Będą kartki na stacjach? UE rozważa racjonowanie paliwa
Unia Europejska przygotowuje się na scenariusz, który ostatni raz był realny w latach 70. – racjonowanie paliwa. Komisarz energii Dan Joergensen przyznał w rozmowie z „Financial Times”, że Bruksela rozważa „wszystkie możliwości”, w tym reglamentację oleju napędowego i paliwa lotniczego. Od zamknięcia Cieśniny Ormuz przez Iran ceny ropy wzrosły o blisko 60 proc. Polski kierowca może w najczarniejszym scenariuszu zapłacić za diesel ponad 10 zł za litr.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
„To będzie długi kryzys” – komisarz nie owijał w bawełnę
Dan Joergensen, unijny komisarz ds. energii i mieszkalnictwa, w rozmowie z „Financial Times” nie pozostawił złudzeń: „To będzie długi kryzys (…), ceny energii będą wyższe przez bardzo długi czas”. Dodał, że w przypadku niektórych „ważniejszych” produktów – szczególnie paliwa lotniczego i oleju napędowego – w nadchodzących tygodniach może być jeszcze gorzej. „Z naszej analizy wynika, że sytuacja ta będzie się przedłużać, a kraje muszą mieć pewność, że mają to, czego potrzebują” – mówił Duńczyk.
Joergensen zaznaczył, że UE „nie znajduje się jeszcze w kryzysie bezpieczeństwa dostaw”, ale Bruksela opracowuje plany na wypadek „strukturalnych, długotrwałych skutków” konfliktu. Na stole leży reglamentacja paliw, dalsze uwalnianie rezerw strategicznych oraz – w razie eskalacji – ingerencja legislacyjna w normy dotyczące składu paliw. „Lepiej być przygotowanym niż potem żałować” – powiedział komisarz, pytany dlaczego UE planuje narzędzia, z których jeszcze nie korzysta.
Podczas spotkania ministrów energii UE Joergensen wzywał też do skoordynowanych działań po stronie popytu: kraje unijne mogą rozważyć m.in. pracę zdalną i – brzmiące jak powrót z lat 70. – „niedziele bez aut”. Każde państwo członkowskie ma jednak decydować o tym samodzielnie, bo – jak zaznaczył komisarz – „okoliczności są różne”.
Cieśnina Ormuz zamknięta. Przez nią płynęło 20 proc. światowej ropy
Bezpośrednią przyczyną kryzysu jest zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran po skoordynowanych atakach USA i Izraela na irańskie cele wojskowe, do których doszło 28 lutego 2026 r. Przez tę 54-kilometrową cieśninę przepływało do tej pory około 20 proc. globalnych dostaw ropy naftowej i znaczne ilości gazu skroplonego. Irańskie siły zaatakowały tankowce próbujące przepłynąć wąskim gardłem, trzy z nich zostały trafione w ciągu pierwszej doby. W rejonie cieśniny rozmieszczono też miny.
Skutki były natychmiastowe. Ropa Brent – globalny punkt odniesienia dla cen ropy – od początku konfliktu podrożała o blisko 59 proc., przebijając poziom 115 dol. za baryłkę, a w kulminacyjnych momentach sięgając 140 dol. To – jak odnotował Reuters – największy miesięczny skok cen, niewidziany nawet podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1990 r. Ceny gazu ziemnego wzrosły o ok. 50 proc. Według danych z Euronews na rynku hurtowym olej napędowy drożał w pierwszych dniach konfliktu nawet o 17 proc. w ciągu jednej sesji.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) oceniła, że trwająca wojna „spowoduje największe zakłócenia w dostawach w historii światowego rynku ropy naftowej”. Agencja obniżyła prognozę wzrostu dostaw ropy w 2026 r. ponad dwukrotnie – z 2,4 mln do 1,1 mln baryłek dziennie. Wydobycie na 3 południowych polach naftowych Iraku spadło o 70 proc. Iran selektywnie przepuszcza tankowce – głównie z Chin, Indii i Pakistanu. Statki z krajów zachodnich są blokowane lub atakowane.
Ropa po 180 dolarów? Analitycy kreślą czarne scenariusze
Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, wskazał w komentarzu dla portalspozywczy.pl, że przy utrzymującej się blokadzie i wyczerpywaniu rezerw strategicznych realny staje się scenariusz oleju napędowego po ponad 10 zł za litr na polskich stacjach. Analityk wyznaczył 3 scenariusze. W pierwszym – blokada trwa przez kwiecień i jest częściowo odblokowywana – ropa stabilizuje się w przedziale 100-120 dol. za baryłkę, inflacja w USA rośnie o ok. 1 punkt procentowy, ale nie dochodzi do katastrofy. W drugim – natychmiastowe odblokowanie po porozumieniu – ceny ropy spadają do 80 dol., co Stajniak ocenia jako „mało realne, ale niewykluczone”. W trzecim – blokada trwa przez cały II kwartał – ropa sięga 150-180 dol. za baryłkę, indeksy giełdowe tracą powyżej 20 proc. i pojawia się realne ryzyko recesji w Europie.
Sytuację dodatkowo skomplikował Trump. Jego przemówienie z 1 kwietnia miało uspokoić rynki i zarysować ścieżkę wyjścia z konfliktu. Stało się odwrotnie – po przemówieniu ceny ropy odbiły o kolejne 8 proc. Stajniak ocenił, że administracja USA „operuje w próżni strategicznej, zakładając, że Cieśnina Ormuz otworzy się sama w momencie wycofania sił amerykańskich, co eksperci uznają za skrajnie nierealistyczne”.
Dr Przemysław Zaleski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego Fundacji Pułaskiego i Politechniki Wrocławskiej, mówił money.pl wprost: „Wpadliśmy w spiralę cenową, z której nie będzie łatwo się uwolnić. Utknęliśmy w kryzysie permanentnym. Na horyzoncie nie ma scenariusza, który skutecznie mógłby obniżyć ceny surowca”. W jego ocenie ropa jeszcze długo będzie się utrzymywać w okolicach 100 dol. za baryłkę.
Podatek od zysków nadzwyczajnych i kłopot z rosyjskim LNG
Kryzys uruchomił w Europie i debatę o tym, kto płaci za wojnę. Ministrowie finansów Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Portugalii i Austrii wystosowali wspólny list do Komisji Europejskiej, w którym wzywają do wprowadzenia unijnego podatku od zysków nadzwyczajnych spółek energetycznych. W liście, na który powołał się „Washington Times”, ministrowie wskazują na „zakłócenia rynkowe” wywołane skokiem cen i konieczność ochrony obywateli przed drastycznym wzrostem kosztów życia.
Tymczasem Joergensen wykluczył powrót do rosyjskiego gazu skroplonego (LNG), nawet gdyby kryzys się pogłębił. Komisarz potwierdził, że UE podtrzymuje legislację zmierzającą do zakończenia importu rosyjskiego LNG do końca 2026 r., a rosyjski gaz rurociągowy ma być całkowicie zakazany do jesieni 2027 r. Bruksela szuka alternatyw u dostawców z USA i Kanady, choć Joergensen przyznał, że ich zdolności eksportowe nie są w stanie natychmiast zastąpić zakłóconych dostaw z Zatoki Perskiej.
Do napięcia dochodzi też kwestia paliwa lotniczego. USA i UE stosują różne normy: europejskie paliwo lotnicze ma temperaturę zamarzania -47 stopni Celsjusza, amerykańskie -40. Ewentualne poluzowanie tych norm – aby dopuścić większy import paliwa z USA – jest formalnie możliwe, ale Joergensen zaznaczył: „Nie osiągnęliśmy jeszcze punktu, w którym poprawialibyśmy lub zmieniali jakiekolwiek z naszych obecnych przepisów”. Dodał jednak, że im poważniejsza sytuacja, tym bardziej UE będzie musiała rozważać „narzędzia legislacyjne”.
Polska liczy zapasy, rząd nie wyklucza cięcia akcyzy
Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w RMF24, że jeżeli ceny paliw będą dalej rosły, rząd „będzie podejmował działania”. Na pytanie o możliwość obniżenia akcyzy i VAT na paliwa odpowiedział, że nie wyklucza żadnego scenariusza. Poinformował też, że rozważana jest m.in. presja na obniżenie marży hurtowej – choć ekonomiści są wobec tego sceptyczni.
Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, przestrzegał w „Rzeczpospolitej”, że uszczuplanie strategicznych rezerw paliw w czasie trwającej za granicą wojny „nie jest rozwiązaniem rozsądnym”, a presja na marżę Orlenu – który jest spółką giełdową – byłaby co najmniej kontrowersyjna politycznie. Reglamentacja paliw na stacjach na razie nie jest przewidziana.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, zanim zatankujesz do pełna
Kryzys energetyczny na Bliskim Wschodzie nie jest już tylko wiadomością ze świata – przekłada się na ceny na polskich stacjach. Kilka rzeczy warto mieć teraz na uwadze.
- Ceny paliw będą rosły dalej. Dopóki Cieśnina Ormuz pozostaje sparaliżowana, nie ma mechanizmu, który szybko obniżyłby ceny ropy. Analitycy wskazują 100-120 dol. za baryłkę jako prawdopodobny poziom bazowy w najbliższych tygodniach – co przy obecnych kursach walutowych oznacza dalszy wzrost cen na dystrybutorze.
- Racjonowanie paliwa to na razie plan awaryjny, nie decyzja. UE nie ogłosiła żadnych limitów – Joergensen mówił o „przygotowaniu na najgorszy scenariusz”. Gdyby jednak do reglamentacji doszło, objęłaby przede wszystkim paliwo lotnicze i diesel, nie benzynę dla kierowców indywidualnych.
- Jeśli planujesz duże zakupy paliwa lub dłuższy wyjazd, warto to zrobić wcześniej niż później – zmienność cen w najbliższych tygodniach będzie wysoka. Przy podróżach lotniczych sprawdź, czy linia lotnicza nie wprowadza dodatkowych dopłat paliwowych – kilka europejskich przewoźników już to zapowiedziało lub robi.
- Ogrzewanie olejem opałowym. Ceny oleju opałowego śledzą rynek diesla, więc jeśli masz zbiornik do uzupełnienia przed sezonem, nie warto czekać na „stabilizację” – ta może nie nastąpić szybko.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie jest dynamiczna – zalecamy śledzenie komunikatów Ministerstwa Energii i Agencji Rezerw Materiałowych.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.