Metro: bezdomny onanizował się na oczach zszokowanych pasażerów. „Miał wielką dziurę w kroku, a pod spodem nic”
Zszokowana Czytelniczka pisze do nas, że była świadkiem tego, jak bezdomny mężczyzna onanizował się w metrze. Dodaje, że nikt nie zareagował.

„Piszę, a w zasadzie apeluję o większe zaangażowanie w sprawach społecznych dotyczących Warszawskiego Transportu Publicznego” – pisze nasza Czytelniczka.
„Jechałam dziś metrem z panem bezdomnym, od którego śmierdziało. Nic nadzwyczajnego… gdyby nie to, że owy pan miał wielką dziurę w kroku, a pod spodem nic. Ludzie widzieli, zasłaniali nosy, nie zwracali uwagi na to, że pan majstruje noga o nogę, co jakiś czas stawia je w rozkroku i mówi dziwne rzeczy. Oczywiście, bezpieczniej jest nie robić publiczności. Ale co jeśli do wagonu weszłaby niczego nieświadoma wycieczka dzieci? A owy pan zacząłby się bardziej obnażać? Miałby na to przejazd jednej stacji metra… Przygnębia mnie brak reagowania na tak podstawowe sprawy, jaką bez wątpienia jest bezpieczeństwo bliźnich. A wystarczy wysłać smsa chociażby na straż miejską” – apeluje Pani Joanna.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.