Przejścia naziemne paraliżują centrum. Kolejny nietrafiony pomysł Trzaskowskiego w praktyce
Rafał Trzaskowski postawił sobie za cel uczynić z Warszawę miasto przyjazne pieszym i rowerzystom. Szkoda, że zapomina o kierowcach i ruchu kołowym. Przecież warszawiacy dojeżdżają do pracy głównie autobusami i tramwajami.
- Fot. Warszawa w Pigułce
- Fot. Warszawa w Pigułce
- Fot. Warszawa w Pigułce
Dzisiaj dostaliśmy rekordową wręcz liczbę wiadomości mówiącym o tym, że przejścia naziemne w centrum na dobrych kilkadziesiąt minut sparaliżowały ruch.
Podziemne przejścia nadal pozostają najszybszym sposobem na pokonanie skrzyżowań. Wielokrotnie udowadniano już to robiąc prosty eksperyment i przechodząc z punktu a do punktu b.
Można było uczynić miasto bardziej dostępnym dla osób niepełnosprawnych w inny sposób, na przykład budując kładki czy zwyczajnie naprawiając wiecznie psujące się windy. Zamiast tego, Rafał Trzaskowski odtrąbił sukces, malując zebry na ulicy. Pomysł sparaliżował i tak już zakorkowane centrum. Na domiar złego cierpią nie tylko kierowcy, ale także warszawiacy, którzy dojeżdżają do pracy autobusami. Komunikacja miejska stoi w ogromnych korkach. Zwężenie Al. Jerozolimskich doprowadzi do jeszcze większego bałaganu w centrum i zamiast uwolnić miasto od smogu samochody będą stały w korkach i produkowały go jeszcze więcej.
Kolejne genialne pomysły pojawiają się i sypią jak z kapelusza. Zamiast wydawać pieniądze na chociażby nową linię metra wydaje się je na pomysły typu przebudowa ulicy Kruczej czy kładka pieszo-rowerowa, a budżet łata się podnosząc opłaty parkingowe i powiększając strefę płatnego parkowania.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.


