Alerty ewakuują urzędy. Wschód Polski sparaliżowany obojętnością i brakiem procedur. A co z Warszawą?
Kiedy w miniony czwartek syreny alarmowe i alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) rozległy się na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie, setki ludzi zmuszono do ewakuacji z urzędów i szkół. Przed rzeszowskim oddziałem NFZ zgromadziło się ponad 200 osób, które – w obawie przed odłamkami z przeszklonego budynku – zebrano na otwartym trawniku. Choć wydarzenia te miały miejsce setki kilometrów od stolicy, brak wypracowanych systemowych procedur ewakuacyjnych stanowi mroczne ostrzeżenie także dla mieszkańców Warszawy i największych polskich aglomeracji.

Zasada dwóch ścian, piwnice i ewakuacyjne wpadki. Czego uczy nas przypadek NFZ?
Zasady zachowania w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza (wynikające m.in. z aktów wykonawczych do ustawy o obronie Ojczyzny) nakazują zejście do certyfikowanego schronu lub na najniższą kondygnację budynku, z dala od okien. Zgromadzenie ewakuowanych urzędników i petentów NFZ na odsłoniętym trawniku wywołało powszechną krytykę. Eksperci, powołując się na doświadczenia z Ukrainy, wskazują, że w budynkach biurowych (takich jak te na warszawskiej Woli czy na Mokotowie) znacznie bezpieczniejsze jest zastosowanie „reguły dwóch ścian” – czyli schronienie się w korytarzach oddzielonych od elewacji zewnętrznej dwiema ścianami nośnymi.
Rafał Śliż, rzecznik podkarpackiego NFZ, bronił decyzji, tłumacząc, że w nowoczesnych budynkach o dużej powierzchni przeszkleń pozostanie wewnątrz wiąże się z gigantycznym ryzykiem poranienia odłamkami. Ta argumentacja wzbudza jednak pytania o bezpieczeństwo dziesiątek tysięcy pracowników stołecznego Śródmieścia, pracujących na co dzień w potężnych przeszklonych wieżowcach.
Obojętność i „wywalone” podejście przedsiębiorców. Firmy boją się wyjść przed szereg
Jak relacjonuje Marcin Piotrowski z Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, czwartkowe alarmy to dla wielu wciąż abstrakt, a szkoły i zakłady pracy kompletnie nie wiedzą, co robić z młodzieżą w trakcie zagrożenia. – Byłem w szkole i zobaczyłem, że nie przerwano zajęć, nie wiedziano, że należy sprowadzić dzieci z górnych pięter – alarmuje Piotrowski.
Co gorsza, powtarzające się od miesięcy nocne alerty wywołują w społeczeństwie groźny mechanizm wyparcia. Część lokalnych przedsiębiorców na wschodzie kraju otwarcie przyznaje, że ma „wywalone” na syreny i uważa przerywanie pracy czy ewakuację dzieci do nieprzystosowanych hal sportowych za błąd. Podobne nastroje – zmęczenie i irytacja alertami – zaczynają dominować również w innych częściach kraju.
W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, o którym w Sejmie wspominał premier Donald Tusk, największe sieci handlowe (jak Biedronka) apelują do rządu i Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji o wypracowanie odgórnych, systemowych procedur reagowania, by pojedyncze firmy nie musiały same wychodzić przed szereg z zamykaniem sklepów podczas alarmu.
Jak krok po kroku reagować na alert o zagrożeniu z powietrza w pracy
Zobacz zestaw podstawowych zasad ewakuacyjnych dla pracowników biur, szkół i zakładów pracy:
- Zastosuj regułę dwóch ścian w budynkach o szklanej elewacji – ukryj się w korytarzach lub na klatkach schodowych bez okien (np. w wieżowcach na warszawskiej Woli).
- Opuść górne piętra budynku i przemieść się na najniższą kondygnację – zrezygnuj z wind, używaj wyłącznie klatek ewakuacyjnych.
- Nie gromadź się w dużych grupach na otwartym terenie wokół biurowców – unikaj trawników i parkingów, które nie chronią przed falą uderzeniową czy odłamkami.
- Wymagaj od pracodawcy wdrożenia planu ewakuacyjnego i szkoleń próbnych – każdy zakład w Śródmieściu czy na Mokotowie musi posiadać jasną procedurę kryzysową.
- Nie ignoruj alertów RCB ze względu na zmęczenie tematem wojny – potraktuj każdy sygnał alarmowy z należytą powagą, priorytetyzując życie nad obowiązkami zawodowymi.
Źródło: money

Prawnik, menedżer i ekspert ds. prawa nowych technologii. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz prestiżowych studiów menedżerskich Executive MBA. Posiada unikalne kompetencje cyfrowe potwierdzone dyplomem SGH i Google w programie „Umiejętności Jutra AI”. Wieloletni praktyk samorządowy, który doskonale zna mechanizmy legislacyjne. W redakcji zajmuje się najtrudniejszymi tematami na styku regulacji prawnych, strategii biznesowych i sztucznej inteligencji, wyjaśniając, jak nowoczesne przepisy wpływają na przedsiębiorców i obywateli.