Post Filipa Chajzera wywołał lawinę komentarzy. „To nie znaczy, że jestem…”
Niedawny post Filipa Chajzera jest przykładem tego, jak prosty post może wywołać prawdziwą lawinę komentarzy. Chodziło o to, że dziennikarz przed udziałem w programie „Taniec z Gwiazdami” tak się przejął, że zamiast uzupełnić olej w samochodzie, wlał go do chłodnicy. Niedługo musiał napisać drugi.
„Lecę na pierwszy trening Tańca i zaraz poznam moją partnerkę nie mogłem spać, potem wszystko wypadało mi z rąk, a na koniec wlałem olej silnikowy do chłodnicy… Wracając – lecę na pierwszy trening uberem trzymajcie kciuki. Za mnie, przyszłą partnerkę i… Lawetę” – napisał dziennikarz.
Post wywołał lawinę komentarzy. Większość komentujących pociesza Filipa Chajzera pisząc, że nie ma co się stresować i każdemu się zdarza. Post zdobył ponad 2,5 tys. reakcji i około 400 komentarzy, co zaskoczyło chyba nawet samego autora, który napisał wkrótce drugi wpis. Chodziło o to, że przyczyną do krytyki pod adresem dziennikarza było samo to, że samochód… był konkretnej marki.
Filip Chajzer opisał swoje zaangażowanie i miłość do swojego 7-letniego BMW cabrio, które ceni za jego elegancję i wyposażenie, mimo że jest pojazdem używanym. Wyraża swoją pasję do samochodów cabrio, wspominając poprzednie pojazdy i podkreślając, że jego BMW jest niezawodne i sprawia, że czuje się rozsądnie, choć z humorem zauważa, że to tylko pozory.
Nigdy się nie popsuła. Poprosiła o olej, to chciałem dać. Przegląd się zbliża, a ja nie mam się kiedy umówić bo aktualnie umawiam się na pakiecie ze śliczną blondynką i to przez tę sprawę straciłem głowę. To nie znaczy, że jestem de*ilem, ani że to de*ilne samochody. Mój jest wspaniały. Merce też są super, Fiaty, Jeepy czy Citroeny. Bo może ktoś darzy je takim uczuciem jak ja moją betkę i po co mówić źle o uczuciach – podkreślił dziennikarz.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.