Drastyczny bilans wymiany z azjatyckim gigantem! Sprowadzamy 18 razy więcej niż wysyłamy

Uzależnienie polskiej gospodarki od dostaw z Państwa Środka osiągnęło krytyczny punkt. Najnowszy raport zaprezentowany na posiedzeniu parlamentarnym obnaża gigantyczną asymetrię w dwustronnych relacjach gospodarczych. Olbrzymi odpływ gotówki do Azji przełamał dotychczasową stabilność makroekonomiczną kraju.

flaga Chin
Fot. Warszawa w Pigułce

Drastyczne pogłębienie handlowej przepaści

Polska znalazła się w gronie państw członkowskich Unii Europejskiej, które notują najbardziej destrukcyjny i nierównomierny bilans wymiany towarowej z Pekinem. Co gorsza, proces ten stale przyspiesza. Krajowe przedsiębiorstwa kupują na rynkach azjatyckich coraz więcej, podczas gdy ekspansja polskich produktów w Chinach systematycznie się kurczy.

Wskaźniki statystyczne z ostatnich 24 miesięcy pokazują skalę tej finansowej lawiny. Jeszcze niedawno relacja ta budziła niepokój, ale ostatnie dane mówią już o całkowitej dominacji jednej strony. Wartość chińskich towarów sprowadzonych nad Wisłę przekroczyła barierę 57 miliardów euro, spychając polski eksport na absolutny margines.

Ewolucja polsko-chińskiego bilansu handlowego (dane raportu sejmowego)

Rok rozliczeniowy Wartość polskiego importu z Chin Wartość polskiego eksportu do Chin Proporcja wymiany (Import : Eksport) Całkowity deficyt handlowy Polski
2024 r. 51,1 mld euro 3,6 mld euro 14 : 1 -47,5 mld euro
2025 r. 57,9 mld euro 3,1 mld euro 18 : 1 -54,8 mld euro

Makroekonomiczny rykoszet: Cały kraj pod kreską

Tak drastyczne pogorszenie relacji z jednym partnerem zaciążyło na całej polskiej gospodarce. Sprzedaż naszych towarów do Państwa Środka stanowiła nędzny ułamek (0,84 proc.) globalnego polskiego eksportu. Jednocześnie produkty z metką „Made in China” zagarnęły aż 15,5 proc. całego polskiego importu.

W efekcie gigantyczna dziura budżetowa w relacjach z Pekinem pociągnęła za sobą ogólny ujemny wynik handlu zagranicznego Polski. Zamknął się on stratą na poziomie -7,7 mld euro, podczas gdy rok wcześniej cieszyliśmy się jeszcze dodatnim bilansem wynoszącym pół miliarda euro.

Drugie dno azjatyckiego importu: Analitycy zaznaczają, że ten ujemny trend nie wynika wyłącznie z ekspansywnej polityki Pekinu. Winne są również decyzje krajowych firm. Aż jedna trzecia (ok. 30 proc.) sprowadzanych z Chin towarów to tzw. import zaopatrzeniowy, czyli surowce, podzespoły i półprodukty niezbędne do funkcjonowania fabryk w Polsce. Ponadto potężną część kontenerów stanowią produkty globalnych marek zachodnich, które ze względu na koszty przeniosły swoje linie produkcyjne do Azji.

Blokada polskiego rolnictwa i zerwane umowy

Prawdziwym dramatem okazuje się sytuacja sektora rolno-spożywczego, który konsekwentnie traci udziały na chińskim rynku. Wartość wysyłanej do Azji polskiej żywności topnieje z roku do roku: z niemal 148 mln euro, przez 145,7 mln, aż do zaledwie 135,8 mln euro. Wynika to z rygorystycznej polityki sanitarno-epidemiologicznej Pekinu, która w praktyce odcina polskich producentów od tamtejszych konsumentów.

Przykłady barier administracyjnych nałożonych przez Chiny:

  • Wołowina i bydło: Ponad dwudziestoletnie embargo (nałożone w 2001 r. pod pretekstem choroby wściekłych krów) zostało na chwilę zawieszone, po czym Pekin bezwzględnie przywrócił je pod koniec 2024 roku.
  • Drób i mięso ptasie: Od stycznia 2020 roku obowiązuje zakaz importu z uwagi na rzekome ryzyko związane z ptasią grypą (HPAI).

W czerwcu 2024 roku, podczas oficjalnej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Pekinie, wynegocjowano porozumienie dotyczące tzw. regionalizacji (blokowania tylko tych województw, w których wykryto ogniska ptasiej grypy, zamiast całego kraju). Sukces okazał się jednak pozorny – Chiny wycofały się z ustaleń już we wrześniu 2024 roku. Kolejną próbę podjęto po wizycie szefa chińskiej dyplomacji Wang Yi w Polsce jesienią ubiegłego roku. Mimo sfinalizowania procedur, zaplanowane wznowienie dostaw polskiego drobiu zostało w ostatniej chwili zamrożone przez stronę azjatycką.

Kapitałowa bierność i ostra krytyka trzech premierów

Równie fatalnie prezentują się statystyki Narodowego Banku Polskiego (NBP) w obszarze Inwestycji Bezpośrednich (FDI). Chiński kapitał omija Polskę szerokim łukiem – skumulowana wartość tamtejszych inwestycji nad Wisłą wynosi niewiele ponad 2 miliardy euro, co stanowi zaledwie 0,67 proc. ogółu zagranicznego kapitału w naszym kraju. Z kolei polskie inwestycje w Chinach zamknęły się kwotą niespełna 345 milionów euro.

Eksperci ze Związku Pracodawców Asian Forum wprost wytykają polskim władzom całkowity brak spójnej i jednolitej strategii geopolitycznej wobec azjatyckiego potenta. W raporcie sejmowym bezlitośnie podsumowano działania ostatnich piętnastu lat, wskazując na głęboki paraliż decyzyjny na linii Prezydent – Rząd.

Analitycy podkreślają, że o ile prezydent Andrzej Duda wielokrotnie wysyłał sygnały o chęci zacieśnienia współpracy gospodarczej z Pekinem, o tyle żadna z kolejnych ekip rządowych nie dała mu adekwatnego wsparcia wykonawczego. Zarówno gabinet Beaty Szydło, Mateusza Morawieckiego, jak i obecny rząd Donalda Tuska nie podjęły realnych kroków, które otworzyłyby chiński rynek dla naszych firm lub przyciągnęły azjatyckich inwestorów, zwłaszcza do kluczowego sektora elektromobilności i motoryzacji. Zamiast tego Polska zachowuje bierność, a procedowana nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (UKSC) może wkrótce całkowicie zablokować obecność technicznego giganta Huawei na naszym rynku.

Artykuł opracowany na podstawie oficjalnego raportu Polsko-Chińskiej Grupy Parlamentarnej przedstawionego w Sejmie, bilansu płatniczego NBP oraz analiz Związku Pracodawców Asian Forum.

 

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl