766 tys. zł kary za wodę. Kontrolerzy ruszyli w teren, a w Warszawie upał napędza pobór

Rekordowa kara za nielegalny pobór wód podziemnych w Polsce wyniosła ponad 766 tys. zł. To nie grzywna nałożona na koncern przemysłowy – takie kwoty trafiają do właścicieli studni, którzy przekroczyli warunki pozwolenia wodnoprawnego albo w ogóle go nie mieli. W samym 2025 roku Wody Polskie wydały 4722 decyzje o karach za nielegalny pobór. W pierwszej połowie 2026 roku doszło już kolejnych 1798. Łączna wartość sankcji w ciągu półtora roku przekroczyła 14 mln zł.

Inspektor w domu. | Fot. Shutterstock / Pixabay / Warszawa w Pigułce.
Inspektor w domu. | Fot. Shutterstock / Pixabay / Warszawa w Pigułce.

Upały, które właśnie przeszły przez Polskę z rekordowymi 40,5 stopnia, napędzają problem jak nigdy wcześniej. Im dłużej nie pada, tym więcej ludzi sięga po wodę podziemną – do podlewania ogrodów, napełniania basenów, pojenia zwierząt. A kontrolerzy Wód Polskich właśnie zwiększyli tempo.

Co piąta kontrola dotyczy studni, a będzie co czwarta

Z danych przekazanych PAP przez rzecznika Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Filipa Szatanika wynika, że w 2025 roku pracownicy instytucji przeprowadzili 201 kontroli terenowych ukierunkowanych na pobór wód podziemnych. To stanowiło blisko 20 proc. wszystkich działań inspekcyjnych. Na 2026 rok zaplanowano zwiększenie tego udziału do 25 proc. – czyli co czwarta kontrola będzie dotyczyła studni.

Eksperci z Państwowego Instytutu Geologicznego alarmują, że w niektórych regionach kraju nieewidencjonowany pobór wód podziemnych sięga nawet 50 proc. tego, co jest pobierane legalnie i rejestrowane. Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN przyznaje wprost: nie wiadomo nawet, ile ujęć w Polsce działa bez jakichkolwiek pozwoleń. Szara strefa jest ogromna, a skala rośnie z każdym suchym latem.

Kiedy studnia jest legalna, a kiedy zaczyna się problem

Prawo wodne (ustawa z 20 lipca 2017 r., Dz.U. z 2023 r. poz. 1478 ze zm.) dopuszcza tak zwane zwykłe korzystanie z wód podziemnych bez żadnego pozwolenia, pod dwoma warunkami jednocześnie: studnia nie może być głębsza niż 30 metrów, a dobowy pobór nie może przekraczać 5 m sześciennych (5000 litrów) w przeliczeniu na średnią roczną. W tych ramach właściciel może czerpać wodę na potrzeby gospodarstwa domowego, podlewanie ogrodu czy pojenie zwierząt.

Problem zaczyna się, gdy którykolwiek z tych parametrów zostaje przekroczony albo woda jest wykorzystywana do działalności gospodarczej lub rolniczej na większą skalę. Wtedy konieczne jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego. Opłata za jego wydanie wynosi 330,07 zł (maksymalnie 6372,27 zł), a dokument jest ważny do 30 lat. Wielu właścicieli nie wie, że taki obowiązek w ogóle istnieje.

60 tys. zł za pojenie zwierząt z własnej studni

Głośna sprawa podlaskiego rolnika z lipca 2025 roku pokazała, jak bolesne mogą być konsekwencje. Mężczyzna korzystał ze studni na własnej działce do pojenia inwentarza – bez pozwolenia wodnoprawnego, bo nie wiedział, że je potrzebuje. Kara wyniosła 60 tys. zł. Sprawa wywołała falę dyskusji w Sejmie: posłowie KO złożyli projekt ustawy zakładający abolicję dla rolników, a Krajowa Rada Izb Rolniczych zaproponowała podniesienie dobowego limitu zwykłego korzystania z 5 do 15 m sześciennych. Projekt trafił do Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, ale nadal czeka na rozpatrzenie.

Zgodnie z art. 476 ust. 1 ustawy Prawo wodne, kto korzysta z wód z przekroczeniem warunków pozwolenia wodnoprawnego albo bez wymaganego pozwolenia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny od 1000 do 7500 zł. Ale to tylko sankcja karna. Odrębnie od niej Wody Polskie nakładają kary administracyjne, które mogą sięgać setek tysięcy złotych – jak ta rekordowa 766 tys. zł.

Warszawa i okolice: upał napędza popyt na wodę podziemną

W samej Warszawie studnie przydomowe to rzadkość w gęstej zabudowie śródmiejskiej, ale na obrzeżach miasta – na Białołęce, w Wawrze, Wesołej czy Wilanowie – sytuacja wygląda inaczej. Nowe osiedla domków jednorodzinnych wyrastające na dawnych polach uprawnych często korzystają z własnych ujęć do podlewania ogrodów i napełniania basenów. W podmiejskich gminach powiatu piaseczyńskiego i legionowskiego studnie są standardem.

Rekordowe temperatury z minionego weekendu – Warszawa zanotowała 37,5 stopnia, bijąc własny historyczny rekord – sprawiają, że zapotrzebowanie na wodę do nawadniania gwałtownie rośnie. Polska i tak należy do najuboższych krajów UE pod względem zasobów wodnych: średnia dostępność to zaledwie 1600 m sześciennych na osobę rocznie, przy europejskiej średniej 4500 m sześciennych. Każdy nielegalny odwiert pogłębia ten deficyt.

Co kontrolę oznaczają dla Ciebie? Sprawdź swoją studnię, wszystkie pozwolenia i dokumenty

Jeśli masz studnię na działce, zrób proste sprawdzenie: czy jest głębsza niż 30 metrów i czy dobowy pobór (średnio w skali roku) nie przekracza 5 tys. litrów. Jeśli oba warunki są spełnione – korzystasz legalnie i nie potrzebujesz żadnych papierów. Jeśli którykolwiek jest przekroczony, powinieneś mieć pozwolenie wodnoprawne.

Nie masz pozwolenia, a powinieneś? Złóż wniosek do właściwego zarządu zlewni Wód Polskich. Procedura trwa zazwyczaj kilka tygodni, a opłata zaczyna się od 330 zł. Uzyskanie pozwolenia przed kontrolą eliminuje ryzyko kary administracyjnej, która – jak widać po danych za ostatnie półtora roku – nie jest teoretyczna.

Jeśli korzystasz ze studni wyłącznie latem do podlewania trawnika, policz realne zużycie. Standardowy zraszacz ogrodowy zużywa około 1000 litrów na godzinę. Trzy godziny podlewania dziennie przez cały sezon to już przekroczenie dobowego limitu i podstawa do nałożenia kary.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl