Dostawca jedzenia potrącił szczeniaka i uciekł! „Skowyt psa był rozdzierający”
Napisała do nas Czytelniczka, która była świadkiem bulwersującego zachowania dostawców jedzenia. Mężczyzna potrącił szczeniaka i… uciekł.
„Po raz kolejny byłam dziś świadkiem skrajnej nieodpowiedzialności ze strony dostawców UberEats. Na ulicy Płockiej, w Warszawie, o godzinie 11:13 jeden z Państwa dostawców mknął jak szalony rowerem po chodniku. Wpadł na panią prowadzącą szczeniaka na smyczy, tzn gwoli ścisłości – potrącił jej psa. Dostawca nie zainteresował się w ogóle tym, co się wydarzyło, bo błyskawicznie ruszył dalej. Pies prawdopodobnie będzie się nadawać do uśpienia (skowyt psa był rozdzierający). Oczywiście pan nie miał żadnego znaku/numeru, który pozwoliłby na jego identyfikację, a Państwo nie posiadacie infolinii, aby szybko zgłosić zaistniałe zdarzenie.
Jakoś w grudniu miała miejsce podobna sytuacja, tym razem obok cmentarza Powązkowskiego – po kompletnie oblodzonym, nieposypanym niczym chodniku mknął beztrosko inny państwa dostawca. W dodatku bardzo brawurowo manewrował wśród pieszych, co w każdej chwili mogło zakończyć się upadkiem.
Mam kilka prostych pytań:
1) Co zamierzają Państwo zrobić z kompletną lekkomyślnością i brakiem poszanowania zasad przez państwa dostawców? Codziennie stwarzają na drodze zagrożenie, w dodatku upodobali sobie poruszanie się chodnikami, gdzie lawirują wśród pieszych.
2) Czy państwa dostawcy są w jakikolwiek sposób weryfikowani ze znajomości zasad ruchu drogowego (np. przez policję)?
3) Czy są Państwo w stanie ustalić dane dostawcy, który spowodował dziś zagrożenie na ul. Płockiej o godzinie 11:13? Mam nadzieję, że właścicielka psiaka zgłosiła zdarzenie na policję.
Proszę o informowanie mnie w niniejszym wątku o zakresie podjętych działań w związku z postawionymi przez mnie pytaniami.” – pyta Czytelniczka.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.
