Arktyczne uderzenie w Polskę: Prognozy mówią o -18 stopniach. Kiedy dyrektor musi zamknąć szkołę? Sprawdzamy przepisy
Zamiast wczesnej wiosny, czeka nas powrót srogiej zimy? Najnowsze mapy pogodowe i ostrzeżenia synoptyków nie pozostawiają złudzeń. Nad Polskę może nadciągnąć fala arktycznego powietrza, która sprawi, że słupki rtęci zanurkują w okolice -18 stopni Celsjusza. Dla uczniów i rodziców to sygnał alarmowy. Czy przy takim mrozie trzeba iść do szkoły? Wyjaśniamy zawiłości prawne i sprawdzamy, kiedy dyrektor ma prawo, a kiedy obowiązek odwołać lekcje.

Fot. Warszawa w Pigułce
Początek 2026 roku miał być łagodny, ale natura po raz kolejny pokazuje swoje nieprzewidywalne oblicze. Modele meteorologiczne wskazują na możliwość wystąpienia tzw. „bestii ze wschodu” – czyli rozległego wyżu znad Rosji i Skandynawii, który pompując lodowate powietrze, może sparaliżować życie w wielu regionach kraju. Temperatura odczuwalna, potęgowana przez wiatr, może być jeszcze niższa niż prognozowane -18 stopni. W takich warunkach droga do szkoły staje się wyzwaniem, a wychłodzone budynki – problemem.
Prognoza grozy: Do -18 stopni i śnieżyce
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) bacznie obserwuje sytuację baryczną nad Europą. Zderzenie wilgotnych frontów z mroźnym powietrzem to scenariusz na potężne śnieżyce, po których następuje gwałtowne wypogodzenie i drastyczny spadek temperatury nocami. W rejonach podgórskich oraz na wschodzie Polski (tzw. biegun zimna) termometry mogą wskazać wartości zbliżone do -20 stopni Celsjusza. W centrum, w tym w Warszawie, nocne spadki do -15 czy -18 stopni są scenariuszem, który służby miejskie muszą brać pod uwagę.
Tak gwałtowne ochłodzenie to nie tylko problem dla kierowców diesli. To przede wszystkim zagrożenie dla infrastruktury ciepłowniczej i zdrowia najmłodszych. Wychłodzenie organizmu u dzieci następuje znacznie szybciej niż u dorosłych, dlatego przepisy oświatowe zawierają konkretne bezpieczniki.
Zimno, zimniej, wolne? Co mówią przepisy oświatowe?
Wielu rodziców i uczniów żyje w przekonaniu, że istnieje jedna, magiczna granica mrozu, która automatycznie zwalnia z obowiązku szkolnego. Rzeczywistość prawna jest nieco bardziej skomplikowana, ale przepisy dają dyrektorom konkretne narzędzia do działania. Podstawą prawną jest tu Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.
Scenariusz 1: Mróz na zewnątrz (-15°C to klucz)
Przepisy precyzyjnie określają warunki, w których zajęcia mogą zostać zawieszone z powodu niskiej temperatury panującej na zewnątrz. Dyrektor szkoły lub placówki, za zgodą organu prowadzącego (czyli zazwyczaj gminy lub miasta), może zawiesić zajęcia na czas oznaczony, jeżeli:
- Temperatura zewnętrzna mierzona o godzinie 21:00 w dwóch kolejnych dniach poprzedzających zawieszenie zajęć wynosi -15 stopni Celsjusza lub jest niższa.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli prognozy mówią o -18 stopniach, warunek ten zostaje spełniony z nawiązką. Kluczowa jest tu jednak procedura: pomiar o godzinie 21:00 przez dwa dni z rzędu. Oznacza to, że atak mrozu musi być trwałym zjawiskiem, a nie jednorazowym pikiem zimna nad ranem. Jednakże dyrektorzy rzadko czekają na biurokratyczne potwierdzenie „dwóch dni”, jeśli widzą realne zagrożenie dla zdrowia dzieci w drodze do szkoły.
Scenariusz 2: Zimno w klasie (poniżej +18°C)
To znacznie częstsza przyczyna odwoływania lekcji przy silnych mrozach. Stare budynki szkolne, nieszczelne okna czy awarie sieci ciepłowniczej (częste przy temperaturach rzędu -18 stopni) mogą sprawić, że wewnątrz szkoły zrobi się po prostu zimno.
Przepisy są tu bezwzględne: W pomieszczeniach, w których odbywają się zajęcia, zapewnia się temperaturę co najmniej 18 stopni Celsjusza.
Jeżeli nie jest możliwe zapewnienie takiej temperatury, dyrektor zawiesza zajęcia na czas oznaczony i powiadamia o tym organ prowadzący. W tym przypadku nie ma „może”, jest „musi”. Jeśli Twoje dziecko siedzi w kurtce na lekcji, a w sali jest 15 stopni – jest to łamanie prawa oświatowego i przepisów BHP.
Nauka zdalna powraca jak bumerang?
Warto pamiętać o ważnej zmianie, która dokonała się w ostatnich latach. Dawniej „mrozy stulecia” oznaczały po prostu labę i dni wolne od szkoły, które niekiedy trzeba było odrabiać w soboty. Dziś system edukacji jest przygotowany na takie sytuacje inaczej.
Zgodnie z aktualnym Prawem oświatowym, jeśli zawieszenie zajęć (czy to z powodu mrozu, awarii, czy epidemii) potrwa dłużej niż dwa dni, dyrektor szkoły ma obowiązek zorganizowania zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Oznacza to, że przy przedłużającej się fali mrozów -18 stopni, uczniowie najprawdopodobniej przejdą na tryb online (Teams/Zoom). „Snow day” w amerykańskim stylu, czyli dzień całkowicie wolny na lepienie bałwana (o ile spadnie śnieg), jest możliwy tylko przy krótkotrwałym, 1-2 dniowym zawieszeniu zajęć.
Studenci i uczelnie – autonomia rektora
Na uczelniach wyższych sytuacja wygląda inaczej. Rektorzy mają autonomię w podejmowaniu decyzji o godzinach lub dniach rektorskich. Nie obowiązuje ich sztywny przepis o „-15 stopniach na zewnątrz”. Jednak zasada +18 stopni w salach wykładowych obowiązuje tak samo, jak w szkołach (przepisy BHP). Przy ekstremalnych mrozach i problemach z dojazdem studentów (np. awarie kolei), władze uczelni często decydują się na odwołanie zajęć stacjonarnych, by nie narażać żaków na niebezpieczeństwo.
Co to oznacza dla Ciebie?
Nadciągające mrozy rzędu -18 stopni to test dla Twojej odpowiedzialności i przygotowania. Niezależnie od tego, czy masz dzieci w szkole, czy sam dojeżdżasz do pracy, sytuacja wymaga reakcji.
- Monitoruj komunikaty ze szkoły. Nie zakładaj z góry, że szkoła będzie otwarta. Przy tak niskich temperaturach awarie ogrzewania zdarzają się często. Sprawdzaj dziennik elektroniczny (Librus/Vulcan) wieczorem i rano przed wyjściem.
- Zwróć uwagę na temperaturę w klasach. Zapytaj dziecko po powrocie ze szkoły, czy w sali było ciepło. Jeśli uczniowie muszą siedzieć w kurtkach, interweniuj u wychowawcy lub dyrekcji. Prawo stoi po Twojej stronie – minimum to 18°C.
- Zadbaj o samochód (i siebie). -18 stopni to zabójstwo dla słabych akumulatorów. Jeśli wozisz dzieci do szkoły, sprawdź stan auta wcześniej. Zadbaj o ciepły ubiór „na cebulkę” dla dziecka – nawet jeśli jedziecie autem, w razie awarii na drodze musi być bezpieczne termicznie.
- Przygotuj się na zdalne nauczanie. Sprawdź, czy domowy komputer jest sprawny, a kamerka działa. Jeśli dyrektor zawiesi zajęcia na dłużej niż 2 dni, dom zamieni się w szkołę. Lepiej uniknąć technicznego chaosu o 8:00 rano.
- Pamiętaj o zwierzętach. Przy -18 stopniach zwierzęta domowe i gospodarskie cierpią najbardziej. To nie jest czas na trzymanie psa w budzie bez ocieplenia. Zapewnij im schronienie – to też Twój prawny i moralny obowiązek.
Zima w 2026 roku nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Choć prognozy są dynamiczne, lepiej być przygotowanym na scenariusz mroźny niż dać się zaskoczyć. Śledź komunikaty IMGW i pamiętaj – bezpieczeństwo i zdrowie są ważniejsze niż jeden dzień nieobecności w szkole czy pracy.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.