Dramatyczny pościg na granicy i strzał w plecy! Zapadł wyrok w głośnej sprawie polskiego oficera

Podczas nocnego pościgu na granicy z Białorusią padły strzały ostrzegawcze, a ułamek sekundy później doszło do dramatycznego wypadku, który mógł złamać karierę młodego dowódcy. Po wielomiesięcznej batalii prawnej i ostrych tarciach na szczytach prokuratury Wojskowy Sąd Garnizonowy wydał wyrok. Zobacz, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy i dlaczego sędziowie orzekli całkowite uniewinnienie!

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

mur na granicy
Fot. Straż Graniczna

Nocny pościg, niefortunny upadek i strzał. Co wydarzyło się na granicy?

Sprawa, która przez blisko trzy lata elektryzowała opinię publiczną i wywoływała dyskusję o zasadach użycia broni przez żołnierzy strzegących wschodniej granicy, znalazła swój sądowy finał. Wojskowy Sąd Garnizonowy oczyścił z wszelkich zarzutów podporucznika Wojska Polskiego, uznając, że postrzelenie nielegalnego imigranta było wyłącznie nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności w trakcie wzorowego pełnienia służby.

Do dramatycznych wydarzeń doszło 3 listopada 2023 roku na trudnym, leśnym odcinku granicy z Białorusią. Polski oficer zauważył uciekającego obywatela Syrii i natychmiast podjął interwencję. Zgodnie z wojskowym ceremoniałem wezwał mężczyznę do zatrzymania najpierw po polsku, a następnie po angielsku. Gdy migrant zignorował polecenia, żołnierz oddał strzały alarmowe oraz ostrzegawcze w bezpiecznym kierunku, po czym ruszył w dynamiczny pościg w trudnym terenie. W trakcie biegu doszło do nagłego potknięcia – oficer runął na ziemię, a z trzymanej broni padł niekontrolowany wystrzał. Pocisk ranił uciekającego cudzoziemca w plecy.

Kluczowa dla oceny moralnej i prawnej zachowania podporucznika okazała się jego natychmiastowa reakcja. Zamiast uciekać od odpowiedzialności, oficer błyskawicznie przystąpił do opatrywania rannego i wezwał pomoc medyczną. Dzięki szybkiej akcji ratunkowej obrażenia okazały się powierzchowne i nie zagrażały życiu poszkodowanego.

Zarzuty Żandarmerii i pęknięcie w prokuraturze. Spór o artykuł 354

Mimo jednoznacznych okoliczności wypadku sprawą zajęła się Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem prokuratury wojskowej. W maju 2025 roku oficer usłyszał zarzut z art. 354 § 1 Kodeksu karnego, dotyczący nieostrożnego obchodzenia się z bronią wojskową, za co groziła mu kara do trzech lat więzienia. Proces przed sądem garnizonowym ruszył we wrześniu 2025 roku, przynosząc nieoczekiwane podziały w samym wymiarze sprawiedliwości.

Oskarżyciele publiczni próbowali doprowadzić do warunkowego umorzenia postępowania pod warunkiem zapłaty nawiązki na rzecz rannego migranta. Obrona kategorycznie odrzucała taki kompromis, domagając się pełnego uniewinnienia. W sprawę osobiście zaangażował się ówczesny zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek, który po wnikliwej analizie akt publicznie wskazał na całkowity brak znamion czynu zabronionego. W ocenie sądu oficer nie dopuścił się żadnego zaniedbania, działał w warunkach bezpośredniego zagrożenia i zgodnie z procedurami obrony nienaruszalności granicy państwowej.

Szef MON komentuje uniewinnienie: „Żaden żołnierz nie zostanie bez pomocy”

Orzeczenie sądu wywołało natychmiastową reakcję szefa resortu obrony narodowej. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz od początku procesu deklarował pełną solidarność z oskarżonym oficerem, zapewniając mu osłonę prawną ze strony wyspecjalizowanego Wojskowego Zespołu Ochrony Praw Żołnierza.

– Żołnierz, który wykonuje swoje obowiązki, nie może zostać sam, nawet w trudnej sytuacji. Tak jak już kiedyś wspominałem w czasie spotkania z podporucznikiem, żaden żołnierz Wojska Polskiego nie pozostanie bez pomocy – przekazał wicepremier w mediach społecznościowych po ogłoszeniu wyroku. Decyzja sądu zamyka precedensową sprawę, wysyłając jasny sygnał do tysięcy mundurowych patrolujących granicę: państwo stoi murem za obrońcami ojczyzny.

Najważniejsze fakty ze śledztwa i procesu polskiego oficera

Zobacz podsumowanie głośnej sprawy o użycie broni na granicy:

  • Pełne uniewinnienie – Wojskowy Sąd Garnizonowy uznał, że podporucznik nie popełnił żadnego zaniedbania.
  • Wypadek podczas służby – strzał padł w wyniku potknięcia się oficera w trakcie pościgu za uciekającym migrantem.
  • Wzorowa postawa żołnierza – oficer natychmiast udzielił rannemu pierwszej pomocy, ratując go przed powikłaniami.
  • Odrzucona propozycja prokuratury – obrona wygrała walkę o całkowite oczyszczenie munduru zamiast warunkowego umorzenia.
  • Spór w śledztwie – zastępca Prokuratora Generalnego wskazywał na brak znamion przestępstwa.
  • Wsparcie MON – żołnierz otrzymał pełną ochronę prawną zadeklarowaną przez Władysława Kosiniaka-Kamysza.

 

Źródło: defence24

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl