Estoński wywiad ujawnia plany Kremla. Są wnioski na najbliższe dwa lata
Moskwa nie przeprowadzi uderzenia na kraje NATO w najbliższych dwóch latach – to główny wniosek z raportu estońskiego wywiadu zagranicznego opublikowanego dziś. Kreml intensywnie odbudowuje siły zbrojne, produkuje amunicję na potęgę i buduje armię dronów. Wszystko wskazuje na to, że Rosja przygotowuje się do długotrwałej konfrontacji z Zachodem, a obecna wojna w Ukrainie to tylko pierwszy etap planu. Europa ma 2-3 lata, żeby zdążyć się uzbroić – inaczej Putin będzie miał przewagę.

Fot. Shutterstock
190 batalionów dronów i 17-krotny wzrost produkcji amunicji
Estoński raport roczny 2026, liczący 86 stron, prezentuje obraz Rosji jako państwa prowadzącego podwójną grę. Z jednej strony Moskwa jednocześnie walczy w Ukrainie i gromadzi zapasy na przyszłe konflikty. Produkcja amunicji artyleryjskiej wzrosła w Rosji 17-krotnie od 2021 roku – tempo, które pozwala nie tylko zaopatrywać wojska na froncie ukraińskim, ale też budować rezerwy strategiczne.
Generał Kaupo Rosin, szef estońskiego wywiadu, podkreśla, że Kreml planuje utworzenie około 190 batalionów systemów bezzałogowych. To nie jakieś dalekosiężne wizje – organizacja nowych jednostek już trwa. Jesienią 2025 roku, na rozkaz Putina, powstała odrębna gałąź sił zbrojnych odpowiedzialna za drony. Chodzi o scentralizowanie i ujednolicenie taktyk, procedur i rozwoju technologii bezzałogowych w całej armii.
Raport wprost opisuje, jak mógłby wyglądać rosyjski atak na Estonię: „Drony na lądzie, w powietrzu i na morzu, jednocześnie na całym terytorium Estonii”. To już nie science fiction – Flota Bałtycka tworzy pułk bezzałogowych jednostek nawodnych, a Okręg Wojskowy Leningrad dostał pod swoją komendę pułk dronów bojowych. W najbliższych latach te siły mają być jeszcze rozbudowane.
Europa ma 2-3 lata, żeby dogonić Rosję
Generał Rosin ostrzega, że rosyjskie przywództwo jest bardzo zaniepokojone europejskim dozbrajaniem. Kreml doskonale widzi, że kraje NATO zwiększają wydatki na obronność, modernizują armie i budują nowe zdolności bojowe. Moskwa obawia się scenariusza, w którym Europa za 2-3 lata będzie zdolna do samodzielnych działań wojskowych przeciwko Rosji – bez pomocy Stanów Zjednoczonych.
„Europa musi inwestować w obronność i bezpieczeństwo wewnętrzne, tak aby w przyszłości Rosja doszła do wniosku, że nie ma żadnych szans w starciu z państwami NATO” – powiedział generał Rosin dziennikarzom podczas prezentacji raportu. „Widzimy, że rosyjskie przywództwo jest bardzo zaniepokojone europejskim dozbrajaniem. Zdają sobie sprawę, że Europa może być zdolna do samodzielnych działań wojskowych przeciwko Rosji w ciągu 2-3 lat”.
Dlatego obecnym celem strategicznym Kremla jest maksymalne opóźnienie i utrudnienie procesu zbrojeniowego w Europie. Rosja prowadzi kampanie wpływu, próbuje przekonywać zachodnie społeczeństwa, że wyścig zbrojeń jest bezcelowy, a Moskwa nie stanowi zagrożenia. Putin nawet sugerował, że mógłby zapisać w rosyjskim prawie zobowiązanie do nieatakowania Europy – oczywiście to tylko taktyka mająca zwolnić tempo europejskich przygotowań obronnych.
Udawane rozmowy pokojowe i gra na czas
Raport wywiadu jednoznacznie stwierdza: Kreml jedynie udaje zainteresowanie rozmowami pokojowymi. Cała retoryka o możliwym porozumieniu to taktyka mająca na celu odbudowę relacji dwustronnych ze Stanami Zjednoczonymi i sformalizowanie porażki Ukrainy. Moskwa chce zresetować stosunki z Waszyngtonem i doprowadzić do zniesienia sankcji gospodarczych.
Estońscy analitycy piszą wprost: Rosja uważa USA za swojego głównego rywala na arenie międzynarodowej, mimo pozornego ocieplenia. Kreml kalkuluje, że może skłócić Waszyngton z Europą, oferując Amerykanom atrakcyjne formy współpracy gospodarczej – szczególnie w Arktyce, gdzie Moskwa chce pokazać, że woli partnerstwo z USA niż z Chinami.
Dodatkowo Rosja planuje użyć ekonomicznych instrumentów podporządkowania Ukrainy. Moskwa proponuje międzynarodowy fundusz inwestycyjny rzekomo wspierający powojenną odbudowę Ukrainy, ale w praktyce zyski byłyby dzielone między Rosją a innymi partnerami, a struktura funduszu pozwoliłaby Kremlowi narzucać swoje preferencje Kijowowi.
Chiny pompują rosyjski przemysł wojenny
Chińsko-rosyjska współpraca to kolejny kluczowy wątek raportu. Mimo wzajemnej nieufności oba kraje uznają, że mają więcej do zyskania niż do stracenia na sojuszu. Chiny traktują Rosję jako użytecznego partnera w marginalizowaniu Zachodu oraz jako potencjalne źródło energii w razie konfliktu o Tajwan, który mógłby skutkować sankcjami lub blokadą morską.
Około 80% krytycznych komponentów zachodnich dla rosyjskich dronów trafia przez Chiny. Pekin jest głównym centrum dostarczania Moskwie towarów wysokotechnologicznych i podwójnego zastosowania, omijając zachodnie sankcje. Rosja nie ma krajowych odpowiedników części do dronów, więc kupuje je na Zachodzie – ale przez chińskich pośredników.
Dla Chin kluczowe jest, żeby Rosja nie przegrała wojny w Ukrainie, bo porażka Moskwy oznaczałaby zwycięstwo Stanów Zjednoczonych – głównego rywala Pekinu. Dlatego Chiny wspierają rosyjski przemysł obronny, jednocześnie starając się nie narazić zbyt mocno relacji z Zachodem.
Gospodarka wojenna zjada rosyjską cywilizację
Raport estońskiego wywiadu odnotowuje, że rosyjska gospodarka weszła w fazę stagnacji. Sektor obronny pęcznieje kosztem kurczącego się sektora cywilnego. Fabryki produkują czołgi i pociski, ale sklepy świecą pustkami, a normalni Rosjanie odczuwają spadek poziomu życia.
Mimo sankcji rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy wciąż funkcjonuje. Kreml wykorzystuje zagranicznych pośredników, którzy zapewniają ciągły przepływ towarów niezbędnych dla przemysłu obronnego. Rosyjski wywiad wojskowy aktywnie uczestniczy w tych działaniach, budując sieci zakamuflowanych kanałów dostaw.
Całkowity upadek rosyjskiej gospodarki pozostaje wysoce nieprawdopodobny – tak ocenia estoński wywiad. Kreml wciąż dysponuje rezerwami, ma dostęp do chińskich rynków i potrafił przebudować gospodarkę na potrzeby długotrwałej wojny. To nie jest kraj na skraju katastrofy ekonomicznej, tylko państwo zmilitaryzowane, które poświęca dobrobyt obywateli na rzecz budowy potęgi wojskowej.
Broń jądrowa jako narzędzie zastraszania
Raport jednoznacznie stwierdza, że Rosja nie użyje broni jądrowej w wojnie przeciwko Ukrainie. Kreml wolał maksymalnie wykorzystywać czynnik strachu, żeby wpływać na decyzje Zachodu. Groźby nuklearne to instrument presji psychologicznej, a nie realna perspektywa użycia arsenału atomowego.
Moskwa doskonale wie, że przekroczenie progu nuklearnego miałoby katastrofalne konsekwencje międzynarodowe. Dlatego stawia na retorykę zastraszania – Putin wielokrotnie przypominał o rosyjskim potencjale nuklearnym, ale nigdy nie posunął się dalej niż słowa.
Co to oznacza dla Polski i regionu
Choć raport pochodzi z Estonii, jego wnioski dotyczą całego wschodniej flanki NATO, w tym Polski. Rosja nie zaatakuje natychmiast, ale systematycznie buduje zdolności do przyszłej wojny. Czas, który dzieli nas od potencjalnego konfliktu, to 2-3 lata na dozbrojenie się Europy do poziomu, który zniechęci Kreml do jakichkolwiek działań.
Polska powinna traktować ten raport jako ostrzeżenie. Moskwa obserwuje każdy krok NATO na wschodniej flance – liczbę żołnierzy, liczbę czołgów, wydatki obronne, tempo modernizacji. Kreml kalkuluje, czy ma szansę wygrać, czy nie. Jeśli Europa nie nadąży z uzbrojem, Putin może uznać, że warto spróbować.
Dlatego kluczowe są inwestycje w obronność – zakup nowoczesnego sprzętu, szkolenie żołnierzy, budowa infrastruktury wojskowej, współpraca w ramach NATO. Im silniejsza będzie wschodnia flanka, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że Rosja spróbuje czegokolwiek.
Estoński wywiad przypomina też o zagrożeniu hybrydowym – sabotażach, atakach cybernetycznych, kampaniach dezinformacyjnych. To wszystko już się dzieje. Cięcia kabli podmorskich na Bałtyku, tajemnicze drony nad europejskimi lotniskami, ataki hakerskie na infrastrukturę krytyczną – Rosja testuje granice tego, co Zachód jest w stanie zaakceptować.
Czujność i inwestycje w bezpieczeństwo to jedyne narzędzia, które mogą zapobiec dalszej rosyjskiej ekspansji. Estoński raport kończy się przestrogą: „Rosję odstrasza tylko stanowcza i zdecydowana gotowość. Musimy pokazać Moskwie, że jesteśmy niezależni, decyzyjni i wytrzymali oraz że dokonujemy własnych wyborów bez przymusu lub presji od kogokolwiek”.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.