Dramatyczna sytuacja w warszawskich szpitalach. Nie ma miejsc dla pacjentów

Portal TVN24 dotarł do nagrań, które prezentują sytuacje w warszawskich szpitalach. W całym kraju brakuje miejsc dla nowych pacjentów z COVID-19. Łóżek nie ma też dla osób z innymi problemami, nawet z zagrożeniem życia. Wstrzymane są zabiegi, ratownicy są bezsilni. 

Fot. Paweł Skraba /REPORTER

TVN24 zarejestrował nagrania, które doskonale pokazują jaka sytuacja panuje w systemie ochrony zdrowia. A jest ona dramatyczna. Pokazane są rozmowy za pomocą ogólnodostępnych kanałów radiowych, pomiędzy dyspozytorem a załogami karetek Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego, które pełnią dyżury w stolicy.  Podczas rozmów słychać pytania od załogi karetki co mają zrobić z pacjentem, który jest w karetce pod szpitalem na Powiślu. W odpowiedzi słyszą radę od innej załogi, która przekazuje „Jak my mieliśmy problem z przekazaniem pacjenta na Orłowskim, to żeśmy się tam wbili na nielegalu z transportem. Spróbujcie się wcisnąć. Może się uda.”. Do nagrania wtrąca się dyspozytorka mówiąca, że nie da rady, bo czekają transporty do realizacji jeszcze z rana. Ostatecznie, nawet po interwencji policji, nie udaje się przyjąć chorego. Kilkadziesiąt minut później karetka zostaje wysłana przez dyspozytora do innego szpitala, na Grochowie. Niestety sytuacja się powtarza. I powtarza się ona w kilku kolejnych szpitalach. Po prawie dwóch godzinach od pierwszego zgłoszenia dyspozytorka zgłasza się do karetki. Jak tłumaczy TVN24, wynika z rozmowy, że kontaktowała się z wojewódzkim koordynatorem, który wyznaczył miejsce, gdzie ma pacjent zostać przyjęty. Okazuje się, że jest to pierwszy szpital, pod który karetka podjechała, na Czerniakowskiej. Nie wiadomo czy ostatecznie chory został do niego przyjęty, jednak rozmowa kończy się słowami „Pewnie będą kłótnie”.

Inne nagranie, które zarejestrowała stacja pochodzi z tego samego dnia. Pacjentka ma temperaturę, duszności, nie ma jednak koronawirusa. Próbuje dostać się do Szpitala Czerniakowskiego. Kilkanaście minut później dowiaduje się, że placówka jest zamknięta, nie ma personelu. Ratownik dostaje też radę, aby zabrać pacjentkę do MSWiA, gdzie przyjmują chorych na COVID-19. Jak zaznacza dyspozytorka, szpital jest przepełniony, do tego nie ma potwierdzonego wyniku testu na wirusa SARS-CoV-2 w organizmie chorej. Więc trwa dalsza walka o miejsce dla pacjentki. Lekarze kategorycznie odmawiają przyjęcia w szpitalu przy ulicy Stępińskiej. Ostatecznie karetka zostaje wysłana przez koordynatora na Solec, ale również nie ma potwierdzenia czy ostatecznie udało się tam dostać.

To co pokazało TVN24 to tylko dwa przypadki z wielu, które ukazują jak dramatyczna jest sytuacja w szpitlach w całym kraju. Brakuje miejsc zarówno dla chorych na COVID-19, jak i dla zmagających się z innymi chorobami czy dolegliwościami. Podczas konferencji minister zdrowia zapewniał, że sytuacja jest opanowana i będzie więcej miejsc w szpitalach. Mówił też o planach, aby powstały szpitale polowe. Jednak jak faktycznie wygląda sytuacja, wiedzą najlepiej ratownicy i dyspozytorzy, którzy jeżdżą od szpitala do szpitala próbując uratować życie potrzebującym hospitalizacji. A jak wiadomo, w wielu przypadkach minuty czy nawet sekundy mają znaczenie.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c