Kot pomógł ująć wandala na Grochowie!
Czarne koty według przesądów przynoszą nieszczęście. To oczywiście nieprawda, ale pewien ujęty na dewastacji osiemnastolatek może łączyć te fakty, albowiem ta historia rzeczywiście zaczęła się od kota.
Mruczek był nieroztropny, ale wyjątkowo ciekawski. Wlazł do starej wnęki wentylacyjnej jednego z domów przy ul. Siennickiej. Kiedy już zaspokoił swoją ciekawość, próbował się z tego miejsca wydostać, ale nijak nie potrafił. Zaczął więc wzywać wszystkich świętych na pomoc, nie dając zasnąć mieszkańcom. Ci zaś wezwali strażników miejskich z Ekopatrolu. Gdy kot szczęśliwie odzyskał wolność, funkcjonariusze usłyszeli wrzask dochodzący zza budynku. Nie były to kocie podziękowania. Dźwięki układały się bowiem w dość popularne, acz ubogie językowo wiązanki wulgaryzmów. Towarzyszyły im metaliczne odgłosy szarpania.
Strażnicy postanowili sprawdzić co się tam dzieje. Okazało się, że pewien młodzieniec próbuje wyrwać ze stojaka miejski rower. Ponieważ blokada nie dawała się zwolnić, mężczyzna kopał w nią z całych sił i klął. Na widok funkcjonariuszy próbował uciec, ale szybko został ujęty. Ponieważ zdążył zniszczyć jeden z rowerów wezwano patrol policji. Sprawca trafił do komendy. Odpowie za zniszczenie mienia. Gdyby nie kot pewnie wszystko uszłoby mu na sucho.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
