ciebie, jeśli planujesz zakup roślin do ogrodu?

Handel internetowy jest jednym z głównych kanałów rozprzestrzeniania gatunków inwazyjnych – sprzedawcy, zwłaszcza zagraniczni, nie zawsze przestrzegają polskich i unijnych ograniczeń. Przed zakupem rzadkiej lub egzotycznej rośliny ozdobnej warto sprawdzić jej nazwę łacińską na aktualnej liście inwazyjnych gatunków obcych publikowanej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (gov.pl/web/gdos) – to kilka minut, które mogą uchronić przed niezamierzonym naruszeniem prawa. Jeśli na Twojej posesji lub w jej okolicy rośnie krzew przypominający opisany wyżej – żółte kwiaty, gęste ciernie, zimozielone pędy – warto zgłosić obserwację do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska, zamiast usuwać go samodzielnie. Niekontrolowane cięcie może rozsiać nasiona i tylko przyspieszyć rozprzestrzenianie gatunku.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl