Chciała pomóc bezdomnemu kotu. Teraz może mieć poważne kłopoty
Siedemnastolatka chciała złapać dziko żyjącego kota, ten jednak wcale nie chciał iść w dobre ręce – i podrapał dziewczynę.
Strażnicy miejscy od dawna informują, że nie należy samodzielnie chwytać żyjących dziko zwierząt, również kotów. Tym bardziej teraz, gdy teren stolicy objęty jest zagrożeniem wścieklizną. Nie zważając na ostrzeżenia, mieszkanka Białołęki postanowiła odłowić podwórkowego kota. Sęk w tym, że on nie miał ochoty zmienić statusu podwórkowego na domowy. Dziko żyjący futrzak nie zrozumiał jej intencji i podrapał jej ręce.
Kwadrans po północy matka nastolatki schwytała jednak kota i zadzwoniła po Ekopatrol. Funkcjonariusze odebrali zwierzę i upewnili się, że nie ma ono chipa. Przypomnieli kobiecie o zagrożeniu wścieklizną na terenie miasta oraz poinformowali ją, by zgłosiła się z córką do lekarza pierwszego kontaktu. Kot został przewieziony do Schroniska na Paluchu, gdzie zostanie poddany obserwacji przez lekarza weterynarii.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
