Potężny kryzys na horyzoncie. Dotknie miliony Polaków
Najnowsze prognozy demograficzne brzmią jak scenariusz katastrofy. Do 2060 Polska straci 6,7 mln mieszkańców, a do końca wieku liczba Polaków spadnie do zaledwie 19 mln. To oznacza wyludnienie porównywalne z całkowitym zniknięciem mieszkańców Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Poznania razem wziętych. Sprawdzamy, co grozi tobie i twoim dzieciom, jeśli rząd nie podejmie natychmiastowych działań.

Fot. Obraz zaprojektowany przez Warszawa w Pigułce wygenerowany w DALL·E 3
Główny Urząd Statystyczny nie pozostawia złudzeń. Dane z najnowszych prognoz demograficznych pokazują, że Polska wchodzi w spiralę wyludnienia, z której może nie być odwrotu. Organizacja Narodów Zjednoczonych potwierdza polskie prognozy i ostrzega, że bez radykalnej zmiany trendu kraj czeka gospodarcza i społeczna zapaść.
Wskaźnik dzietności w Polsce utrzymuje się na katastrofalnie niskim poziomie od ponad 30 lat. Aby populacja utrzymywała stabilny poziom, każda kobieta powinna urodzić średnio 2,1 dziecka. Tymczasem polski wskaźnik wynosi zaledwie 1,2 dziecka na kobietę. To jeden z najniższych wyników w całej Unii Europejskiej.
Rok 2024 zapisze się czarno w polskiej demografii. Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej różnica między liczbą zgonów a liczbą urodzeń osiągnęła rekordową wartość. Umiera więcej Polaków, niż rodzi się nowych. Ten trend będzie się tylko pogłębiał wraz ze starzeniem się pokolenia wyżu demograficznego z lat 80. XX wieku.
Emigracja zarobkowa drąży polski rynek pracy od 20 lat. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 wyjechało z kraju około 2,5 mln osób, głównie młodych i wykształconych. Większość z nich nie planuje powrotu. Tracą na tym polska gospodarka, system podatkowy i przyszłość emerytalna całego kraju.
Dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego alarmuje, że Polska nie inwestuje wystarczająco w edukację i kształcenie ustawiczne. Bez podniesienia kwalifikacji pracowników kraj nie będzie w stanie konkurować z innymi gospodarkami. Mniejsza liczba lepiej wykształconych ludzi to jedyna szansa na utrzymanie wzrostu gospodarczego przy kurczącym się społeczeństwie.
Co to oznacza dla ciebie?
Kryzys demograficzny uderzy w każdego Polaka, niezależnie od wieku i statusu społecznego. Skutki odczujesz w portfelu, na rynku pracy, w systemie opieki zdrowotnej i przy planowaniu emerytury.
Niedobór pracowników już teraz daje o sobie znać w wielu branżach. Przedsiębiorcy skarżą się na brak rąk do pracy w budownictwie, transporcie, gastronomii i opiece zdrowotnej. W perspektywie kolejnych 20 lat ten problem się zwielokrotni. Firmy będą musiały drastycznie podnosić płace, aby przyciągnąć pracowników, co przełoży się na wzrost cen towarów i usług.
System emerytalny stoi przed katastrofą. Obecnie na jednego emeryta przypadają 3 osoby pracujące i płacące składki. Do 2060 proporcja ta spadnie do 1,2 pracownika na jednego emeryta. Oznacza to, że twoja przyszła emerytura może wynieść zaledwie 30-40% ostatniej pensji zamiast obiecywanych 60%. Jeśli dziś masz 30-40 lat, musisz samodzielnie zabezpieczyć się na starość.
Wzrost gospodarczy Polski może spaść z obecnych 3-4% rocznie do zaledwie 1% lub nawet stagnacji. Kurczący się rynek wewnętrzny oznacza mniejszy popyt na towary i usługi. Przedsiębiorcy będą mniej inwestować, co przełoży się na niższe płace i gorsze warunki pracy. Twój standard życia może systematycznie spadać przez kolejne dekady.
Służba zdrowia pęknie w szwach pod naporem starzejącego się społeczeństwa. Już dziś brakuje lekarzy, pielęgniarek i opiekunów medycznych. W 2050 liczba osób powyżej 65. roku życia przekroczy 30% populacji. Kolejki do specjalistów wydłużą się do wielu miesięcy, a koszty prywatnej opieki medycznej staną się nieosiągalne dla przeciętnego emeryta.
Rynek nieruchomości czeka gwałtowna korekta. Wyludniające się mniejsze miasta i wsie odnotują drastyczny spadek cen mieszkań i domów. Twoja nieruchomość może stracić 50-70% wartości w ciągu najbliższych 30 lat, jeśli mieszkasz poza największymi aglomeracjami. Inwestycja w nieruchomość przestanie być bezpieczną lokatą kapitału.
Infrastruktura publiczna stanie się nieefektywna i kosztowna. Szkoły, przedszkola, szpitale i drogi budowane dla 38 mln mieszkańców będą obsługiwać coraz mniejszą populację. Koszty utrzymania per capita wzrosną, co przełoży się na wyższe podatki lokalne i opłaty za media. Mieszkaniec wyludniającej się gminy zapłaci więcej za te same usługi.
Rząd musi wprowadzić kompleksowy pakiet polityki prorodzinnej. Francja i kraje skandynawskie pokazały, że odpowiednie zachęty finansowe i organizacyjne mogą podnieść wskaźnik dzietności. Potrzebujemy przedłużonego płatnego urlopu rodzicielskiego, elastycznych form zatrudnienia dla rodziców i powszechnie dostępnych żłobków i przedszkoli.
System świadczeń rodzinnych wymaga gruntownej reformy. Obecny program 800+ pomógł wielu rodzinom, ale nie zatrzymał spadku urodzeń. Eksperci proponują progresywny system dopłat, gdzie każde kolejne dziecko otrzymuje wyższe wsparcie finansowe. Rodziny z 3 i więcej dziećmi powinny korzystać z istotnych ulg podatkowych i preferencyjnych kredytów mieszkaniowych.
Inwestycje w edukację to klucz do zwiększenia produktywności kurczącego się społeczeństwa. Polska musi wydawać znacznie więcej na szkolnictwo wyższe, kształcenie zawodowe i programy przekwalifikowania. Lepiej wykształcony pracownik może wypracować wartość 2-3 gorzej wykształconych, kompensując niedobór rąk do pracy.
Rynek pracy potrzebuje natychmiastowego dostosowania do potrzeb młodych rodziców. Praca zdalna, elastyczne godziny, możliwość pracy w niepełnym wymiarze bez utraty uprawnień socjalnych, to minimum, które należy wprowadzić. Firmy przyjazne rodzinom powinny otrzymywać ulgi podatkowe i preferencje w zamówieniach publicznych.
Imigracja może częściowo złagodzić skutki kryzysu demograficznego. Polska potrzebuje jasnej, przemyślanej polityki migracyjnej, która przyciągnie wykwalifikowanych pracowników z Ukrainy, Białorusi i innych krajów. Ułatwienie naturalizacji i integracji imigrantów to inwestycja w przyszłość gospodarki.
Reforma systemu emerytalnego nie może dłużej czekać. Eksperci proponują zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz stopniowe jego wydłużanie wraz ze wzrostem średniej długości życia. Zachęty do dłuższej pracy w formie wyższych świadczeń mogą pomóc utrzymać system w równowadze.
Czas ucieka nieubłaganie. Każdy rok zwłoki pogłębia kryzys i zawęża pole manewru dla przyszłych reform. Jeśli Polska nie zareaguje w ciągu najbliższych 5-10 lat, zmiany demograficzne staną się nieodwracalne. Twoja przyszłość i przyszłość twoich dzieci zależy od decyzji podejmowanych dziś.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.