Zalane drogi, domy, piwnice i garaże. Ulewy suną nad Polskę
Po tygodniach suszy nad Polskę nadciągają układy niżowe znad Bałtyku, które w ciągu 2 dni mogą przynieść tyle wody, ile normalnie spada przez cały miesiąc. W połączeniu z roztopami zagrożenie podtopieniami jest realne – szczególnie na południu i zachodzie kraju. Część regionów może zobaczyć wodę tam, gdzie przez ostatnie tygodnie ziemia pękała z suchości.

Fot. Warszawa w Pigułce
Dwie fale deszczu w ciągu 48 godzin
Opady nadejdą w 2 wyraźnych etapach. Pierwsza fala obejmie Polskę w niedzielę 22 lutego – zachodnia połowa kraju poczuje ją już przed południem, wschodnia – po południu. Najintensywniejszy deszcz spodziewany jest między późnym popołudniem a nocą, gdy temperatura powietrza spada i wilgotność rośnie. Druga fala dotrze w poniedziałek 23 lutego wieczorem i utrzyma się do wtorkowego, 24 lutego, poranka – tym razem więcej wody trafi na południe kraju.
Nie będą to typowe lutowe mżawki. Według prognoz TwojaPogoda.pl łączne sumy opadów wyniosą od 5-10 l/m² na północnym wschodzie, przez 10-20 l/m² na większości terytorium, aż do 20-30 l/m² na krańcach zachodnich i południowych. Dla porównania – średnia suma opadów w Polsce w całym lutym wynosi od 25 do 35 mm w zależności od regionu. Na zachodzie i południu może spaść tyle samo w ciągu zaledwie 48 godzin.
Susza paradoksalnie zwiększa ryzyko podtopień
Wydawać by się mogło, że po tygodniach bez deszczu ziemia wchłonie wodę jak gąbka. W praktyce jest odwrotnie. Mocno przesuszona gleba traci przepuszczalność – jej górna warstwa twardnieje, pęka i zamiast wchłaniać wodę, odpycha ją na powierzchnię. Spływ powierzchniowy na początku opadów będzie więc intensywniejszy niż po normalnie nawilżonej glebie, zanim ziemia zdąży się stopniowo nasycić. To oznacza, że pierwsze godziny deszczu w niedzielę będą krytyczne dla terenów z naturalnym spływem w kierunku zabudowań, niżej położonych ulic i posesji.
W miastach dodatkowym problemem są uszczelnione powierzchnie – chodniki, parkingi, asfalt. Woda nie ma gdzie wsiąkać i błyskawicznie trafia do kanalizacji deszczowej. Stare systemy burzowe, projektowane z myślą o zupełnie innych normach opadowych, często nie wytrzymują intensywnych deszczy. Lokalne cofki i zalewanie studzienek kanalizacyjnych to w takich sytuacjach standard, nie wyjątek.
Roztopy spotęgują problem – śnieg zamieni się w wodę
Same opady to tylko część zagrożenia. Wiele regionów – zwłaszcza wschodnia ściana kraju i Podhale – nadal ma zalegający śnieg. Ciepły deszcz przyspieszy roztopy, a woda śniegowa i deszczowa będą spływać jednocześnie do tych samych rzek i potoków. Rzeki w dorzeczu górnej Wisły i Odry będą wzbierać szybko – i choć do dużej powodzi brakuje tu warunków, lokalne podtopienia terenów przyrzecznych są niemal pewne.
Szczególnie trudna sytuacja może być w rejonach podgórskich, gdzie potoki reagują na opady błyskawicznie. Strumień, który zimą ledwo płynął pod lodem, po kilku godzinach intensywnego deszczu połączonego z roztopami może gwałtownie wzbić i zalewać drogi, mosty i tereny w dolinie. Służby komunalne w gminach górskich i podgórskich powinny monitorować sytuację od niedzielnego popołudnia.
We wtorek koniec deszczu – i gwałtowny skok do 15 stopni
Opady mają ustąpić we wtorek 24 lutego. Po ich zakończeniu pogoda zmieni się radykalnie – zapowiadane są duże rozpogodzenia a temperatura zacznie się podnosić. Z dnia na dzień będzie coraz cieplej. W sobotę temperatura lokalnie może skoczyć nawet do 15 stopni Celsjusza. Po kilku mokrych i chłodnych dniach to będzie wyraźna ulga. Niestety, intensywne słońce po obfitych opadach przyspieszy kolejną rundę roztopów. Poziomy rzek mogą pozostawać podwyższone jeszcze przez kilka dni po zakończeniu deszczu, nawet gdy niebo się wyczyści. Gminy nadrzeczne powinny utrzymać gotowość przynajmniej do końca tygodnia.
Co sprawdzić zanim deszcz zacznie padać?
Jeśli Twoja posesja, piwnica lub garaż były podtapiane przy poprzednich intensywnych opadach, warto działać jeszcze dziś. Zatkane rynny i odpływy dachowe to najczęstsza przyczyna zalań przy fundamentach i elewacjach – jeden liść blokujący spust potrafi skierować wodę z całego dachu prosto pod ścianę budynku. Równie ważna jest drożność wpustów kanalizacyjnych przy posesji: zatkany odpływ zamieni podjazd lub piwnicę w basen szybciej, niż się spodziewasz.
Samochody parkowane w garażach podziemnych, zwłaszcza w starszych budynkach bez sprawnej kanalizacji, warto przestawić na powierzchnię przed niedzielnym wieczorem. Jeśli masz pompę odwadniającą – sprawdź, czy jest sprawna i podłączona do zasilania. Kilkanaście worków z piaskiem, dostępnych w marketach budowlanych za kilka złotych za sztukę, wystarczy, żeby uszczelnić wejście do piwnicy lub przekierować spływ wody z dala od budynku. Jeśli Twoja posesja graniczy z rzeką lub potokiem, śledź komunikaty hydrologiczne na bieżąco – stany wód i ostrzeżenia publikuje IMGW na imgw.pl, a regionalne zarządy gospodarki wodnej na rzgw.gov.pl. Lepiej sprawdzić o godzinę za wcześnie niż wynosić meble z zalanego salonu.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.