Firmy szykują podwyżki, jesień może wstrząsnąć cenami
Warszawa i reszta kraju mają za sobą kilka miesięcy wyraźnego wyhamowania wzrostu cen w sklepach. Problem w tym, że coraz więcej danych sugeruje, że ten spokojniejszy okres może nie potrwać długo. Firmy nadal planują zmiany cenników, kończy się sezon tanich krajowych warzyw i owoców, a koszty transportu i produkcji ponownie rosną. Dla klientów oznacza to jedno – jesienią za część produktów możemy płacić więcej niż teraz.

60 proc. dużych i średnich firm planuje podnieść ceny
Jednym z najmocniejszych sygnałów pozostaje badanie Grant Thornton dotyczące planów przedsiębiorstw na 2026 rok. Wynika z niego, że 60 proc. średnich i dużych firm działających w Polsce zamierza podnieść ceny swoich produktów lub usług. Zaledwie 3 proc. przedsiębiorstw deklarowało ruch w przeciwnym kierunku. Oznacza to, że zdecydowanie więcej firm myśli o podwyżkach niż o obniżkach, mimo że oficjalna inflacja jest nieporównywalnie niższa niż w czasie kryzysu z lat 2022-2023.
Jeszcze bardziej zwraca uwagę planowana skala zmian. Jak wynika z raportu Grant Thornton, wśród firm zamierzających zmienić ceny największa grupa – 38 proc. – wskazywała wzrost o 5-7 proc. Kolejne 33 proc. przewidywało podwyżki o 3-4 proc., 10 proc. o 8-10 proc., a 8 proc. firm zakładało wzrost przekraczający 10 proc. To oczywiście nie oznacza, że o tyle zdrożeje cały koszyk przeciętnej rodziny. Badanie pokazuje jednak, co dzieje się w cennikach przedsiębiorstw, zanim część tych zmian trafi do sklepów.
I nie są to już wyłącznie deklaracje z początku roku. Polski Instytut Ekonomiczny podał w sierpniu, że ceny swojego głównego produktu lub usługi podniosło w II kwartale 32 proc. firm, natomiast 33 proc. planowało taki ruch w III kwartale. Szczególnie wyraźnie widać to w handlu. W II kwartale ceny zwiększyło tam 44 proc. przedsiębiorstw, a 40 proc. firm handlowych planowało kolejne podwyżki w III kwartale.
W sklepach nadal płacimy więcej niż rok temu
Na sklepowych półkach sytuacja wygląda na pierwszy rzut oka znacznie spokojniej. Najnowszy „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito pokazuje, że w sierpniu codzienne zakupy były średnio o 1,7 proc. droższe niż rok wcześniej. W lipcu było to 1,9 proc., a w czerwcu 2,7 proc. Tempo podwyżek więc spada, ale same ceny nie spadają – po prostu rosną wolniej.
Badanie jest szerokie. Obejmuje ponad 100 najczęściej kupowanych produktów z 17 kategorii i opiera się na analizie blisko 95,5 tys. cen regularnych i promocyjnych z niemal 43,8 tys. sklepów. Sama żywność i napoje bezalkoholowe były w sierpniu średnio o 0,9 proc. droższe niż rok wcześniej.
Podobny obraz pokazuje sierpniowy raport ASM SFA. Średni koszyk składający się z 40 popularnych produktów FMCG kosztował 319,45 zł. Był o 0,68 proc. droższy niż miesiąc wcześniej i o 0,58 proc. droższy niż przed rokiem. Wzrost cen w ujęciu rocznym zanotowano w 9 z 13 analizowanych sieci handlowych. Jednocześnie różnica między najtańszym i najdroższym badanym koszykiem przekraczała 72 zł.
Te niewielkie procenty mogą być mylące, bo średnia obejmuje produkty, które tanieją, oraz takie, których ceny idą mocno w górę. W lipcu UCE Research odnotował przykładowo wzrost cen napojów bezalkoholowych o 5,6 proc. rok do roku, chemii gospodarczej o 5,4 proc., pieczywa o 5,2 proc., a słodyczy i deserów o 5,1 proc. Jednocześnie mocno taniały m.in. tłuszcze i nabiał. Klient nie kupuje jednak statystycznego koszyka. Rodzina, która często sięga po produkty z grup drożejących o kilka procent, odczuje zupełnie inną zmianę wydatków niż pokazuje średnia.
Jesienią część produktów może ponownie zacząć drożeć szybciej
Sierpniowe wyhamowanie ma jeszcze jedno wyjaśnienie – wakacje są okresem dużej podaży krajowych owoców i warzyw, a sieci handlowe mocno walczyły o klientów promocjami. Prof. Sławomir Jankiewicz z Uniwersytetu WSB Merito zwraca uwagę, że spadek dynamiki nie oznacza poprawy sytuacji gospodarstw domowych, ponieważ ceny nadal są wyższe niż rok temu. Jesienią zniknie część czynników, które w ostatnich miesiącach pomagały utrzymać ceny żywności w ryzach.
Do tego dochodzą tegoroczne zbiory. W analizie UCE Research przywołano szacunki GUS, według których produkcja warzyw może być w tym roku o 4,5 proc. niższa niż w 2025 roku. Zbiory owoców z drzew mają spaść o 18,6 proc., a owoców jagodowych o 6,5 proc. Grzegorz Ogonek z Erste Bank Polska ocenia, że jesienią może to wywołać presję na wzrost cen warzyw i owoców, a przez rosnące ceny pasz także mięsa.
Dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito spodziewa się w kolejnych miesiącach odwrócenia obecnego trendu i ponownego przyspieszenia wzrostu cen detaliczynych. Jako przyczyny wskazuje między innymi jesienno-zimowy wzrost kosztów produkcji żywności oraz sytuację na rynku paliw. To ważne, bo olej napędowy jest kosztem nie tylko kierowcy jadącego do pracy. Płacą za niego ciężarówki wożące żywność, hurtownie, dostawcy, rolnicy i firmy kurierskie.
Według notowania e-petrol.pl z 16 września litr oleju napędowego kosztował średnio 8,89 zł. Sam wzrost ceny paliwa nie oznacza automatycznie podwyżki każdego produktu o określony procent. Jeżeli jednak drożeje transport surowca do fabryki, dowóz gotowego towaru do centrum logistycznego i później do sklepu, przedsiębiorstwa dostają kolejny koszt, który część z nich może próbować przenieść na klienta.
Oficjalna inflacja też ponownie wzrosła
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego nie pokazują jeszcze gwałtownego powrotu drożyzny, ale sierpniowy odczyt był wyższy niż w poprzednich miesiącach. Jak podał GUS 15 września, ceny towarów i usług konsumpcyjnych były w sierpniu o 3,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Same towary zdrożały średnio o 2,5 proc., a usługi o 5,6 proc. W porównaniu z lipcem ogólny poziom cen wzrósł o 0,3 proc.
To istotne również dlatego, że wcześniej oczekiwania dotyczące całego 2026 roku były znacznie spokojniejsze. Niska inflacja nie oznacza jednak powrotu cen sprzed kilku lat. Oznacza tylko, że aktualny poziom cen rośnie wolniej. Jeżeli produkt kosztował kiedyś 10 zł, później zdrożał do 14 zł, a następnie jego cena rośnie o kolejne 2 proc., to dla klienta nadal oznacza wydatek większy niż wcześniej.
Badania przedsiębiorstw pokazują ponadto presję, której w samym CPI jeszcze nie musi być w pełni widać. Polski Instytut Ekonomiczny podaje, że 40 proc. firm handlowych planowało podwyżki w III kwartale. W sektorze transportu, spedycji i logistyki było to 39 proc. W przypadku dużych przedsiębiorstw odsetek firm planujących wyższe ceny również sięgał 40 proc. Część podwyżek może pojawiać się stopniowo wraz z wymianą umów z dostawcami, nowymi dostawami i zmianą cenników.
Warszawa: ceny na Broniszach pokazują, jak szybko zmienia się sytuacja
Dla Warszawy jednym z ważnych punktów obserwacyjnych jest Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy w Broniszach, największy rynek hurtowy owoców i warzyw w Polsce. Obecnie duża podaż produktów sezonowych działa jeszcze na korzyść klientów. We wrześniu na rynku jest dużo krajowych śliwek, jabłek, malin, borówek, dyń czy warzyw sezonowych, co pomaga utrzymywać atrakcyjne ceny części świeżych produktów.
Wcześniejsze tegoroczne notowania pokazują jednak, jak gwałtownie potrafi zmienić się sytuacja. W lipcu Bronisze informowały, że ceny krajowych warzyw były średnio o około 5 proc. wyższe niż rok wcześniej. W sierpniu krajowa papryka była okresowo nawet o około 40 proc. droższa rok do roku, zanim wzrost podaży i import wymusiły obniżenie cen. Przy kalafiorach niedobory związane z wysokimi temperaturami podnosiły ceny hurtowe do 9-10 zł za sztukę.
To nie oznacza, że ceny z Bronisz zostaną jeden do jednego przeniesione do sklepów na Woli, Mokotowie, Ursynowie czy Pradze-Południe. Handel detaliczny ma własne umowy, dostawców, centra logistyczne i promocje. Stołeczny rynek pokazuje jednak, jak mocno na ceny świeżej żywności potrafią wpływać pogoda, wielkość zbiorów, import oraz chwilowa dostępność produktu. Jesienią sezonowa poduszka zacznie się stopniowo kurczyć.
Najbardziej narażone są produkty z dużym udziałem transportu i kosztów produkcji
Nie ma podstaw, żeby oczekiwać jednoczesnej podwyżki wszystkiego w sklepie. Obecne dane wskazują raczej na bardzo nierówny ruch cen. Jedna kategoria może drożeć o 5 proc., inna pozostawać praktycznie bez zmian, a kolejna tanieć. W ostatnich miesiącach podwyżki mocniej dotykały między innymi napojów, pieczywa, słodyczy, chemii gospodarczej i środków higienicznych. Jesienią większa presja może pojawić się także przy części warzyw, owoców i mięsa.
Znaczenie będzie miała też polityka samych sieci. Ostra konkurencja między dyskontami przez wiele miesięcy ograniczała wzrost cen najpopularniejszych produktów. Sklepy mogą utrzymywać niską cenę masła, mleka czy pieczywa jako element walki o klienta, a marżę odzyskiwać w innych kategoriach. Dlatego ogólny wskaźnik cen może pozostawać umiarkowany, podczas gdy rachunek konkretnej rodziny będzie wyraźnie wyższy.
Jak ograniczyć skutki kolejnych podwyżek podczas codziennych zakupów?
1. Patrz na cały koszyk. Jeden bardzo tani produkt nie oznacza, że dana sieć jest najtańsza. Sierpniowe badanie ASM SFA pokazało ponad 72 zł różnicy między najtańszym i najdroższym koszykiem 40 podstawowych produktów.
2. Sprawdzaj warunki promocji. Coraz częściej niższa cena wymaga aplikacji, karty lojalnościowej, zakupu kilku sztuk albo spełnienia limitu. Przy większych zakupach różnica może wynosić kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych.
3. Produkty trwałe można kupować wcześniej. Jeżeli rzeczywiście pojawia się dobra promocja na chemię gospodarczą, środki higieny, kawę, produkty sypkie czy konserwy, zakup niewielkiego zapasu może mieć większy sens niż czekanie na zmianę cennika. Nie chodzi jednak o robienie magazynu w domu, szczególnie przy produktach z krótkim terminem przydatności.
4. Przy świeżej żywności wykorzystuj sezon. W Warszawie i okolicach duża podaż krajowych warzyw i owoców nadal ogranicza ceny części produktów. Im dalej w jesień i zimę, tym większe znaczenie będą miały przechowywanie, energia, import i transport.
5. Nie sugeruj się samą inflacją. Wskaźnik CPI pokazuje średnią zmianę cen ogromnego koszyka produktów i usług. Nie mówi, o ile wzrosną wydatki konkretnego gospodarstwa domowego. Przy zapowiadanych przez firmy zmianach cenników znacznie ważniejsze może być to, co rzeczywiście trafia do naszego koszyka co tydzień.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.