Filip Chajzer „wezwany na dywanik”. Kończę przygodę z TVN!

Wczoraj Filip Chajzer opublikował w swoich mediach społecznościowych zaskakujący wezwanie o tym, że kończy umowę z macierzystą stacją TVN. Dziennikarz wyznał powody tej decyzji.

W życiu trzeba być szczerym. Ściema zawsze ma krótkie nogi. Dlatego należy się Wam pełna informacja. Dziś zostałem wezwany „na dywanik” w TVN. Powodem jest moja „działalność uliczna„. – pisze dziennikarz.

Moja sonda z Panią opiekującą się mężem chorym na stwardnienie rozsiane, którą mieliście przyjemność oglądać na moich prywatnych socjal mediach oraz planowana jedna w tygodniu audycja w Radiu ZET zostały uznane za działalność konkurencyjną i złamanie zapisów umowy.

Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem. Żeby uniknąć niepotrzebnych nikomu nerwów rozwiązuje właśnie tę umowę sam i na tym kończę przygodę z moją kochaną stacją.

Kto pamięta TVN WARSZAWA? W lutym 2008 pierwszy raz wszedłem do budynku przy Wiertniczej 166 na rozmowę o pracę z Patrycją Redo byłem wtedy reporterem radiowym 

Specjalizacja – Miasto Stołeczne Warszawa. Wcześniej pisałem dla Życia Warszawy. Wiedziałem o każdej dziurze do załatania w warszawskim asfalcie i każdej nie działającej windzie 

Dziennikarstwo zawsze rozumiałem społecznie. I takich ludzi szukali w TVN WARSZAWA.

Pracy wbrew utartym pozorom nie załatwił mi tata. Czy mówiłem, że kocham tatę Zygmunta bardzo mocno? To teraz będzie właśnie o nim.

Kiedy kilka miesięcy temu przeżywałem bardzo trudne chwile związane z moim zdrowiem psychicznym (nie wstydzę się o tym mówić, więcej w książce) to właśnie on namówił mnie na próbę powrotu do życia przez radio.

Mój tata ma papiery trenerskie (siatkówka🏐) – wie jak doprowadzić drużynę do zwycięstwa i wiedział też jak zmotywować mnie do życia.

Intymność studia, a także kontakt z korzeniami reporterki, a więc tego co kocham była terapią, którą wymyślił. Bardzo zależało mu żeby usłyszeć mnie w głośnikach swojego auta. I usłyszy.

Pisząc to zbiera mi się łezka. Mam wspaniałych rodziców i również talent, którego nie zmarnuje 

Ostatnie zdanie to już zasługa mojego terapeuty. Wierzę w siebie i znam swoją wartość.

Nie mogę być czyimś zakładnikiem we własnym życiu !” – czytamy w szczerym wyznaniu Filipa Chajzera.

Dziennikarzowi życzymy dużo zdrowia i siły bo wiemy że w medialnym świecie jest ona bardzo potrzebna.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl