Badania techniczne pojazdów w 2026 roku. Koniec „pieczątek” za 99 zł. Diagnosta zrobi zdjęcie, a spóźnialscy zapłacą podwójnie

Dla milionów polskich kierowców wizyta na Stacji Kontroli Pojazdów (SKP) przez blisko dwie dekady była rutynową czynnością o stałej, przewidywalnej cenie. Stawka 98 złotych za przegląd samochodu osobowego stała się w Polsce symbolem ekonomicznego fenomenu – wszystko drożało, a pieczątka w dowodzie nie. Jednak 1 stycznia 2026 roku definitywnie zamyka ten rozdział historii motoryzacji. Wchodząca w życie nowelizacja przepisów to trzęsienie ziemi zarówno dla właścicieli aut, jak i samych diagnostów. Nowy cennik, obowiązkowa dokumentacja fotograficzna pojazdu na ścieżce diagnostycznej oraz drakońskie kary za spóźnienie to nowa rzeczywistość. Czy Twój samochód przejdzie weryfikację na nowych zasadach, czy odjedziesz z kwitkiem i zatrzymanym dowodem?

Fot. Warszawa w Pigułce

Branża diagnostyczna od lat alarmowała, że prowadzenie SKP na starych stawkach jest nierentowne, co groziło falą bankructw i paraliżem systemu. Rząd, po długich negocjacjach i naciskach ze strony Unii Europejskiej (dyrektywa o okresowych badaniach zdatności do ruchu drogowego), zdecydował się na radykalne kroki. Celem zmian w 2026 roku jest nie tylko waloryzacja opłat, ale przede wszystkim uszczelnienie systemu i wyeliminowanie z dróg tzw. „wraków”, które zagrażają bezpieczeństwu i środowisku.

Koniec z „przeglądami przez telefon” czy przymykaniem oka na wycięty filtr DPF. Cyfryzacja dotarła do kanałów warsztatowych. System CEPiK 2.0 (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) w 2026 roku jest już w pełni zintegrowany z urządzeniami pomiarowymi na stacjach. Diagnosta stał się urzędnikiem, który pod groźbą utraty uprawnień musi zaraportować każdy defekt. Jakie konkretnie zmiany czekają Cię przy najbliższej wizycie w okienku SKP?

Nowy cennik w 2026 roku. Ile zapłacimy za „blaszaka”, a ile za LPG?

Najbardziej odczuwalną zmianą jest oczywiście cena. Stawka 98 zł odeszła do lamusa. Od 1 stycznia 2026 roku obowiązuje nowy taryfikator, który jest powiązany z mechanizmem waloryzacji (często opartym o minimalne wynagrodzenie lub wskaźniki inflacyjne, zależnie od ostatecznego kształtu rozporządzenia).

Za standardowe badanie techniczne samochodu osobowego o masie do 3,5 tony zapłacimy teraz kwotę oscylującą w granicach 246 zł brutto (kwota przykładowa, bazująca na postulatach branży wdrożonych w 2026 r.). To ponad dwukrotny wzrost w porównaniu do lat ubiegłych. Wzrost ten tłumaczy się koniecznością pokrycia kosztów nowoczesnego sprzętu diagnostycznego oraz rosnącymi kosztami pracy i energii.

Jeszcze drożej będzie w przypadku aut z instalacją gazową (LPG/CNG). Do podstawy należy doliczyć opłatę za sprawdzenie szczelności instalacji, która również wzrosła. Całkowity koszt przeglądu „auta na gaz” w 2026 roku może przekroczyć 300 złotych. Kierowcy muszą przygotować się na ten wydatek, bo na stacji kontroli płatność następuje przed rozpoczęciem badania. Jeśli auto nie przejdzie testu, pieniądze nie są zwracane (płacimy za usługę sprawdzenia, a nie za wynik pozytywny).

Zdjęcie auta to dowód w sprawie. Koniec „wirtualnych” przeglądów

Prawdziwą rewolucją w procedurach jest obowiązek fotografowania pojazdu. Do tej pory zdarzały się patologie, gdzie auto fizycznie nie pojawiało się na stacji, a diagnosta wbijał pieczątkę za łapówkę. W 2026 roku jest to technicznie niemożliwe (a przynajmniej skrajnie ryzykowne).

Diagnosta ma obowiązek wykonać co najmniej pięć zdjęć każdego badanego pojazdu:

  1. Bryła pojazdu z przodu (z widoczną tablicą rejestracyjną).
  2. Bryła pojazdu z tyłu (z widoczną tablicą).
  3. Dwa boki pojazdu.
  4. Wskazanie licznika przebiegu (drogomierza) w desce rozdzielczej.

Zdjęcia te wraz z datą i geolokalizacją trafiają natychmiast do bazy CEPiK i są tam przechowywane przez 5 lat. Podczas kontroli drogowej policjant może sprawdzić w systemie nie tylko czy masz przegląd, ale jak wyglądało auto w dniu badania. Jeśli dzisiaj masz przyciemnione szyby, „sportowy” wydech i łyse opony, a na zdjęciu sprzed tygodnia auto wyglądało wzorowo – będzie to podstawa do zatrzymania dowodu i wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec diagnosty.

Obowiązek ten wydłuża czas trwania badania. Wizyta na stacji w 2026 roku trwa średnio 30-40 minut, co może generować kolejki, zwłaszcza pod koniec miesiąca.

Spóźniłeś się 30 dni? Zapłacisz podwójnie!

Nowe przepisy wprowadzają bat na zapominalskich. Władze zauważyły, że setki tysięcy aut w Polsce poruszało się bez ważnego badania technicznego, bo kierowcy „zapominali” o terminie. Aby to zmienić, wprowadzono finansowy mechanizm dyscyplinujący.

Jeśli przyjedziesz na badanie techniczne po upływie 30 dni od daty ważności poprzedniego przeglądu, diagnosta ma obowiązek naliczyć podwójną stawkę.

  • Zamiast 246 zł, zapłacisz blisko 500 zł.
  • W przypadku auta z gazem, kwota ta może zbliżyć się do 600-700 zł.

Dodatkowe środki z tej „kary” nie trafiają do kieszeni przedsiębiorcy prowadzącego stację, lecz są odprowadzane do Transportowego Dozoru Technicznego (TDT) na cele związane z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego. System CEPiK automatycznie weryfikuje datę ostatniego badania, więc diagnosta nie może „darować” tej opłaty, nawet jeśli jest Twoim dobrym znajomym.

Analiza spalin – postrach diesli w 2026 roku

W 2026 roku ekologia na SKP przestała być teorią. Stacje zostały doposażone w nowoczesne liczniki cząstek stałych, które są w stanie wykryć wycięty filtr DPF/GPF z niemal 100% skutecznością. Stara metoda „na zadymienie” odeszła do historii.

Nowe urządzenia podłączane są do rury wydechowej i w kilka sekund analizują skład spalin. Jeśli normy dla danego rocznika (Euro 5, Euro 6) są przekroczone, wynik badania jest negatywny. Auto traci dopuszczenie do ruchu (zatrzymany dowód wirtualny) i musi trafić do warsztatu na kosztowną naprawę układu oczyszczania spalin. Właściciele starszych diesli, którzy usunęli filtry, by „auto lepiej oddychało”, mają teraz gigantyczny problem. Koszt przywrócenia fabrycznego stanu to często kilka tysięcy złotych.

Badane są również systemy eCall (automatyczne wzywanie pomocy w autach produkowanych po 2018 roku). Jeśli system nie działa (np. uszkodzony moduł GPS lub bateria), auto nie przejdzie przeglądu. To nowość, o której wielu kierowców nie wie.

Badanie techniczne „na zapas”? Możesz przyjechać wcześniej

Aby osłodzić kierowcom podwyżki i rygor, wprowadzono jedno ułatwienie. Od 2026 roku można wykonać badanie techniczne do 30 dni przed wyznaczoną datą, bez straty terminu ważności.

Przykład: Jeśli przegląd kończy Ci się 15 lutego, możesz przyjechać na stację już 20 stycznia. Diagnosta przedłuży ważność badania nie o rok od 20 stycznia, ale o rok od 15 lutego. Dzięki temu nowy termin przypadnie na 15 lutego 2027 roku. To rozwiązanie znane z innych krajów UE pozwala uniknąć kolejek i stresu w ostatniej chwili.

Policja widzi brak przeglądu „online”

W 2026 roku brak ważnego badania technicznego to ryzyko niemal pewnej wpadki. Radiowozy wyposażone w kamery ANPR (automatyczne rozpoznawanie tablic) skanują pojazdy w ruchu. System błyskawicznie łączy się z bazą CEPiK.

Jeśli system wykryje, że Twoje auto nie ma ważnego badania, policjant otrzymuje powiadomienie. Zatrzymanie to formalność.

  • Mandat za brak badań technicznych w 2026 roku wynosi od 1500 do 3000 zł (w zależności od stanu technicznego auta).
  • Dowód rejestracyjny jest zatrzymywany elektronicznie.
  • Auto może zostać odholowane na lawecie, jeśli usterki zagrażają bezpieczeństwu.

Co gorsza, brak przeglądu to prezent dla ubezpieczyciela. W razie kolizji, firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty odszkodowania z AC lub zastosować regres z OC (żądać od Ciebie zwrotu wypłaconych ofierze pieniędzy), argumentując, że pojazd był niesprawny technicznie i nie miał prawa poruszać się po drodze.

Co to oznacza dla Ciebie? – Jak przygotować auto?

Wizyta na SKP w 2026 roku wymaga przygotowania. Nie jedź „na szczęście”, bo stracisz pieniądze (opłata jest bezzwrotna) i nerwy. Oto lista kontrolna:

  • Sprawdź datę w mObywatel: Nie czekaj na ostatni dzień. Ustaw przypomnienie w telefonie na 30 dni przed terminem. Skorzystaj z opcji wcześniejszego badania, by nie wpaść w strefę „podwójnej opłaty”.
  • Umyj samochód: To brzmi banalnie, ale brudne auto (z nieczytelnymi tablicami, numerem VIN czy brudnym podwoziem) może zostać odesłane. Diagnosta musi zrobić wyraźne zdjęcia. Czyste auto sugeruje też, że właściciel dba o pojazd.
  • Oświetlenie to podstawa: Najczęstszą przyczyną „oblania” przeglądu są niesprawne światła lub źle ustawione reflektory. Sprawdź wszystkie żarówki przed wjazdem na stację. Wymiana żarówki kosztuje 20 zł, powtórne badanie – więcej czasu i stresu.
  • Zdemontuj nielegalne dodatki: Masz ciemne folie na przednich szybach? Chińskie ksenony (HID) w zwykłych lampach? Demontuj to przed wizytą. Zdjęcia w CEPiK będą dowodem na nielegalne modyfikacje.
  • Przygotuj gotówkę (lub kartę) na większy wydatek: Pamiętaj, że 98 zł to przeszłość. Szykuj ok. 250 zł. Jeśli masz LPG, szykuj ponad 300 zł.
  • Masz diesla? Przegoń go po trasie: Przed wizytą na stacji warto rozgrzać silnik i przejechać dynamicznie kilkanaście kilometrów, by „przedmuchać” układ wydechowy. To może pomóc w uzyskaniu lepszego wyniku analizy spalin, jeśli Twój DPF jest już leciwy, ale wciąż sprawny.

Nowe zasady badań technicznych w 2026 roku są surowe, ale mają na celu wyeliminowanie z dróg pojazdów, które są tykającymi bombami. Dla uczciwego kierowcy, który dba o auto, to tylko wyższy koszt. Dla kombinatorów – to koniec jazdy.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl