Chcesz zrobić zakupy w niedzielę? W 2026 roku pocałujesz klamkę częściej, niż myślisz
Temat zakazu handlu w niedziele miał być uporządkowany raz na zawsze. Obiecywano jasne zasady, powrót do swobody zakupów lub – z drugiej strony politycznej barykady – całkowite uszczelnienie systemu dla dobra pracowników. Rzeczywistość roku 2026 okazała się jednak hybrydą, która zamiast klarowności, przyniosła konsumentom ból głowy, a przedsiębiorcom prawny tor przeszkód. Jeśli myślisz, że wystarczy zapamiętać „ostatnią niedzielę miesiąca”, jesteś w ogromnym błędzie. Obecny system to skomplikowana układanka wyjątków, świąt ruchomych i zaostrzonych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Wyjście do galerii handlowej bez wcześniejszego sprawdzenia daty może skończyć się spacerem po pustym parkingu. Jakie pułapki kryje tegoroczny kalendarz handlowy?

Fot. Warszawa w Pigułce
Polska ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta, mimo upływu lat, wciąż ewoluuje. To, co obserwujemy w 2026 roku, to efekt łatania „dziur”, które sieci handlowe wykorzystywały przez ostatnią dekadę. Skończyła się era placówek pocztowych w dyskontach, czytelni w sklepach monopolowych czy dworców autobusowych w małych kioskach. Ustawodawca, dążąc do uszczelnienia przepisów, wylał jednak dziecko z kąpielą, tworząc system, w którym przeciętny Kowalski bez kalendarza w ręku nie jest w stanie przewidzieć, czy kupi świeży chleb na śniadanie. Co gorsza, kary za złamanie zakazu poszybowały w górę, co sprawiło, że nawet małe sklepy osiedlowe, które teoretycznie mogłyby być otwarte, wolą zamknąć drzwi na cztery spusty ze strachu przed inspektorem.
Siedem dni (a może mniej?) – Kalendarz 2026 pod lupą
W 2026 roku, podobnie jak w latach poprzednich, ustawodawca przewidział teoretycznie 7 niedziel handlowych. Jednak ich układ jest ściśle powiązany z kalendarzem świąt ruchomych, co w tym roku tworzy specyficzną sytuację. Wielu konsumentów przyzwyczaiło się do pewnych stałych okresów (np. przed majówką), ale diabeł tkwi w szczegółach.
Kiedy zrobisz zakupy w dużych marketach w 2026 roku?
- 25 stycznia: Ostatnia niedziela stycznia – tradycyjny czas wyprzedaży zimowych.
- 29 marca: Niedziela bezpośrednio poprzedzająca Wielkanoc (która w 2026 roku wypada 5 kwietnia). To kluczowa data dla branży spożywczej.
- 26 kwietnia: Ostatnia niedziela kwietnia (przed weekendem majowym).
- 28 czerwca: Ostatnia niedziela czerwca – początek wakacji szkolnych.
- 30 sierpnia: Ostatnia niedziela sierpnia – czas wyprawek szkolnych („Back to school”).
- 13 grudnia: Niedziela poprzedzająca Boże Narodzenie.
- 20 grudnia: Druga niedziela poprzedzająca Boże Narodzenie.
Wydaje się proste? Pułapka tkwi w godzinach otwarcia. Zgodnie z nowymi wytycznymi i presją związków zawodowych, w dwie ostatnie niedziele grudnia (najbardziej dochodowe dla handlu), wiele sieci decyduje się na skrócenie czasu pracy do godziny 13:00 lub 14:00, mimo że ustawa pozwala handlować dłużej. Wynika to z rosnących kosztów pracy w dni świąteczne (o czym za chwilę).
Koniec z metodą „na wypożyczalnię sprzętu” i „klub czytelnika”
Największą zmianą w realiach 2026 roku jest bezwzględne podejście Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) do tzw. wyłączeń. Pamiętamy czasy, gdy sklepy stawały się nagle placówkami medycznymi, zakładami pogrzebowymi czy wypożyczalniami sprzętu sportowego, byle tylko ominąć zakaz.
Obecnie obowiązuje ścisła definicja przeważającej działalności. Inspektor PIP nie patrzy już na to, co przedsiębiorca wpisał w PKD (Polska Klasyfikacja Działalności), ale sprawdza rejestry sprzedaży. Jeśli sklep „udaje” kwiaciarnię, ale 90% jego obrotu to alkohol i chipsy, a kwiaty stoją zwiędłe w kącie – mandat jest pewny. A mandaty w 2026 roku nie są już symboliczne. Mogą sięgać nawet 100 000 zł w przypadku recydywy, co dla małego przedsiębiorcy oznacza bankructwo.
Szczególnie dotkliwie odczuły to sieci franczyzowe (np. Żabka, Carrefour Express). Centrala nie może już narzucić ajentom otwarcia sklepu w niedzielę, zasłaniając się statusem placówki pocztowej. Ajent musi stanąć za ladą sam, co prowadzi nas do kolejnego, kluczowego punktu.
Pułapka „rodziny za ladą” – kto może pomóc właścicielowi?
Małe sklepy osiedlowe mogą być otwarte w każdą niedzielę, pod warunkiem, że handel prowadzi osobiście przedsiębiorca (właściciel) „we własnym imieniu i na własny rachunek”. W 2026 roku przepisy dotyczące pomocy rodziny zostały jednak doprecyzowane w sposób, który budzi ogromne kontrowersje.
Właściciel może skorzystać z pomocy członków najbliższej rodziny (małżonek, dzieci, rodzice, rodzeństwo), ale pomoc ta musi mieć charakter nieodpłatny. Jeśli żona właściciela stoi za ladą w niedzielę, a na co dzień jest zatrudniona w tym sklepie na umowę o pracę – łamie prawo. W niedzielę nie może być pracownikiem, musi być „pomagającym członkiem rodziny”.
Co więcej, inspektorzy PIP weryfikują, czy owa „pomoc” nie jest ukrytym stosunkiem pracy. Jeśli „pomagający” syn ma grafik, listę zadań i odpowiada finansowo za manko, sąd pracy może uznać, że jest to praca zarobkowa, co skutkuje gigantyczną karą za łamanie zakazu handlu. To sprawia, że wielu właścicieli, zmęczonych pracą 7 dni w tygodniu, po prostu rezygnuje z otwierania sklepu w niedziele niehandlowe.
Stacje benzynowe – nowe supermarkety, ale z limitem?
Wobec zamknięcia galerii handlowych, stacje paliw stały się w Polsce centrami życia towarzyskiego i zakupowego. W 2026 roku asortyment na stacjach przypomina ten z dobrze zaopatrzonych delikatesów: od świeżego pieczywa, przez wędliny, aż po chemię gospodarczą i zabawki.
Jednak i tu ustawodawca powiedział „dość”. Wprowadzono limity powierzchni handlowej przeznaczonej na ekspozycję towarów innych niż paliwa i akcesoria samochodowe, powyżej których stacja traci status stacji paliw w rozumieniu ustawy o zakazie handlu. Chodzi o ukrócenie procederu budowania supermarketów z dystrybutorem paliwa jako „dodatkiem”. Jeśli stacja benzynowa ma 300 m² powierzchni, z czego 250 m² to regały z jedzeniem, a tylko jedna kasa obsługuje paliwo – w niedziele niehandlowe może sprzedawać tylko paliwo (lub musi zamknąć część sklepową).
Automatyzacja i sklepy autonomiczne – przyszłość, która nadeszła
Jedynym sektorem, który w 2026 roku zaciera ręce i śmieje się w twarz zakazom, jest handel autonomiczny. Sklepy bezobsługowe (typu Żabka Nano, Auchan Go i inne formaty) rosną jak grzyby po deszczu. Dlaczego? Ponieważ w sklepie autonomicznym nie ma pracownika, a więc zakaz handlu (który w istocie jest zakazem pracy w handlu) nie obowiązuje.
Wejście do takiego sklepu odbywa się za pomocą karty płatniczej lub aplikacji, kamery i czujniki wagi rejestrują, co zdejmujemy z półki, a płatność pobierana jest automatycznie po wyjściu. To właśnie w stronę pełnej automatyzacji uciekają sieci handlowe, aby obejść restrykcje. Dla Ciebie oznacza to, że w niedzielę niehandlową zrobisz zakupy, ale tylko pod warunkiem, że jesteś „cyfrowy” i masz odpowiednią aplikację.
Wysokie koszty pracy – czy opłaca się otwierać?
Ciekawym zjawiskiem ekonomicznym w 2026 roku jest to, że nawet w niedziele handlowe (te 7 dni w roku) niektóre sklepy w galeriach pozostają zamknięte lub pracują krócej. Wynika to z presji płacowej. Pracownicy handlu, świadomi swojej pozycji na rynku, wynegocjowali w wielu sieciach tzw. „dodatki niedzielne”.
Stawka za pracę w niedzielę handlową w dużych dyskontach potrafi wynosić 200% lub nawet 300% stawki podstawowej. Dla pracodawcy oznacza to, że utarg w niedzielę musi być gigantyczny, aby pokryć koszty personelu, ochrony i mediów (prąd dla całej galerii). Kalkulacja jest brutalna: jeśli spodziewany ruch jest średni, taniej jest nie otwierać sklepu w ogóle, niż płacić załodze potrójnie.
E-commerce w niedzielę: Czy kurier przyjedzie?
Zakaz handlu dotyczy sklepów stacjonarnych. Sklepy internetowe działają 24/7. Jednak proces logistyczny (magazynowanie, pakowanie, wysyłka) również podlega pewnym ograniczeniom prawa pracy w niedziele i święta.
W 2026 roku standardem stały się dostawy „Same Day Delivery” nawet w weekendy, ale są one realizowane zazwyczaj przez firmy kurierskie współpracujące na zasadach B2B (samozatrudnieni kurierzy), a nie pracowników etatowych. Jeśli zamawiasz zakupy spożywcze online w niedzielę niehandlową, musisz liczyć się z tym, że zostaną one skompletowane i dowiezione dopiero w poniedziałek, chyba że dany operator korzysta z tzw. dark stores (magazynów bez klientów), które w niektórych interpretacjach prawnych nie są „placówkami handlowymi”, lecz magazynowymi, co pozwala na pracę zmianową.
Co to oznacza dla Ciebie?
Era spontanicznych, niedzielnych zakupów w Polsce odeszła do lamusa, a rok 2026 tylko utwierdził ten stan rzeczy. Musisz stać się menedżerem domowej logistyki.
Aby nie zostać z pustą lodówką w niedzielę, zastosuj te 3 strategie:
- Zainstaluj aplikację „Niedzielną”: Nie polegaj na pamięci. Pobierz jedną z popularnych aplikacji (np. „Kiedy Zakupy”, „Niedziela Handlowa”), która wysyła powiadomienia push w sobotę rano. To proste narzędzie uratuje Cię przed pocałowaniem klamki.
- Poznaj swoją okolicę: Zrób spacer po osiedlu i zlokalizuj małe sklepy, w których za ladą stoi właściciel. Porozmawiaj z nim, zapytaj wprost: „Czy jest Pan otwarty w niedziele?”. Zbudowanie relacji z lokalnym sklepikarzem to w 2026 roku najpewniejsza gwarancja dostępu do świeżego chleba.
- Oswój się z technologią: Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zarejestruj się w systemach sklepów autonomicznych. W sytuacjach awaryjnych (brak mleka dla dziecka, nagła wizyta gości), to właśnie te bezobsługowe kontenery będą Twoim jedynym ratunkiem w niedzielę niehandlową.
Pamiętaj: w 2026 roku niedziela handlowa to święto konsumpcji, które zdarza się rzadko. Traktuj ją jako wyjątek, a nie regułę, a unikniesz frustracji i straty czasu na dojazdy do zamkniętych galerii.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.