„Albo kaganiec, albo wysiadam”. Skandal w warszawskim autobusie z psem asystującym w tle

Zwykła podróż komunikacją miejską zamieniła się w sytuację, która wywołała oburzenie i dyskusję o prawach osób z psami asystującymi. Trenerka takiego psa została zmuszona do opuszczenia autobusu – mimo że działała zgodnie z przepisami.

Fot. Agnieszka Dyczkowska/Facebook

„Proszę założyć kaganiec”

Do zdarzenia doszło 9 maja w Warszawie. Agnieszka Dyczkowska, wolontariuszka szkoląca psy asystujące, wracała z treningu na Polu Mokotowskim. Wsiadła do autobusu linii 523.

  • „Wsiadałam do autobusu 523, bo mieszkam na Grochowie. Ustawiłam się zaraz przy drzwiach, w miejscu przeznaczonym dla wózków. Zawsze staram się w takim miejscu stać, żeby po prostu nie przeszkadzać pasażerom. Wtedy kierująca autobusem otworzyła drzwi od swojej kabiny i powiedziała coś w stylu: „proszę założyć kaganiec”. Odpowiedziałam, tak jak zwyczajowo odpowiadam, że pies przewodnik nie musi mieć kagańca” – relacjonuje.

Zazwyczaj taka informacja kończy temat. Tym razem było inaczej.

„Dokumenty jej w ogóle nie obchodzą”

Autobus stał na przystanku dłużej niż zwykle. Jak opowiada kobieta, kierująca odmówiła ruszenia dalej bez spełnienia jej żądania.

  • „Odpowiedziała, że nie ruszy, dopóki nie założę psu kagańca. Powtórzyłam, że to jest pies szkolony na psa przewodnika, że mam na to dokumenty. Kierująca powiedziała, że dokumenty jej w ogóle nie obchodzą. Ona dba o bezpieczeństwo pasażerów, w związku z tym albo kaganiec, albo wysiadam”.

Nie chcąc eskalować konfliktu, trenerka zdecydowała się wysiąść. Jak podkreśla, sytuacja była dla niej szokująca.

„To mogło spotkać osobę naprawdę potrzebującą”

Po chwili kobieta wsiadła do kolejnego autobusu – tym razem bez żadnych problemów dotarła do domu.

Zdarzenie jednak nie daje jej spokoju.

  • „Przez to, że kierująca nie chciała zobaczyć dokumentów, dotarło do mnie, że tak naprawdę to ja mogłam być osobą chorą na padaczkę, która jedzie z psem asystującym, albo osobą z PTSD, która ma psa asystującego wspierającego psychicznie. To samo przecież mogło spotkać kogoś, kto naprawdę jest niepełnosprawny. Dlatego odebrałam to jako bardzo dyskryminujące i wykluczające zachowanie”.

Przepisy są jasne

Zgodnie z obowiązującym prawem psy asystujące – oraz te będące w trakcie szkolenia – mogą przebywać w komunikacji miejskiej bez kagańca i smyczy. Dotyczy to także psów trenerów, którzy posiadają odpowiednie zaświadczenie.

Zarząd Transportu Miejskiego potwierdził, że wpłynęła skarga w tej sprawie i zwrócił się do przewoźnika o wyjaśnienia.

Szkolenie, które ratuje życie

Jak podkreśla Agnieszka Dyczkowska, podróżowanie komunikacją miejską to kluczowy element przygotowania psa do przyszłej pracy.

  • „To jedno z moich zadań w wychowaniu tego psa, w pierwszym okresie do roku. Jako wolontariusz trenuję psa pod okiem instruktorów z fundacji. Przyzwyczajam do jazdy autobusami, tramwajami czy pociągami”.

Takie psy uczą się ignorować hałas, tłum i bodźce. W przyszłości mają pomagać osobom niewidomym lub z innymi niepełnosprawnościami.

„Bardzo dziękuję, że pytasz”

Trenerka zwraca uwagę, że świadomość społeczna rośnie. Coraz więcej osób wie, jak zachować się w obecności psa asystującego.

Kobieta podkreśla, że nie zależy jej na ukaraniu kierującej. Chce jedynie, aby podobne sytuacje nie powtarzały się w przyszłości.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl