39 proc. dorosłych Polaków mieszka z rodzicami. Urząd skarbowy przeprowadza kontrole. Wiele osób o tym nie wie

We wrześniu 2025 roku CBOS zbadał, że 39 procent Polaków stanu wolnego w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami. Z kolei dane Eurofound, opublikowane 23 stycznia 2026 roku, wskazują, że gdy uwzględnić osoby pozostające na utrzymaniu rodziców lub w ich gospodarstwach domowych, liczba rośnie do 53 procent – co plasuje Polskę na 4. miejscu w Unii Europejskiej.  Skarbówka bada te sytuacje pod innym kątem.

Urząd skarbowy przeprowadza kontrole u rodzin z dorosłymi dziećmi.
Urząd skarbowy przeprowadza kontrole u rodzin z dorosłymi dziećmi. Grafika poglądowa (generowana automatycznie przy użyciu Gemini)

Kto siedzi w „gnieździe” i dlaczego – nowe dane z 2025 roku

Badanie CBOS z września 2025 roku przynosi kilka szczegółów, które zmieniają obraz tego zjawiska. Wśród gniazdowników, bo tak określa się osoby dorosłe, które mieszkają z rodzicami, 58 procent stanowią mężczyźni. Ponad połowa z nich to osoby w wieku 25-29 lat – z każdym rokiem odsetek spada, ale powoli: wśród 25-latków z rodzicami mieszka ponad 56 procent, wśród 34-latków – 19 procent. Co istotne, to nie jest pokolenie bezrobotnych – 83 procent gniazdowników pracuje, a 72 procent deklaruje całkowitą niezależność finansową od rodziców. Mimo to 64 procent nie planuje wyprowadzki w najbliższym czasie.

Jako powód pozostawania w domu 51 procent wskazuje brak własnego mieszkania, 48 procent – dobre warunki mieszkaniowe u rodziców, a 42 procent – niższe koszty utrzymania. Dochodzi do tego kontekst rynkowy: Polska należy do krajów, w których odsetek wynajmujących mieszkania jest jednym z najniższych w Europie – według danych Eurostatu z 2022 roku wynosił zaledwie 12,5 procent przy średniej unijnej na poziomie 31 procent. Własność i rodzina – a nie rynek najmu – to w Polsce wyjście ze wspólnego domu.

Geografia gniazdownictwa jest nierównomierna. Zjawisko jest najsilniejsze w województwach świętokrzyskim (41 procent), podkarpackim i lubelskim (po 39 procent). Najmniejszy odsetek – poniżej 30 procent – notuje się w województwach mazowieckim, pomorskim i dolnośląskim. W miastach liczących powyżej 500 tysięcy mieszkańców gniazdownicy stanowią zaledwie 3 procent rówieśników – ale to dlatego, że to właśnie do metropolii napływają młodzi z mniejszych miejscowości, którzy fizycznie nie mają rodziców w pobliżu.

Tytuł przelewu robi różnicę, której nie widać na wyciągu

Zacznijmy od najczęstszego scenariusza. Dorosłe dziecko co miesiąc przelewa rodzicom określoną kwotę „na czynsz” albo „za mieszkanie”. Z pozoru przejrzyste. W rzeczywistości taki tytuł może całkowicie zmienić podatkową kwalifikację tej relacji. Zgodnie z art. 710 Kodeksu cywilnego udostępnienie lokalu bez pobierania opłat ma formę umowy użyczenia – nieodpłatnego udostępnienia rzeczy do używania. W I grupie podatkowej, do której należy najbliższa rodzina, takie świadczenie jest co do zasady neutralne podatkowo. Problem pojawia się, gdy kwota regularnych przelewów przekracza rzeczywiste koszty przypadające na dziecko – czyli jego proporcjonalny udział w opłatach za media, czynsz do spółdzielni, wywóz śmieci.

Każda nadwyżka ponad te koszty może zostać przez kontrolera zakwalifikowana jako dochód rodziców z najmu – podlegający opodatkowaniu ryczałtem i wykazaniu w zeznaniu podatkowym. Mechanizm jest prosty do przeoczenia. Dziecko przelewa matce 2500 złotych miesięcznie. Faktyczne koszty na nie przypadające wynoszą 1500 złotych. Tysiąc złotych różnicy to 12 000 złotych rocznie potencjalnie niezgłoszonego przychodu z najmu. W ciągu 5 lat – 60 000 złotych. To kwota, którą urząd skarbowy traktuje poważnie, szczególnie gdy jest udokumentowana historią przelewów. System STIR (System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej) prowadzony przez Krajową Administrację Skarbową wychwytuje regularność i powtarzalność transakcji – a stały przelew o tej samej kwocie i tytule „czynsz” to jeden z najprostszych wzorców do zidentyfikowania.

