Koniec gotówki w Polsce? Nowe limity płatności i plany Unii Europejskiej. Co to oznacza dla Twojej wolności finansowej?
Polska od lat ogranicza obrót gotówką dla firm, a teraz Unia Europejska szykuje przepisy, które po raz pierwszy w historii dotkną też zwykłych konsumentów. Od 2027 roku nie zrobisz większych zakupów. To jednak nie problem, większą rewolucją będzie obowiązek sprawdzania kim jesteś. Czy to koniec epoki banknotów, czy tylko uszczelnienie systemu finansowego?

Fot. Shutterstock
15 000 złotych to granica dla firm, ale nie dla Ciebie
Od kilku lat przedsiębiorcy w Polsce żyją z ograniczeniem, które dla wielu konsumentów jest niewidoczne. Zgodnie z przepisami firmy nie mogą płacić sobie nawzajem gotówką, jeśli wartość transakcji przekracza 15 000 zł brutto. Gdy budowlanka kupuje od hurtowni materiały za 20 000 zł, musi przelać pieniądze przez bank. Bez wyjątku.
Co się stanie, gdy przedsiębiorca zignoruje ten zakaz? Konsekwencje są brutalne – całą kwotę transakcji, nie tylko nadwyżkę powyżej limitu, traci prawo zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Jeśli firma kupi używany samochód dostawczy za 40 000 zł i zapłaci gotówką, nie tylko złamie przepisy, ale dodatkowo zapłaci wyższy podatek dochodowy. To sankcja, która sprawia, że w relacjach między firmami gotówka praktycznie zniknęła z większych transakcji.
Ty jako konsument wciąż masz pełną swobodę. Chcesz kupić telewizor za 8000 zł w gotówce? Żaden problem. Wyciągnąć z szuflady 25 000 zł odłożone na wakacje i zapłacić w biurze podróży? Możesz. W 2026 roku nie obowiązuje żaden limit płatności gotówkowych dla osób fizycznych kupujących towary i usługi od firm.
Bruksela wprowadza pułap, którego Polska nie mogła przeforsować
Pamiętasz dyskusje o obniżeniu limitu do 8000 zł i wprowadzeniu zakazu gotówki dla konsumentów powyżej 20 000 zł? Te plany pojawiły się w ramach Polskiego Ładu kilka lat temu. Protesty były tak głośne, że rząd wycofał się z pomysłu – dwukrotnie przesuwał termin wejścia w życie, aż w końcu całkowicie zrezygnował. Argumentem była inflacja i trudna sytuacja materialna Polaków, którzy nie powinni być zmuszani do dodatkowych kosztów prowadzenia rachunków bankowych.
Teraz Unia Europejska robi to, na co rząd się nie zdecydował, jednak w ograniczonym zakresie. Od lipca 2027 roku w całej UE obowiązywać będzie limit 10 000 euro na płatności gotówkowe w transakcjach między firmą a konsumentem. W przeliczeniu to około 42 000 zł przy kursie z lutego 2026 roku. Kupowanie samochodu, kompleksowy remont mieszkania czy zakup drogiej biżuterii – powyżej tego progu będziesz musiał płacić kartą lub przelewem. To jednak nie problem, bo większość z nas nie nosi walizki pełnej pieniędzy na zakupy.
To jednak nie wszystko. Przy transakcjach przekraczających 3000 euro (około 12 700 zł) sprzedawca będzie zobowiązany zweryfikować Twoją tożsamość. Oznacza to okazanie dowodu osobistego, a dane z transakcji trafią do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Kupujesz nowy laptop za 14 000 zł? Przygotuj dokumenty.
Państwa mogą zaostrzyć reguły jeszcze bardziej
Unijna dyrektywa to górna granica, nie dolna. Każdy kraj członkowski może wprowadzić niższy limit – i wiele z nich już to zrobiło. We Francji rezydenci mogą płacić gotówką maksymalnie do 1000 euro, w Grecji to zaledwie 500 euro (z wyjątkiem samochodów), a Włochy ustaliły próg na poziomie 1000 euro.
Hiszpania poszła najdalej. Każda wypłata gotówki powyżej 3000 euro wymaga zgłoszenia do urzędu skarbowego, a przy kwotach przekraczających 100 000 euro trzeba to zrobić z 72-godzinnym wyprzedzeniem. Za brak zgłoszenia grozi kara od 600 do aż 150 000 euro. System przypomina bardziej uzyskiwanie administracyjnego zezwolenia niż swobodne dysponowanie własnymi pieniędzmi.
Z drugiej strony znajdują się Niemcy – nie mają ogólnego limitu płatności gotówką, choć wymagają weryfikacji tożsamości przy kwotach powyżej 10 000 euro. A Węgry poszły jeszcze dalej, konstytucyjnie chroniąc prawo obywateli do płacenia gotówką, argumentując, że ograniczenia naruszają wolności finansowe i prywatność.
AML – trzy litery, które zmieniają reguły gry
Dlaczego w ogóle wprowadza się te ograniczenia? Oficjalnym powodem jest walka z przestępczością finansową. Skrót AML (Anti-Money Laundering) oznacza przepisy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Zgodnie z ustawą z 1 marca 2018 roku o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu banki, instytucje finansowe, biura rachunkowe, notariusze i wiele innych podmiotów muszą monitorować transakcje i zgłaszać podejrzane operacje do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej.
Próg zainteresowania? Transakcje powyżej 15 000 euro są automatycznie rejestrowane i analizowane pod kątem możliwego prania pieniędzy. Dla kryptowalut ten limit to zaledwie 1000 euro. System ma utrudnić przestępcom wprowadzanie nielegalnych dochodów z narkotyków, handlu ludźmi czy korupcji do legalnego obiegu.
W praktyce oznacza to, że każdy większy przelew może wzbudzić czujność banku. Kupujesz mieszkanie i przelewasz 400 000 zł? Bank sprawdzi, czy tytuł przelewu się zgadza, czy kwota odpowiada umowie przedwstępnej. Wysyłasz 50 000 zł bratu z tytułem „prezent”? Możesz spodziewać się pytań, skąd masz takie środki.
Małe firmy zapłacą cenę za bezpieczeństwo finansowe
Dla przeciętnego konsumenta kupującego kawę czy książki nie ma to większego znaczenia. Ale dla małych firm i rzemieślników nowe przepisy oznaczają konieczność reorganizacji sposobu pracy. Elektryk, który do tej pory przyjmował gotówkę za robociznę wartą 8000 zł, będzie musiał pozyskać terminal płatniczy lub prosić klientów o przelewy.
Branża budowlana ma szczególny problem. Wiele ekip remontowych woli gotówkę, bo eliminuje ryzyko opóźnionych płatności. Gdy klient płaci przelewem z 30-dniowym terminem, mała firma musi czekać na środki albo korzystać z faktoringu, co generuje dodatkowe koszty. Gotówka dawała pewność natychmiastowej zapłaty. Teraz ta opcja znika.
Sklepy budowlane już zaczynają odmawiać przyjmowania gotówki przy większych zakupach, by uniknąć obowiązku weryfikacji tożsamości klientów i raportowania do GIIF. Koszt obsługi terminali, prowizje bankowe, konieczność integracji kasy fiskalnej z terminalem płatniczym – to wszystko spada na barki przedsiębiorców. Dla jednoosobowej działalności gospodarczej może to być problem nie do udźwignięcia.
Czy banknotów nie zabierze jeszcze logistyka?
Nawet jeśli prawo pozwala płacić gotówką, praktyka bywa inna. Liczba bankomatów w Polsce systematycznie maleje – z ponad 22 000 urządzeń pod koniec 2023 roku do niecałych 21 000 w pierwszym kwartale 2024 roku. Jednocześnie banki obniżają limity jednorazowych wypłat. Gdy maksymalna kwota z automatu to 800 zł, a potrzebujesz 4000 zł gotówki, musisz użyć bankomatu pięciokrotnie.
Każda dodatkowa transakcja to często dodatkowa prowizja, jeśli korzystasz z „obcego” bankomatu. W efekcie wypłata większej kwoty gotówki staje się kosztowna i czasochłonna, nawet jeśli przepisy formalnie nie zabraniają posiadania banknotów. To miękkie ograniczenie, które zmusza ludzi do płatności bezgotówkowych bez jawnego zakazu.
Banki tłumaczą to bezpieczeństwem – mniejsze ilości gotówki w automatach oznaczają mniejsze ryzyko napadu. Ale efekt uboczny jest jasny: gotówka staje się mniej dostępna, mniej wygodna i mniej praktyczna w codziennym użyciu.
Starsze pokolenie zapłaci najwięcej
Dla 40-latka przyzwyczajonego do płatności zbliżeniowych telefonem nowe przepisy nie stanowią problemu. Ale dla milionów starszych Polaków, którzy nie ufają bankowości elektronicznej, to poważna bariera. Starsza kobieta trzymająca oszczędności w szufladzie nie będzie mogła zrobić nawet drobnego remontu bez okazania dowodu osobistego i wpisania jej danych do systemu.
Osoby wykluczone cyfrowo – bez smartfona, bez karty płatniczej, często bez rachunku bankowego – nagle staną przed koniecznością zmiany przyzwyczajeń wyniesionych z dekad. Gotówka dawała im poczucie kontroli, bezpieczeństwa i niezależności. Teraz to poczucie znika, zastąpione przymusem korzystania z systemów, których nie rozumieją ani którym nie ufają.
Przeciwnicy ograniczeń wskazują właśnie na to zagrożenie. Cyfryzacja płatności nie może wykluczać tych, którzy z różnych powodów – wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania – nie mają dostępu do nowoczesnych form płatności.
Prywatność kontra bezpieczeństwo – gdzie leży równowaga?
Każda transakcja bezgotówkowa zostawia ślad cyfrowy. Bank wie, gdzie byłeś, co kupiłeś i za ile. Dla organów podatkowych to doskonałe narzędzie kontroli. Dla służb zwalczających przestępczość – cenny materiał dowodowy. Ale dla obywateli ceniących prywatność – forma inwigilacji.
Gotówka była ostatnim bastionem anonimowości finansowej. Kupowałeś prezent dla żony, płaciłeś za wizytę u psychologa, wspierałeś fundację – i nikt nie musiał o tym wiedzieć. Płatności bezgotówkowe eliminują tę prywatność. Każda transakcja jest zapisana, przechowywana i potencjalnie dostępna dla instytucji.
Węgrzy argumentują, że konstytucyjna ochrona gotówki to ochrona wolności obywatelskich. Nie chodzi o ukrywanie nielegalnej działalności, ale o prawo do decydowania, kto ma dostęp do informacji o naszym życiu finansowym. W systemie totalnie bezgotówkowym rząd może w każdej chwili zablokować Ci dostęp do pieniędzy, zamrozić konto, kontrolować każdą Twoją decyzję zakupową.
Co dalej z Polską i resztą Europy?
W 2026 roku Polska pozostaje w przejściowej strefie. Firmy mają limit 15 000 zł, konsumenci pełną swobodę. Ale od lipca 2027 roku wszystko się zmieni. Rząd będzie musiał wdrożyć unijne przepisy, wprowadzając limit 10 000 euro dla transakcji B2C i weryfikację tożsamości powyżej 3000 euro.
Czy Polska zdecyduje się na jeszcze niższy limit krajowy? Na razie nie ma takich planów, ale doświadczenia Francji, Grecji czy Hiszpanii pokazują, że rządy często idą dalej niż wymaga tego Bruksela. Polski limit mógłby wynieść 20 000 zł lub nawet 10 000 zł, gdyby rząd uznał, że walka z szarą strefą wymaga surowszych środków.
Dla klubów sportowych przewidziano dłuższy okres przejściowy – do 2029 roku. To przyznanie, że w niektórych branżach gotówka wciąż dominuje i gwałtowne ograniczenia mogłyby sparaliżować działalność.
Przyszłość bez banknotów – utopia czy dystopia?
Niektórzy ekonomiści marzą o całkowitym wyeliminowaniu gotówki. Brak szarej strefy, pełna kontrola podatkowa, koniec handlu narkotykami płaconym gotówką – korzyści wydają się oczywiste. Budżet państwa dostałby miliardy złotych z uszczelnionego systemu.
Ale świat bez gotówki to też świat, w którym każdy obywatel jest śledzony cyfrowo, gdzie awaria systemu bankowego może sparaliżować całą gospodarkę, gdzie dostęp do pieniędzy zależy od decyzji algorytmów i urzędników. To świat, w którym bieda zamienia się w wykluczenie cyfrowe, a prywatność staje się luksusem.
Debata o gotówce to nie spór techniczny – to spór o model społeczeństwa. Czy chcemy żyć w państwie pełnej transparencji finansowej, gdzie bezpieczeństwo przeważa nad wolnością? Czy może wolimy zachować pewną dozę anonimowości, nawet jeśli oznacza to ryzyko nadużyć?
Jak przygotować się na nadchodzące zmiany?
- Jeśli prowadzisz firmę, już teraz zadbaj o terminal płatniczy. Program Polska Bezgotówkowa oferuje darmowy terminal na pierwsze 12 miesięcy. Zintegruj go z kasą fiskalną – od 1 stycznia 2025 roku to obowiązek. Przeszkolić pracowników z obsługi płatności elektronicznych i z przepisów AML, jeśli należysz do instytucji obowiązanych.
- Jeśli jesteś konsumentem, przygotuj się na weryfikację tożsamości przy większych zakupach. Od 2027 roku kupując drogi sprzęt elektroniczny czy meble, musisz mieć przy sobie dowód osobisty. Rozważ założenie konta bankowego i karty płatniczej, jeśli jeszcze ich nie masz – w przyszłości może to być konieczność, nie opcja.
- Planując większe transakcje prywatne – kupno samochodu od znajomego, mieszkania od osoby fizycznej – pamiętaj, że transakcje powyżej 1000 zł mogą podlegać podatkowi od czynności cywilnoprawnych (PCC). Urząd skarbowy może zainteresować się, skąd masz gotówkę, jeśli Twoje oficjalne dochody nie uzasadniają posiadania takiej kwoty.
- Zwróć uwagę na koszty. Wypłata gotówki z „obcego” bankomatu to często 5-10 zł prowizji. Przy kilku transakcjach miesięcznie to już ponad 100 zł rocznie. Płatność kartą jest często darmowa lub włączona w abonament konta. Porównaj opcje i wybierz rozwiązanie dostosowane do Twoich potrzeb.
- Jeśli należysz do starszego pokolenia, poproś dzieci lub wnuki o pomoc w opanowaniu płatności zbliżeniowych. Smartfon z BLIK-iem czy prosta karta płatnicza to nie rakietowa nauka – wystarczy kilka prób, by nabrać wprawy. Większość banków oferuje bezpłatne szkolenia dla seniorów.
- Śledź zmiany w przepisach. Rząd może wprowadzić niższy limit krajowy niż 10 000 euro. Może zaostrzyć wymogi weryfikacji tożsamości. Im wcześniej się dowiesz, tym lepiej się przygotujesz.
I najważniejsze – nie wylewaj dziecka z kąpielą. Gotówka ma wady, ale ma też zalety: prywatność, brak zależności od systemów bankowych, kontrola nad wydatkami. Płatności bezgotówkowe są wygodne, ale narażają na cyberataki, awarie i inwigilację. Idealne rozwiązanie to równowaga – używaj tego, co najlepiej pasuje do sytuacji, a nie tego, do czego zmusza Cię system.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.