Awantura w metrze. Zarzuty zagrożone 10 latami więzienia
Wystarczyła chwila napięcia w wagonie metra, by zwykła sprzeczka przerodziła się w sprawę karną. 25-latek i towarzysząca mu 18-latka trafili do policyjnej celi po awanturze z grupą młodych mężczyzn. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży rozbójniczej. Grozi mu nawet 10 lat więzienia.

Fot. Warszawa w Pigułce
Awantura w wagonie. Od przepychanki do uderzenia głową
Do zdarzenia doszło w pociągu metra. 25-letni mężczyzna podróżował z 18-letnią kobietą. W pewnym momencie między nimi a grupą młodych mężczyzn wywiązała się sprzeczka.
Sytuacja szybko się zaostrzyła. Jeden z młodych mężczyzn popchnął 18-latkę. W jej obronie stanął 25-latek. Doszło do ostrej wymiany zdań. Emocje rosły z sekundy na sekundę.
W pewnym momencie 25-latek zażądał od uczestników zdarzenia 40 zł. Następnie uderzył jednego z młodych mężczyzn głową w nos. Według ustaleń policji kierował też wobec niego groźby uszkodzenia ciała.
18-latka również włączyła się w konflikt. Kilkukrotnie uderzyła dłonią w twarz innego młodego mężczyznę.
Na miejsce wezwano policję.

Fot. KSP
Zatrzymanie i poważne zarzuty
Funkcjonariusze z Bielan zatrzymali 25-latka i 18-latkę. Oboje trafili do policyjnej celi. Po analizie zgromadzonego materiału dowodowego śledczy przedstawili im zarzuty.
25-latek odpowie za kradzież rozbójniczą. Za to przestępstwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. 18-latka usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej. W jej przypadku maksymalna kara to rok więzienia.
Prokurator z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz zastosował wobec obojga dozór policyjny. Otrzymali też zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi.
Obrona czy przekroczenie granicy?
Na pierwszy rzut oka wszystko zaczęło się od próby obrony kobiety. Jednak w świetle prawa kluczowe znaczenie mają konkretne czyny. Żądanie pieniędzy i użycie przemocy sprawiają, że sprawa przestaje być zwykłą sprzeczką czy szarpaniną.
Kradzież rozbójnicza to przestępstwo, w którym sprawca używa przemocy lub groźby, by zabrać cudzą rzecz. Nawet jeśli chodzi o 40 zł, czyn może zostać zakwalifikowany bardzo surowo. Wysokość kwoty nie ma tu decydującego znaczenia. Liczy się sposób działania.
Z kolei naruszenie nietykalności cielesnej obejmuje każde bezprawne uderzenie czy szarpnięcie drugiej osoby. Nawet jeśli nie powoduje poważnych obrażeń.
To granica, której nie wolno przekraczać
Takie sytuacje pokazują, jak cienka jest granica między impulsywną reakcją a poważnymi konsekwencjami karnymi. W przestrzeni publicznej emocje potrafią wziąć górę. Jedno uderzenie, jedno żądanie pieniędzy i sprawa trafia do prokuratury.
Warto pamiętać, że obrona konieczna ma swoje granice. Prawo pozwala odpierać bezpośredni atak, ale nie daje przyzwolenia na odwet czy eskalację przemocy. Każde przekroczenie tych granic może skończyć się zarzutem.
W metrze, autobusie czy na ulicy łatwo o konflikt. Trudniej później wycofać słowa i gesty. A konsekwencje mogą ciągnąć się latami.
Sprawa 25-latka i 18-latki będzie miała swój dalszy bieg w sądzie. To tam zapadnie decyzja o ich odpowiedzialności.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.