Partner dziecka w domu rodziców – osoba obca w świetle prawa

Sytuacja komplikuje się, gdy pod dach rodziców wprowadza się nie tylko dorosłe dziecko, ale i jego nieślubny partner. Polskie prawo podatkowe jest tu precyzyjne: o ile relacja rodzic-dziecko korzysta z rozbudowanych zwolnień w I grupie podatkowej, o tyle niezamężny partner dziecka jest dla rodziców osobą obcą – zaliczaną do III grupy podatkowej. Osoba spoza rodziny mieszkająca bezpłatnie w lokalu rodziców partnera osiąga – w świetle przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych – przychód z nieodpłatnych świadczeń. Jego wartość odpowiada rynkowej cenie wynajmu pokoju lub części lokalu. Kwota wolna od podatku dla III grupy wynosi zaledwie 5733 złotych w ciągu 5 lat. Przy rynkowej cenie pokoju w dużym mieście na poziomie 1500-2000 złotych miesięcznie roczna wartość takiego „wirtualnego dochodu” wielokrotnie przekracza ten próg. Organy podatkowe rzadko sięgają po to narzędzie w zwykłych sytuacjach – ryzyko materializuje się przy podziale majątku po rozstaniu, w toku postępowań sądowych lub po anonimowym donosie.

Remont za 50 000 złotych – i nikt nic nie zgłosił

Trzecia pułapka dotyczy remontów. Dorosłe dziecko mieszka z rodzicami i finansuje prace budowlane – nową łazienkę, wymianę okien, modernizację instalacji – zbierając faktury na siebie. Wszyscy zadowoleni, nikt nic nie zgłasza, bo „przecież to rodzina”. Z punktu widzenia prawa dochodzi jednak do przysporzenia majątkowego po stronie rodziców – wartość ich nieruchomości rośnie kosztem dziecka. To darowizna, nawet jeśli nikt tego słowa nie używa.

Dopóki łączna wartość takich nakładów nie przekroczy 36 120 złotych w ciągu 5 lat, mieści się w kwocie wolnej od podatku dla I grupy podatkowej. Jeśli próg zostaje przekroczony, darowizna powinna zostać zgłoszona do urzędu skarbowego na druku SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy od jej przekazania. Brak zgłoszenia sprawia, że darowizna traci prawo do zwolnienia i podlega opodatkowaniu. Paradoks: samo opodatkowanie w bliskiej rodzinie i tak nie nastąpi – pod warunkiem że SD-Z2 zostanie złożony w terminie. To tylko formalność, ale obowiązkowa. Od 7 stycznia 2026 roku obowiązuje nowy art. 4c ustawy o podatku od spadków i darowizn, który pozwala na przywrócenie 6-miesięcznego terminu zgłoszenia, jeśli jego przekroczenie nastąpiło bez winy podatnika – na przykład z powodu choroby. Wniosek o przywrócenie należy złożyć w ciągu 7 dni od ustania przyczyny.

Jest jeszcze drugi problem: dziecko, które zebrało faktury remontowe na siebie, ale nie jest właścicielem nieruchomości, traci prawo do ulgi termomodernizacyjnej – nawet jeśli wymieniło okna, ociepliło ściany czy zainstalowało pompę ciepła. Ulga przysługuje wyłącznie właścicielowi lub współwłaścicielowi lokalu. Tysiące złotych potencjalnego zwrotu podatku przepada, bo nikt wcześniej nie zadbał o właściwe formalności.

System widzi regularne przelewy – i rozkłada je na czynniki pierwsze

Masowe kontrole w obszarze przepływów pieniędzy między rodzicami a dziećmi nie są normą. Ale rok 2026 to nie jest rok, w którym „nikt nie patrzy”. KAS korzysta z systemu STIR, który pierwotnie stworzono do walki z karuzelami VAT-owymi, ale wychwytuje też regularność i powtarzalność każdej transakcji. Do tego dochodzi integracja baz danych: gminy zbierają deklaracje o liczbie osób zamieszkujących dany lokal na potrzeby opłaty za odbiór odpadów komunalnych. Jeżeli deklaracja śmieciowa wskazuje na 3 osoby pod danym adresem, a zeznania podatkowe i meldunki – tylko na 1, rozbieżność może zwrócić uwagę. Działa też Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków (CEEB). Urząd skarbowy rzadko inicjuje kontrolę z powodu jednego sygnału – ale gdy jest ich kilka naraz, obraz staje się wystarczająco czytelny.

Trzy dokumenty, które chronią lepiej niż dobre intencje

Mieszkanie z rodzicami jest w Polsce absolutnie legalne – i właśnie tak powinno pozostać w dokumentach. Po pierwsze – tytuł przelewu. Zamiast „czynsz”, „wynajem” czy „za mieszkanie” – lepiej użyć sformułowania „udział w kosztach mediów” albo „zwrot kosztów eksploatacyjnych”. Zmiana nazewnictwa nie jest magicznym rozwiązaniem, ale jednoznacznie wskazuje na partycypację w kosztach, a nie zarobkowy najem. Po drugie – pisemna umowa użyczenia. Sporządzona zgodnie z art. 710 Kodeksu cywilnego umowa między rodzicem-właścicielem a dorosłym dzieckiem, z zapisem, że lokal jest udostępniany nieodpłatnie i że dziecko pokrywa wyłącznie przypadające na nie koszty eksploatacyjne, wyjaśnia naturę relacji w razie kontroli. Nie musi być notarialna – ważne, żeby w ogóle istniała. Po trzecie – druk SD-Z2, jeśli wartość remontu lub nakładów może przekroczyć 36 120 złotych w ciągu 5 lat. Składa się go w urzędzie skarbowym właściwym dla miejsca zamieszkania obdarowanego (rodziców) w ciągu 6 miesięcy od dokonania darowizny. W I grupie podatkowej nie wiąże się to z żadnym podatkiem, ale chroni przed późniejszymi zarzutami. Fiskus nie ocenia intencji – ocenia dokumenty.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl