2 tysiące prosiąt spłonęło w chlewni. 20 zastępów straży wciąż walczy z ogniem

W czwartek 28 maja tuż przed godziną 14:00 w kompleksie chlewni w pobliżu wsi Lutol Suchy w powiecie żarskim wybuchł ogień. W ciągu kilku godzin zginęło 150 macior i około 2 tysięcy prosiąt. Część zwierząt udało się wyprowadzić – uratowano około 350 macior i kolejne 2 tysiące prosiąt. Pożar wciąż nie jest opanowany. Na miejscu pracuje 20 zastępów PSP i OSP. Nie ma osób rannych.

Fot. Warszawa w Pigułce

Jedna z dziesięciu chlewni, 2,5 tysiąca metrów kwadratowych w ogniu

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godz. 13:51. Ogień pojawił się w jednej spośród 10 sąsiadujących ze sobą hal produkcyjnych, która ma powierzchnię 2 500 metrów kwadratowych. Właśnie w tym budynku znajdowało się kilkaset macior z kilkoma tysiącami prosiąt. „Ogień pojawił się w jednej z dziesięciu chlewni, w której znajdowało się kilkaset macior i kilka tysięcy prosiąt. Inne budynki nie są obecnie zagrożone” – powiedział mł. bryg. Arkadiusz Kaniak, rzecznik prasowy lubuskiej PSP, cytowany przez TVN24.

Do akcji skierowano zastępy PSP i OSP z powiatu żarskiego i powiatów ościennych. Strażacy prowadzili działania na dwóch frontach jednocześnie: gasili płonącą chlewnię i wyprowadzali zwierzęta z budynku, a jednocześnie bronili sąsiednich hal przed ogniem i wysoką temperaturą.

Bilans: 2 150 zwierząt zginęło, ponad 2 350 ocalało

„Pożar nie jest jeszcze opanowany, ale nie rozprzestrzenia się. Najważniejsze, że nie ma osób rannych. W chlewni objętej pożarem zdechło około 150 macior i około 2 tysiące prosiąt. Udało się natomiast wyprowadzić i uratować około 350 macior i około 2 tysiące prosiąt” – poinformował mł. bryg. Kaniak. Akcja gaśnicza i dogaszanie zarzewi ognia mogą potrwać wiele godzin.

Straty dla właściciela fermy są ogromne. Maciora – dorosła świnia hodowlana – osiąga masę od 180 do 250 kilogramów i stanowi kluczowy zasób każdej fermy trzody chlewnej. Strata 150 sztuk plus 2 tysięcy prosiąt oznacza nie tylko utratę inwentarza, ale i wielomiesięczny przestój w cyklu produkcyjnym. Szacunkowa wartość pogłowia, które spłonęło, liczy się w setkach tysięcy złotych.

Przyczyna nieznana – wkracza policja, prokuratura i biegły

Rzecznik lubuskiej PSP potwierdził, że przyczyna pożaru nie jest znana. Jej ustaleniem zajmie się policja, prokuratura oraz biegły sądowy z zakresu pożarnictwa. To standardowa procedura przy pożarach obiektów przemysłowych i rolniczych o takiej skali – biegły analizuje ognisko pożaru, ślady po materiale łatwopalnym i stan instalacji elektrycznej, by wykluczyć lub potwierdzić podpalenie albo awarię techniczną.

Warto odnotować kontekst: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych ogłosiła na ten dzień na terenie województwa lubuskiego III – najwyższy – stopień zagrożenia pożarowego. Sierpniowa susza i długotrwały brak opadów sprawiają, że zarówno lasy, jak i obiekty rolnicze z dużą ilością suchej słomy i ściółki są szczególnie podatne na zapłon.

Co to oznacza dla Ciebie? Bezpieczeństwo pożarowe w gospodarstwach rolnych

Fermy trzody chlewnej należą do obiektów szczególnie narażonych na pożary z kilku powodów naraz: duże ilości suchej słomy używanej jako ściółka, instalacje elektryczne pracujące pod dużym obciążeniem (systemy wentylacji, ogrzewania, karmienia), oraz koncentracja zwierząt utrudniająca ewakuację. Właściciele ferm powinni regularnie przeglądać instalację elektryczną, kontrolować stan gaśnic i upewnić się, że pracownicy znają drogi ewakuacji zwierząt – w przypadku pożaru pierwsze minuty decydują o tym, ile pogłowia uda się wyprowadzić przed odcięciem przejść przez ogień i dym. Aktualne przepisy przeciwpożarowe dla budynków inwentarskich reguluje rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz.U. z 2023 r. poz. 822).

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl